Reklama

Zanim wejdziemy w Rok Wiary (10)

„Wiara bowiem rośnie, gdy jest przeżywana jako doświadczenie doznawanej miłości i kiedy jest przekazywana jako doświadczenie łaski i radości. Powoduje, że życie wiernych wydaje owoce, bo dzięki nadziei serce rośnie oraz umożliwia składanie skutecznego świadectwa: otwiera w istocie serca i umysły słuchających na zaproszenie Pana, aby przylgnęli do Jego słowa, aby stali się Jego uczniami” (Benedykt XVI, list apostolski „Porta fidei”, 7)

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W poprzedniej refleksji o słowie Bożym zwróciliśmy uwagę na trzy jego aspekty: słowo czynu, pouczenia i nakazu. Ojciec Święty zwraca uwagę, że to słowo staje się żywe w życiu człowieka dzięki wierze, która pozwala przylgnąć do słowa Pana. Warto postawić sobie zasadnicze pytanie: co to jest wiara i o jaką wiarę tu chodzi?

Co to jest wiara

Reklama

W katechizmie Kościoła katolickiego dla młodych napisano: „Wiara to wiedza i zaufanie. Ma siedem cech charakterystycznych: wiara jest «czystym darem» Boga, który otrzymujemy, kiedy prosimy o to w swoim wnętrzu; wiara jest ponadnaturalną siłą, która jest nam «niezbędna», by osiągnąć zbawienie; wiara wymaga od człowieka «wolnej woli i jasnego umysłu», gdy odpowiada na Boże zaproszenie; wiara jest «absolutnie pewna», gdyż gwarantuje to Jezus; wiara jest niedoskonała tak długo, jak długo nie dokonuje się w miłości; wiara «wzrasta», gdy coraz lepiej wsłuchujemy się w słowo Boga i przez modlitwę pozostajemy z Nim w żywej relacji; wiara już teraz daje nam «przedsmak radości nieba»”. Błogosławiony kardynał John Henry Newman wyraża to krócej: „Wiara jest w swej istocie przyjęciem prawdy, której nasz umysł nie może ogarnąć, po prostu trzeba o niej świadczyć”, a św. Tomasz z Akwinu dodaje: „Nie wierzyłbym, gdybym nie uznał, że rozsądnie jest wierzyć”. Nasza wiara nie zastępuje rozumu, chociaż się nim posługuje, ani nie przekreśla wolnej woli, chociaż jej potrzebuje, obejmuje całego człowieka, także jego serce i ciało, bo jest spotkaniem Boga i to takim, które niczego w człowieku nie przekreśla, ale wszystko podnosi do nowych wymiarów, wprowadza i poszerza człowieka o nowy „świat”, daje mu nowe szanse. „Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: «Przesuń się stąd tam!», a przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was” - zagwarantował Pan Jezus ludziom prawdziwej (choć kruchej jeszcze) wiary.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Rola świadectwa

Chociaż rozum nie w pełni pojmuje tajemnice wiary, to nie jest z nią sprzeczny. Zarówno kard. Newman, jak i Benedykt XVI zwracają uwagę na istotny element wiary - świadectwo. Wiara rozwija się i zakorzenia, kiedy łączy się z trudem wyborów i kiedy jest przekazywana. Wiara rodziców rośnie, kiedy serio traktują obowiązki wynikające z chrztu św. swojego dziecka i przekazują mu prawdy wiary nie tyle werbalnie, ile przykładem swojego życia. To właśnie rodzina jest miejscem katechumenatu dla dzieci. Katecheci szkolni mogą bez obawy błędu wskazać na podstawie obserwacji te dzieci, w których domach katecheza szkolna jest dopełnieniem rodzinnego trudu przekazywania wiary, i dzieci, dla których katecheza szkolna jest jedynym kontaktem z wiarą. Jeszcze raz chciałbym podkreślić z całą stanowczością, że dwie lekcje religii tygodniowo nie zastąpią obowiązku przekazywania wiary przez rodziców. Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki przestrzegał: „Dzieci, które uczęszczają na katechezę, a nie mają w domu właściwych wzorców religijnego życia, stają się gorsze niż dzieci, które nie chodzą na katechezę”.

Doświadczenie krzyża

Reklama

Nasza wiara będzie też zawsze naznaczona ludzką niedoskonałością, słabością i cierpieniem. Ks. Tomáš Halík w swojej książce „Dotknij ran” pisze: „Wiara, jeśli jest żywa, będzie nieustannie raniona, narażana na kryzysy, a czasem również «zabijana» (…). Jedynie zraniona wiara, na której widoczne są «blizny po gwoździach», jest wiarygodna. Wiara, która nie przeszła przez noc Krzyża i nie dosięgła serca, takiej mocy nie posiada”.
W podobny sposób ks. Halík pisze o Kościele: „Gdybym spotkał Kościół odnoszący sukcesy i bardzo wpływowy, błyszczący bezspornymi zasługami na polu charytatywnym, politycznym i kulturalnym, z doskonałymi przywódcami, teologami i menadżerami, cieszący się szacunkiem i uznaniem wszystkich, Kościół bez cieni, plam, bez zadraśnięć i bolesnych ran, zszedłbym z przerażeniem z drogi, ponieważ byłbym pewien, że mam do czynienia z szatańskim trikiem (…). «Gdzie są twoje rany?» zapytałbym; gdzie są te wszystkie przejawy naszej ludzkiej słabości, grzeszności i niewierności? (…) Prawdziwość Kościoła Bożego pozostanie aż do progu wieczności ukryta w podwójnym wymiarze naszego człowieczeństwa. Tutaj zawsze będzie to Kościół ludzki, zawsze będzie Kościołem zranionym i raniącym”.

Siła wspólnoty

Grzegorz Górny w eseju „Europa czeka na dekolonizację” opisuje sytuację, z którą zetknął się podczas pobytu na Białorusi: „Dwóch białoruskich chłopów szło na piechotę ze wsi do miasta. Po drodze rozmawiali ze sobą po białorusku. W momencie, gdy tylko przekroczyli granicę miasta, natychmiast przeszli na język rosyjski, chociaż do ich rozmowy nie przyłączyła się żadna nowa osoba. Pytani, dlaczego tak zrobili, odpowiedzieli: «Po białorusku to my możemy sobie rozmawiać u siebie na wsi, a w mieście trzeba rozmawiać po miastowemu, to znaczy po rosyjsku». Nic więc dziwnego, że w stolicy Białorusi, Mińsku, mówi dziś po białorusku zaledwie kilka procent mieszkańców”.
Wielu z nas przypomina tych białoruskich chłopów, niektórzy są nawet od nich gorsi. To ci, którzy językiem religijnym rozmawiają godzinę w tygodniu, podczas niedzielnej Eucharystii. W wielu rodzinach język religijny już umarł, dominuje język i styl mediów, a wraz z nim myśleniowa mentalność ukształtowana przez media. Już nie tylko wielkomiejski gwar odbiera nam odwagę ujawniania swojej wiary, niekiedy już wstydzimy się jej na drogach naszych wiejskich wspólnot. Wydaje się, że dzisiaj wiara musi wzrastać nie tylko wtedy, gdy jest przeżywana jako doświadczenie doznawanej miłości, ale musi się umacniać w tych najprostszych relacjach z ludźmi, we wspólnotach żywego Kościoła. Wiele świeckich inicjatyw zostało zrealizowanych tylko dzięki temu, że znalazły się stowarzyszenia, kluby powołane na rzecz budowy szkoły, pomnika czy stadionu. My, chrześcijanie, winniśmy wpatrywać się w te dobre przykłady i uświadomić sobie, że sami, w pojedynkę, nie poradzimy sobie, nie uratujemy swojej wiary. Jest ona darem Boga, ale Bóg zdecydował, że będzie się ona kształtowała we wspólnocie ludzkiej. To dlatego Jezus powołał dwunastu Apostołów. Siła wspólnoty daje poczucie bezpieczeństwa i ułatwia świadectwo. Ze wspólnotą muszą liczyć się także wrogowie wiary.

Odwaga świadectwa

Grzegorz Górny we wspomnianym eseju przedstawia też inne porównanie: „Niemiecki historyk Andreas Kappeler w swej pracy o Ukraińcach w Imperium Rosyjskim wyróżniał trzy kategorie, w jakich Rosjanie opisywali etos ukraiński: małorusów, mazepińców i chochłów. Małorusów hołubiono, gdyż byli lojalni wobec caratu i uważali się za część wielkiego narodu rosyjskiego, a ich ukraińskość ograniczała się do pewnego rodzaju lokalnego kolorytu. Mazepińców (czyli symbolicznych zwolenników hetmana Mazepy) nienawidzono, gdyż opowiadali się za niepodległością Ukrainy i występowali przeciwko imperialnym zakusom wielkorusów. Chochłami natomiast gardzono, jako nieuświadomionym chłopskim bydłem. Analogiczny jest stosunek współczesnej kultury sekularnej do chrześcijaństwa. W roli małorusów występują tzw. chrześcijanie postępowi, którzy uznają dogmaty świata laickiego za swoje własne. Z tego powodu są akceptowani i chwaleni przez mainstream. Religia w ich wydaniu staje się tylko jednym z wielu folklorystycznych odcieni na pluralistycznym rynku idei. (...) Odpowiednikami mazepińców są chrześcijanie integralni i ortodoksyjni, którzy nie dają narzucić sobie obcych wzorców myślenia i postępowania, dlatego przeciw nim kieruje się furia kolonizatorów, którzy wysuwają oskarżenia o fundamentalizm, nietolerancję czy ksenofobię. Chochłami są natomiast rzesze przeciętnych chrześcijan, traktowanych z poczuciem wyższości i politowaniem, jako nieuświadomione masy tkwiące w zabobonie” („Fronda”, nr 62, s. 214). Ciekawy to tekst, godzien szczególnej uwagi, jako że odważnie przekłada się na naszą polską sytuację. Szukajmy oparcia w ludziach. Wspólnota pozwala nam wytrwać w gronie chrześcijan przyszłości, chrześcijan ortodoksyjnych, wiernych Ewangelii, Chrystusowi i Kościołowi.

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bp Lityński do kleryków: Wzrastajcie, pomimo przeszkód – łaski Pana wam nie zabraknie!

2026-10-13 17:48

[ TEMATY ]

inauguracja roku akademickeigo

Wyższe Seminarium Duchowne w Gorzowie Wlkp.

Karolina Krasowska

Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków

Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków

W Wyższym Seminarium Duchownym w Gorzowie Wlkp. 13 października odbyła się uroczysta inauguracja roku akademickiego. Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków.

Tegoroczna inauguracja odbyła się po raz 80. w historii Zielonogórsko-Gorzowskiego Wyższego Seminarium Duchownego. Rozpoczęła się w seminaryjnej kaplicy od Mszy św., której przewodniczył bp Tadeusz Lityński. Homilię wygłosił bp Adrian Put, który podkreślił, że decyzja o kapłaństwie musi dokonać się w wolności kandydata. - 6 lat tego czasu tutaj jest po to, żeby dojrzeć do tej wolności, którą przynosi nam Ewangelia. "Czy chcesz?" Nie czy będziesz dobry księdzem, nie czy będziesz duże grupy prowadził formacyjne, nie czy będziesz piękne kościoły budował albo świetne grupy Caritas prowadził. Na początku będzie ciebie biskup pytał: "czy chcesz?", "czy jest w tobie tyle wolności, która płynie z Ewangelii, aby podjąć się tego zadania?" – mówił bp Adrian Put. - Wiecie, że czasami są bracia, którzy z różnych powodów mówią: "A jednak nie". To ja dzisiaj was proszę i dzisiaj do was kieruję to słowo. To zanim będziesz odpowiadał biskupowi w katedrze i będziesz słyszał ten głos pełen ufności, wiary, nadziei, ale i trochę lęku, to dojrzyj do tego, żeby odpowiadać w wolności: "tak, chcę". Bo dzisiaj nikt ci nie zagwarantuje, co będziesz robił – kontynuował biskup. - Z biskupem diecezjalnym mamy takie doświadczenia, jak jeździmy po wizytacji szczególnie w tym okresie albo w okresie zimowym, ilu naszych braci w tym okresie tak naprawdę stać tylko na to, żeby ogrzać sypialnię i trochę łazienki, ale są wśród tych ludzi. Ilu naszych braci zmaga się z wieloma remontami, różnymi trudnościami, ale są, bo odpowiedzieli sobie na pytanie, dlaczego chcę, jaka jest moja wolność. Są takie wioski ciągle na naszym terenie, gdzie państwa polskiego już dawno nie ma. Nie ma policji, nie ma szkoły, nie ma poczty, nie ma nawet przystanku autobusowego, ale jest kościół, do którego systematycznie przyjeżdża ksiądz. Tam nawet młodych już nie ma, ale przyjeżdża ksiądz, który głosi Ewangelię Bożą i ile razy było słychać, że tylko ksiądz nam tutaj został – zauważył bp Put. - Więc ja wam nie zagwarantuje, biskup diecezjalny wam nie zagwarantuje tego czy będziecie pracowali na wielkiej parafii i mieli sukcesy, czy będziecie na małej wspólnocie parafialnej, gdzie trzeba będzie troszkę walczyć też o byt. Niczego wam zagwarantować nie możemy poza Ewangelią Jezusa Chrystusa i poza wolnością, do której wzywa nas Chrystus. Więc bardzo pokornie was proszę, abyście ten czas seminaryjny wykorzystali na to, aby dojrzeć w wolności do odpowiedzi na pytanie: "czy chcesz?". Nikt ciebie do święceń nie będzie popychał. To musi być twoja i tylko wyłącznie twoja wolna wola. Chcę, bo wiem, że skoro chcę, to Pan ma dla mnie jakiś plan. I czy będę tam, czy będę gdzie indziej. Czy będę w takiej wspólnocie, czy innej, czy będę miał takie zadanie czy inne, to będzie to moje miejsce zbawienia w wolności – podkreślił biskup.
CZYTAJ DALEJ

Dobrze jest zmierzać się z prawdą o sobie i o innych

[ TEMATY ]

homilia

rozważania

Adobe Stock

Rozważania do Ewangelii Łk 11, 42-46 <- KLIKNIJ

Środa, 14 października. Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Kaliksta I, papieża i męczennika albo wspomnienie św. Małgorzaty Marii Alacoque, dziewicy.
CZYTAJ DALEJ

Suwerennie albo zgodnie z planem Bachmanna

2026-10-14 17:47

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

W sporze o Trybunał Konstytucyjny nie chodzi tylko o sam jego skład i kto jest legalnym sędzią, a kto nie. W grę wchodzi coś dużo bardziej poważnego: czy jako Polacy pilnować będziemy, by spory w kraju rozwiązywały odpowiednie instytucje państwa polskiego i po prostu my sami ze sobą, czy będziemy w klimacie okołorozbiorowym — szukać rozkazów i „rozwiązań” zagranicą.

Gdy Donald Tusk dochodził do władzy, Klaus Bachmann napisał: „Nad Wisłą rozpoczyna się dość unikalny na skalę światową eksperyment, który może być nauką dla wielu innych krajów: demokratycznie wybrana koalicja partii demokratycznych próbuje uczynić kraj ponownie demokratycznym przy użyciu metod niedemokratycznych.” Ten eksperyment trwa. Jego istotą jest przekonanie, że cel — „przywrócenie praworządności” — usprawiedliwia środki, które w innych okolicznościach same byłyby uznane za naruszenie zasad państwa prawa. W tym schemacie opinie organów doradczych, selektywne raporty i milczenie wobec jednych działań przy głośnym potępianiu innych stają się narzędziami, a nie neutralnymi standardami.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję