Reklama

Bardzo stara reforma

Niedziela Ogólnopolska 7/2009, str. 27

Ewa Polak-Pałkiewicz
Publicystka, autorka wywiadu rzeki z Janem Olszewskim pt. „Prosto w oczy” oraz tomu publicystyki „Kobieta z twarzą”

Ewa Polak-Pałkiewicz<br>Publicystka, autorka wywiadu rzeki z Janem Olszewskim pt. „Prosto w oczy” oraz tomu publicystyki „Kobieta z twarzą”

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Czy pani minister Hall, rzucając swoje urzędnicze ultimatum w sprawie ograniczenia nauki historii i języka ojczystego w polskich liceach, próbuje olśnić nas nowością - by było „nowocześnie”, trzeba upraszczać i spłycać, „da capo al fine”? Czy - przeciwnie - sięgnęła po mocno woniejącą stęchlizną staroć? Ta druga możliwość wydaje się być absurdalna. A jednak. Czytając „Wspomnienia z młodych lat” Michała Żółtowskiego (syna zasłużonej dla Polski ziemiańskiej rodziny, bohatera konspiracyjnej „Uprawy”, po wojnie nauczyciela niewidomych w Laskach), nie sposób przeoczyć opis pierwszej przymiarki do radosnej twórczości, jaką jest nieustające reformowanie polskiej szkoły.
Pierwszym, który wziął się za to, był minister Janusz Jędrzejewicz, szef resortu Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego w latach 1931-34. Jakie były główne założenia reformy? Oficjalnie chodziło o zunifikowanie programów szkolnych dawnych trzech zaborów. W praktyce zmiany miały niepokojąco głęboki charakter. „Zlikwidowano większość gimnazjów typu klasycznego - przypomina Michał Żółtowski - podzielono szkoły na gimnazja z sześciu klasami i małą maturą oraz dwuletnie licea, kończące się dużą maturą. Wprowadzono naukę robót ręcznych. Lekcje gimnastyki nazwano wychowaniem fizycznym, a w miejsce żywiołowo uprawianej lekkoatletyki zalecono uprawianie gier zespołowych, jako bardziej wyrabiających społecznie”. Popularne gry tamtego czasu to palant (baseball), siatkówka, koszykówka i szczyporniak, czyli piłka ręczna, zwana też polską. (Piłka nożna była w szkołach zabroniona, uważano, że sprzyja zachowaniom brutalnym). Były też zmiany o charakterze organizacyjno-prawnym. Uczeń nie miał prawa pojawiać się po dwudziestej drugiej na ulicy bez towarzystwa osoby dorosłej. Rozpoczęły pracę samorządy uczniowskie, wcześniej jedyną instancją odwoławczą był nauczyciel, dyrektor i prefekt.
O kolejnych ingerencjach w system nauczania nie rozpisywano się oficjalnie, zostały wprowadzane dyskretnie. Okrojony został program nauczania historii. Michał Żółtowski uczył w czasie wojny swoją młodszą siostrę z nowych podręczników. „Ze zdumieniem stwierdziłem, że panowanie Bolesława Chrobrego, pierwszego króla polskiego, zostało przedstawione w sposób tendencyjny - pisze autor wspomnień - ograniczony do długiego opowiadania o obronie twierdzy Niemcza na Śląsku. Przyznam, że nigdy o niej nie słyszałem, zaś zdobycie Rusi Czerwonej, wjazd do Kijowa itd. były potraktowane marginesowo. O ile mnie pamięć nie myli, opuszczono w podręczniku losy Mieszka II i Kazimierza Odnowiciela, a rozpisano się dopiero o Bolesławie Krzywoustym. Nic nie wzmiankowano o buncie jego brata Zbigniewa ani o wojewodzie Sieciechu. Zapytany przeze mnie znany historyk Stefan Kieniewicz tłumaczył to tendencją przedstawienia Polski mocarstwowej i opuszczania wszystkiego, co ten obraz zaciemnia. Byłem oburzony takim wykoślawianiem naszych dziejów, wypożyczywszy podręcznik Dąbrowskiego, zrobiłem z niego wyciąg i z niego Zosię uczyłem”.
Nie koniec na tym. Minister Jędrzejewicz wyrzucił też ze szkół doskonały podręcznik literatury polskiej (doczekał się 13 wydań!), autorstwa wybitnego historyka literatury, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego Ignacego Chrzanowskiego. „Było to dzieło niemal literatury pięknej - pisze o nim Michał Żółtowski - wszyscy rozczytywaliśmy się w nim z lubością. Zastąpiono go jakąś przeciętną pozycją”. Ale te decyzje nie były tak głośne i komentowane przed wojną, jak pozbawienie katedr uniwersyteckich kilkudziesięciu profesorów, których przekonania polityczne nie zawierały entuzjazmu dla aktualnie rządzących. Wśród nich znalazł się prof. Chrzanowski i stryj autora wspomnień Adam Żółtowski, profesor filozofii na Uniwersytecie A. Mickiewicza w Poznaniu, autor „Historii filozofii” i założyciel Polskiego Ośrodka Naukowego w Anglii. Zdaniem Michała Żółtowskiego, reformy Jędrzejewicza miały coś więcej niż zaplecze polityczne, informacje o tym przedstawiła mu Helena ze Skrzyńskich Czartoryska.
Jak widać, nie tylko komuniści mieli ambicje do manipulowania historią w szkołach. (Min. Jędrzejewicz był członkiem PPS). Czy dzisiejsze propozycje programowe nie są bezpośrednią kontynuacją tego nurtu? Jak najmniej historii, i to niekoniecznie tej prawdziwej. Jak najmniej literatury polskiej, w zamian - lektura gazet, oglądanie filmów, telewizji. Dzisiejszej szkole nie zależy na wykształconych Polakach, dumnych ze swej historii, rozumiejących ją, zakochanych w wielkiej literaturze narodowej - a ile krajów europejskich może się poszczycić geniuszami takimi jak Sienkiewicz, Mickiewicz, Słowacki, Krasiński, Norwid? Skoro nie zależy naszemu ministerstwu, to powinno przynajmniej zależeć rodzicom i tym nauczycielom, którzy rozumieją, co dzieje się w szkole i wokół niej. Pozornie marginalna sprawa z przedwojennych kart jej historii: zamiana lekkoatletyki na gry zespołowe - też daje dużo do myślenia. To nie pojedynczy człowiek, zahartowany, silny, niezależny, myślący na własny rachunek, umiejący walczyć ze swoimi słabościami, ale „zespół”, „grupa”, „kolektyw” jest tym ulubionym - bo najłatwiejszym - podmiotem w miejscach „publicznego oświecenia”. Warto przeciwstawić mu spokojny, dojrzały namysł nad oświatą prywatną, wolną od podszytych lewicową niejasną ideologią nacisków, od pomysłów, które rodzą się tam, gdzie „oświecenia” jest dość dużo, natomiast zwykle dużo mniej „oświetlenia”, w nieznanych gremiach.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

"Mistyczka" trafia do kin. Ponad 15 tys. widzów obejrzało film przed premierą

2026-09-11 14:31

[ TEMATY ]

Mistyczka

Materiał prasowy

Kadr z filmu „Mistyczka”

Kadr z filmu „Mistyczka”

Ponad 15 tys. widzów obejrzało już film „Mistyczka” podczas pokazów przedpremierowych. Od 11 września produkcja Jana Sobierajskiego, reżysera „Powołanego” i „Maryi. Matki Papieża”, wchodzi do ponad 160 kin w całej Polsce. W pierwszych opiniach widzowie i recenzenci zwracają uwagę na rolę Doroty Choteckiej, która wciela się w Alicję Lenczewską.

Mistyczka opowiada historię Alicji Lenczewskiej, szczecińskiej nauczycielki, której życie zmieniło się po doświadczeniu duchowym. Film jest inspirowany jej biografią oraz osobistymi zapiskami, które po latach stały się znane szerszemu gronu odbiorców.
CZYTAJ DALEJ

Wspomnienie Najświętszego Imienia Maryi

[ TEMATY ]

Matka Boża

Karol Porwich/Niedziela

Imię Maryi czcimy w Kościele w sposób szczególny, ponieważ należy ono do Matki Boga, Królowej nieba i ziemi, Matki miłosierdzia. Dzisiejsze wspomnienie - "imieniny" Matki Bożej - przypominają nam o przywilejach nadanych Maryi przez Boga i wszystkich łaskach, jakie otrzymaliśmy od Boga za Jej pośrednictwem i wstawiennictwem, wzywając Jej Imienia.

Zgodnie z wymogami Prawa mojżeszowego, w piętnaście dni po urodzeniu dziecięcia płci żeńskiej odbywał się obrzęd nadania mu imienia (Kpł 12, 5). Według podania Joachim i Anna wybrali dla swojej córki za wyraźnym wskazaniem Bożym imię Maryja. Jego brzmienie i znaczenie zmieniało się w różnych czasach. Po raz pierwszy spotykamy je w Księdze Wyjścia. Nosiła je siostra Mojżesza (Wj 6, 20; Lb 26, 59 itp.). W czasach Jezusa imię to było wśród niewiast bardzo popularne. Ewangelie i pisma apostolskie przytaczają oprócz Matki Chrystusa cztery Marie: Marię Kleofasową (Mt 27, 55-56; Mk 15, 40; J 19, 25), Marię Magdalenę (Łk 8, 2-3; 23, 49. 50), Marię, matkę św. Marka Ewangelisty (Dz 12, 12; 12, 25) i Marię, siostrę Łazarza (J 11, 1-2; Łk 10, 38). Imię to wymawiano różnie: Miriam, Mariam, Maria, Mariamme, Mariame itp. Imię to posiada również kilkadziesiąt znaczeń. Najczęściej wymienia się m.in. "Mój Pan jest wielki", "Pani" i "Gwiazda morza".
CZYTAJ DALEJ

Będą zanosić Chleb życia tym, którzy nie mogą przyjść do kościoła

2026-09-12 20:49

[ TEMATY ]

Świdnica

bp Marek Mendyk

ks. Piotr Sipiorski

nadzwyczajni szafarze Komunii św.

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Nowo ustanowieni nadzwyczajni szafarze Komunii Świętej po otrzymaniu krzyży – znaków powierzonej im posługi.

Nowo ustanowieni nadzwyczajni szafarze Komunii Świętej po otrzymaniu krzyży – znaków powierzonej im posługi.

Bądźcie blisko Jezusa. Udzielając Komunii Świętej, okazujcie braterską miłość – powiedział bp Marek Mendyk do 18 mężczyzn, którym 12 września w katedrze świdnickiej udzielił posługi nadzwyczajnego szafarza Komunii Świętej. Będą pomagać kapłanom podczas liturgii, a przede wszystkim zanosić Eucharystię chorym i starszym.

Uroczysta Msza św. rozpoczęła się w samo południe. Mężczyźni przez blisko rok przygotowywali się do przyjęcia posługi pod kierunkiem ks. dr. Piotra Sipiorskiego ze Strzegomia, diecezjalnego opiekuna nadzwyczajnych szafarzy Komunii Świętej. Przyjechali z parafii w Ząbkowicach Śląskich, Strzelcach Świdnickich, Wałbrzychu, Dzierżoniowie, Dziećmorowicach, Mokrzeszowie, Jaroszowie, Żarowie, Świebodzicach, Szczawnie-Zdroju i Brzeźnicy. – To wielka łaska i wielkie wyróżnienie. Modlimy się za was, ale modlimy się także za rodziny, które tworzycie, oraz za wspólnoty, w których posługujecie i będziecie posługiwać – zaznaczył bp Marek Mendyk na początku liturgii. Zachęcił również zgromadzonych do modlitwy o nowe powołania do różnych posług w Kościele.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję