Reklama

Na progu roku 2012

Niedziela Ogólnopolska 1/2012, str. 10-11

Bożena Sztajner/Niedziela

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Oto, znowu jakoś niepostrzeżenie i jeszcze szybciej niż w roku ubiegłym, znaleźliśmy się w roku 2012. Jaki będzie dla nas, dla każdej rodziny i dla naszego społeczeństwa - czas pokaże. Wydaje się jednak, że doświadczenia roku ubiegłego i lat minionych napełniły nas większą życiową mądrością, wiele wyjaśniły, obnażyły fałsz i obłudę i wyzwoliły większą energię do działań w kierunku dobra i prawdy.
W tym noworocznym zamyśleniu pozwolę sobie na kilka kapłańskich refleksji, jakie są moim udziałem w tych szczególnych dniach wiążących się z upływem czasu. Refleksji, które może niczego nowego nie odkryją, ale które pozwolą uświadomić sobie bardziej, że tak wiele zależy od nas, od naszej „chrześcijańskości”, od tego, czy jest ona tylko w nazwie, czy charakteryzuje nasze życie.
I tak: jesteśmy narodem ochrzczonym, 90 proc. Polaków to katolicy, którzy w większym lub mniejszym stopniu korzystają z posługi Kościoła i jego kapłanów. Na pewno większość z nas to osoby, które chodzą do kościoła, przyjmują sakramenty święte. Większość z nas codziennie odmawia pacierz, ma świadomość prawd naszej wiary, czyni rachunek sumienia, biorąc pod uwagę swoje postępowanie moralne i swoją odpowiedzialność przed Bogiem. To wszystko zawiera się w kulturze religijnej Polaka katolika. Tymczasem tak często popełniamy tzw. grzechy pospolite i system państwowych represji ma „dzięki” nam pełne ręce roboty. Nie jesteśmy święci. Musimy to stwierdzić - jesteśmy ludźmi grzesznymi.
Biorąc pod uwagę np. życie małżeńskie i rodzinne, widzimy, jak mocno w ostatnim czasie uległo ono rozkładowi. Lawinowo wręcz rośnie w Polsce liczba rozwodów, a stoją za tym m.in. zdrada małżeńska, egoizm, nadużywanie alkoholu, narkotyki. Wielkiej pracy wychowawczo-duszpasterskiej wymaga także zahamowanie zjawiska tzw. wolnych związków, które nierzadko przydarzają się nawet praktykującym katolikom. Zanika kultura, która kiedyś nas charakteryzowała, a wypływała ze świadomości wagi Bożych przykazań, m.in. powszechne zakupy w niedzielę, brak szacunku dla starszych, dla kobiet (zajmujący miejsce siedzące młody człowiek rzadko dziś ustąpi je starszemu, kobiecie, dziewczynie), nieuczciwość i kombinatorstwo (co widać m.in. na naszych drogach).
Do tej naszej zwyczajności dochodzi promocja innego systemu wartościowania, reklama tzw. nowoczesnego sposobu życia, zawarta w informacji płynącej z mediów, zwłaszcza z telewizji i internetu. To świat, w którym porusza się dziś człowiek, często ten młody, który jest poddawany presji różnych silnych wpływów. Za takim oddziaływaniem na człowieka nierzadko kryją się różne międzynarodowe struktury, wrogie chrześcijaństwu i chcące po swojemu kształtować ludzką świadomość. Nie bez skutku - zauważmy np., jak „reklamochłonne” są małe dzieci albo jak wzrasta sprzedaż reklamowanych w telewizji towarów. Podobnie na młodych ludzi oddziałuje internet - medium dziś chyba najbardziej efektywne. Dobrze wiedzą o tym różne ośrodki partyjne i wykorzystują do budowania swego piaru - obrazu siebie dalekiego niekiedy od rzeczywistości. Oczywiście, nośniki te obrośnięte są całą masą ośrodków, których celem wcale nie jest prawda, ale takie zmanipulowanie odbiorcy, aby uzyskać określony cel. To również demoralizacja, z której ludzie może nie zawsze zdają sobie sprawę. Tak więc społeczeństwo żyje dziś w jakimś ogromnym nacisku reklamy czy piaru, który ma spowodować określony efekt. Trzeba mieć tego świadomość.
Jednocześnie, niestety, oddziaływanie religijne, kształtowanie moralne, chrześcijański przykład - są niedostateczne. Nieczęsto w naszych wspólnotach rozważa się treść Bożego Objawienia, analizuje Dekalog, przypomina, że człowieka wierzącego zobowiązuje dobrze uformowane sumienie. Pamiętamy, jak mówił o tym Jan Paweł II w Skoczowie i jak obecni na spotkaniu dziennikarze odnieśli się do tego z niechęcią. Bo pouczenia nie są mile przyjmowane, nie wiążą się z żadną atrakcją. Dlatego właśnie bardziej ulega się propagandzie i różnego rodzaju reklamom. Niestety, dotyczy to także nas, katolików.
Na efekty nie trzeba długo czekać. Widzieliśmy je już w wyborach parlamentarnych, gdzie jeden z liderów reklamę swojego przedsięwzięcia oparł na walce z Kościołem i z religią i w ten sposób wprowadził do Sejmu 40 posłów swojego ugrupowania. Dołączając do tego posłów SLD, którzy swoim programem i postulatami również stają w opozycji do Kościoła i religii katolickiej, widzimy, że powstaje w Polsce duża opcja antykatolicka i antyreligijna. Dziwi to bardzo i bulwersuje, Kościół nikomu bowiem nie szkodzi, nikogo nie krzywdzi, a także na nikogo nie wywiera presji. Jeżeli ktoś uważa się za katolika, to jednak wypada, by swoje obowiązki wypełniał.
Katolik nie powinien karmić się słowem płynącym z wrogiej jego wierze prasy - np. „Faktów i Mitów”, które współpracowały m.in. z mordercą ks. Jerzego Popiełuszki, czy „NIE” Jerzego Urbana, drwiącego z wszelkich świętości. Tam nie znajdzie się ani dobrego słowa, ani dobrego przykładu. Tak budować można tylko rzeczywistość rządzącą się absurdem i siejącą nienawiść.
Kochani, w Wigilię Bożego Narodzenia łamaliśmy się opłatkiem, wypowiadając dobre słowa życzeń w duchu Ewangelii Jezusa Chrystusa, i było nam ze sobą dobrze. Nie depczmy więc sami tego, co naprawdę piękne, co dobre i prawdziwe, co służy człowiekowi, a nie rujnuje go. I jako katolicy bądźmy solidarni. Przede wszystkim solidarni z ludźmi w biedzie i nieszczęściu. Podobnie jak czyni to polska Caritas, pracująca z wielką rozwagą, mądrością i perspektywą. Ale bądźmy także solidarni w walce o to, co chcą nam odebrać, zagłuszyć, sponiewierać. Nie zbudujemy jednak tego swoistego ruchu oporu bez dobrego systemu informacji katolickiej. Choćby tylko na podstawie nakładu „Niedzieli” (ok. 150 tys. egz.) zauważamy, że jest on niezbyt wygórowany w stosunku do tego, co być powinno. Przecież każda katolicka rodzina powinna korzystać z takiego pisma. Tymczasem często w parafii liczącej ok. tysiąca wiernych rozprowadza się 10 egz. „Niedzieli”, czyli 1 egz. przypada na 100 mieszkańców, a często jest o wiele mniej. Jak w takiej sytuacji można budować jakąkolwiek opinię publiczną? Także gdy chodzi o katolickie rozgłośnie radiowe, trzeba zauważyć, że, niestety, nie są one słuchane - no, może poza Radiem Maryja, cieszącym się większą słuchalnością. Wierzcie mi, w dobie tak szerokiej i z różnych stron napływającej informacji niedzielne kazanie nie wystarczy!
Wydaje mi się również, że zachodzi pilna potrzeba reformy duszpasterstwa. Powinno dziś ono uwzględnić media. Istnieją dokumenty Kościoła na ten temat, ale, niestety, treści w nich zawarte są rzadko podejmowane. Przez takie zaniedbania Kościół traci jednak społeczność katolicką. Tracimy wszyscy, bo przecież dla całej ojczyzny racją stanu jest postępowanie zgodne z Dekalogiem, z przykazaniami miłości Boga i bliźniego.
Tak więc, Katoliku, zastanów się nad sobą. Czy Ty naprawdę wierzysz w Boga? Czym jest dla Ciebie Kościół? Czy jest domem, w którym się poruszasz i w którym jest Ci dobrze, czy instytucją, do której żywisz niechęć, a może nienawiść? Zwróć uwagę, że chrześcijaństwo wychowuje w miłości i do miłości, że jest ono powietrzem dla człowieka, który chce realizować miłość, która daje i napęd, i skrzydła. No i - która przynosi zbawienie. A tego wszyscy przecież pragniemy.
Bycie katolikiem z prawdziwego zdarzenia leży także w najlepiej pojętym interesie państwa, które wspiera się również na nauczaniu i działalności Kościoła, bo poza pracą charytatywną Kościół dba przecież o dobre wychowanie społeczeństwa i wnosi ogromny wkład w jego kulturę i rozwój.
Korzystna zatem współpraca z Kościołem, prawdziwe, nie tylko z nazwy, przyjazne państwo i życzliwy stosunek do człowieka winny więc kierować naszym życiem i świadomością. Odblask takiej świadomości był widoczny w czasach polskiej „Solidarności” czy podczas narodowych pielgrzymek Jana Pawła II, kiedy mogliśmy tak wiele uczynić...
Bardzo jest nam dziś potrzebna taka solidarność, której bazą - także bazą dla szczęścia naszej Ojczyzny - będzie Ewangelia Jezusa Chrystusa.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

24 września – wspomnienie odnalezienia ciała świętej Klary z Asyżu

[ TEMATY ]

Św. Klara z Asyżu

"Głos Ojca Pio"

O okolicznościach odejścia Klary z tego świata możemy się dowiedzieć z opowiadań jej sióstr z klasztoru San Damiano, zachowanych w Aktach Procesu Kanonizacyjnego.

Przy końcu swego życia zawołała wszystkie swe siostry i z największą pilnością poleciła im Przywilej ubóstwa. Ogromnie pragnęła mieć zatwierdzenie bullą reguły zakonu, tak żeby mogła przycisnąć bullę do swych ust i potem dopiero umrzeć; i tak jak pragnęła, tak się stało, albowiem kiedy była już bliska śmierci, przybył jeden z braci z listem opatrzonym bullą. Ona wzięła ją z największą czcią i przycisnęła ją do ust, by ją pocałować. A potem, w dniu następnym, wspomniana pani Klara przeszła z tego życia do Pana, zaprawdę jasna, bez zmazy, bez cienia grzechu, do jasności wiecznego światła. Rzecz tę, sama świadek, wszystkie siostry i wszyscy inni, którzy poznali świętość jej, stwierdzają bez wahania1.
CZYTAJ DALEJ

Zobaczyć Go naprawdę potrafi tylko wiara

„Marność nad marnościami - wszystko jest marnością”. Hebrajskie hebel oznacza dosłownie tchnienie, obłok pary, coś, czego nie da się uchwycić w dłoń. Wulgata utrwaliła przekład vanitas vanitatum. Kohelet jest mędrcem, który postanowił zmierzyć życie „pod słońcem” samym doświadczeniem, bez sięgania po obietnice, i uczciwie zapisał wynik pomiaru. Zysku brak. „Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem?” Wielka pieśń o kołowrocie natury, pokolenia przychodzą i odchodzą, słońce wschodzi i zachodzi, wiatr kołuje, rzeki płyną do morza, które nie może się napełnić, ma w sobie hipnotyczny rytm i celowo prowadzi donikąd. Wszystko się porusza, nic nie dochodzi do celu. Nawet pamięć zawodzi: „nie ma pamięci o tych, co dawniej żyli”. Starożytność pogańska znała ten zawrót głowy wiecznego powrotu. Kohelet wypowiada go wewnątrz Izraela, jakby chciał doprowadzić czytelnika do ściany, za którą może być już tylko Bóg. Kościół czyta Koheleta po to, by przejść jego szkołę odwyku od iluzji. Hieronim, który tej księdze poświęcił osobny komentarz, wspomina, że czytał ją z uczennicą Blezyllą właśnie po to, by nauczyć ją pogardy dla świata przemijającego. „Marność” nie jest ostatnim słowem Objawienia, ale jest słowem koniecznym. Dopóki człowiek liczy na to, że „coś pod słońcem” go nasyci, dopóty nie zapyta o to, co ponad słońcem. Vanitas jest przedsionkiem Ewangelii.
CZYTAJ DALEJ

200 lat Żywego Różańca - o. Samuel Karwacki: modlitwa może przemieniać rzeczywistość

2026-09-24 18:47

[ TEMATY ]

diecezja świdnicka

200 lat Żywego Różańca

Adobe Stock

W roku 200-lecia Żywego Różańca jego członkowie z diecezji świdnickiej spotkają się 3 października w sanktuarium Matki Bożej Strażniczki Wiary w Bardzie. Konferencję podczas dorocznej pielgrzymki wygłosi o. Samuel Karwacki OSPPE, krajowy moderator Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego. Mszy św. będzie przewodniczył biskup świdnicki Marek Mendyk.

Tegoroczne spotkanie wpisuje się w jubileusz 200-lecia dzieła zapoczątkowanego w 1826 r. przez bł. Paulinę Jaricot. Francuska świecka stworzyła prosty system wspólnej modlitwy różańcowej, który pozwalał angażować w nią osoby różnych stanów i środowisk. Żywy Różaniec od początku był także związany z troską o misje i odpowiedzialnością za innych.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję