Reklama

Chińskie fiasko

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Kontrakt na budowę dwóch odcinków autostrady między Łodzią a Warszawą z chińską firmą COVEC został definitywnie zerwany. A jeszcze niedawno mówiło się, że projekty realizowane w Polsce to chińska „brama do Europy”. Nasi przedsiębiorcy snuli plany rozwoju w oparciu o współpracę z drugą gospodarką świata, która na tyle dynamicznie się rozrasta, że za parę lat stanie się pierwszą. I były na to realne perspektywy. Ale w ciągu paru tygodni stosunki między Warszawą a Pekinem zamieniły się z przyjaznych na lodowate. Zerwanie autostradowego kontraktu zbiegło się z kolejną podróżą premiera Chin po Europie i podpisaniem wielomiliardowych kontraktów. Ponownie - z ominięciem Polski.

Dobre perspektywy

Reklama

Dopuszczenie chińskiej firmy COVEC do przetargu na budowę autostrady było śmiałym i z punktu widzenia polskich interesów właściwym posunięciem. Z jednej strony daliśmy sygnał, że nie jesteśmy skazani na zachodnioeuropejskie koncerny, powstrzymując je przed dalszym windowaniem cen, a z drugiej - rozpoczęliśmy współpracę z potężną gospodarką, na której w przyszłości mogliśmy wiele skorzystać. Trzeba dodać, że było to rozwinięcie wcześniejszych kontaktów, zainicjowanych przez resorty gospodarcze jeszcze za rządów PiS.
Podpisanie autostradowego kontraktu zaowocowało ofertą współpracy przy budowie kolei dużych prędkości z Warszawy przez Łódź do Wrocławia i Poznania, tzw. Y. Chiny mają w tym zakresie duże osiągnięcia: najdłuższą sieć takich kolei na świecie i własne rozwiązania techniczne, a produkowane przez nich pociągi biją rekordy prędkości. Partner ten był dla naszego projektu bardzo atrakcyjny jeszcze z jednego powodu. Dysponuje olbrzymimi rezerwami finansowymi i był gotów w całości skredytować całą budowę. A w tym tkwi główna przeszkoda przed rozpoczęciem realizacji.
Chińczycy byli gotowi w podobny sposób zaangażować się w budowę centralnego portu lotniczego w Polsce. Tu też sprawy nie idą do przodu, bo nie wiadomo skąd wziąć kolejne parę miliardów euro. A sprawa z punktu widzenia rozwoju naszego kraju jest strategicznie ważna. Z perspektywą rozwoju relacji polsko-chińskich wiązał nadzieje na przyszłość LOT. Nabył najnowsze maszyny Boeinga - Dreamlinery, które miały zarabiać pieniądze na nowych połączeniach do Pekinu i Szanghaju. Pojawiły się też konkretne propozycje gospodarcze. Koncern LiuGong miał nabyć Hutę Stalowa Wola, dofinansować ją i wprowadzić na chiński rynek. Z możliwością sprzedaży produktów na tym wielkim rynku nadzieje wiązało wielu innych polskich producentów.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Europa robi interesy

Na aktywnej obecności w Polsce zależało też stronie chińskiej. Nie kryła ona, że traktuje to jako wstęp do ofensywnego wejścia na cały rynek europejski. Rząd w Pekinie chce nie tylko sprzedawać tanie artykuły powszechnego użytku, ale realizować projekty budowlane i zaawansowane technologicznie. W tym celu przywódcy Chin odbywają regularne podróże po Starym Kontynencie i dogadują kolejne wspólne projekty. Dla pogrążonych w kryzysie krajów UE chińskie propozycje to wyjątkowo atrakcyjne oferty.
W tym czasie, gdy w Polsce zrywano autostradowy kontrakt, premier Wen Jiabao odwiedził Budapeszt, gdzie poinformował o przyznaniu Węgrom kredytu na projekty budowlane o okrągłej wartości 1 mld euro. Potem w Londynie podpisał podobne umowy o wartości ok. 2 mld euro. Na koniec odwiedził Niemcy, które są największym europejskim partnerem Chin. Podczas spotkania z kanclerz Angelą Merkel zadeklarował, że wzajemne obroty w ciągu najbliższych pięciu lat osiągną astronomiczną wartość 200 mld euro. Kilka dni wcześniej Ukrainę odwiedził prezydent Chin Hu Jintao i podpisał umowy inwestycyjne na kwotę 3,5 mld euro. Znaczącą pomoc otrzymała także Białoruś. Polska po raz kolejny została pominięta, mimo że jeszcze niedawno była pionierem współpracy z Chinami w zakresie infrastruktury.

Kto zawinił przy budowie autostrady?

Chiński kontrakt na budowę autostrady w Polsce był solą w oku zachodnich koncernów. Pojawienie się nowej silnej konkurencji, która dodatkowo stosuje niskie ceny, zostało bardzo źle przyjęte. COVEC od samego początku działał więc w bardzo niesprzyjającym otoczeniu. Miał problemy ze znalezieniem podwykonawców, których konkurujące z Chińczykami firmy, już bardzo silne na polskim rynku, podburzały i różnymi sposobami zniechęcały do współpracy z Azjatami. Problemy pojawiały się także w relacjach z państwową Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad, której przedstawiciele różne postanowienia kontraktu interpretowali inaczej niż chińska firma.
Wydaje się, że główną przyczyną był pospiesznie i nieprecyzyjnie sformułowany kontrakt. W warunkach dużej presji, związanej z bardzo krótkim terminem realizacji oraz złą atmosferą podsycaną przez konkurencję, nieporozumienia interpretacyjne urosły do konfliktu, który zakończył się zerwaniem umowy. Widać jednak było, że Chińczykom zależało na realizacji budowy i brak elastyczności ze strony polskich instytucji państwowych był dla nich zaskoczeniem. W efekcie odebrali to jako szykanę. A ponieważ COVEC jest firmą państwową bezpośrednio podległą chińskiemu ministerstwu kolejnictwa, natychmiast przeniosło się to na stosunki polityczne między oboma państwami z negatywnymi konsekwencjami na innych polach działalności. Przykładem jest natychmiastowa rezygnacja koncernu LiuGong ze współpracy ze Stalową Wolą.
Nic dziwnego, skoro Chińczycy mogą w ofertach płynących z Europy przebierać do woli. Nie udało się w Polsce, to spróbują gdzie indziej. Wszak w kolejce stoją rynki krajów o wiele atrakcyjniejszych pod względem ekonomicznym. Nie sposób jednak nie postawić pytania o działania polskiego rządu. Były one zdecydowanie spóźnione i mało konkretne. Skoro ten kontrakt miał tak ważne znaczenie dla międzynarodowych relacji gospodarczych, powinien być stale monitorowany na poziomie rządowym, a pojawiające się trudności winny być rozwiązywane na bieżąco. Ewidentnie mamy tu do czynienia z grzechem zaniechania ze strony Ministerstwa Infrastruktury oraz Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Chrzty dorosłych zmieniają Kościoły i duszpasterstwo w Europie

2026-10-05 17:26

[ TEMATY ]

chrzest

episkopat.pl

Rosnąca liczba chrztów dorosłych w wielu krajach Europy Zachodniej jest coraz częściej postrzegana przez zwierzchników kościelnych jako zjawisko mające wpływ na cały Kościół. Jest to kluczowy wniosek z obradującego w miniony weekend w Wiedniu spotkania Eurocat, uważa Daniel Vychytil, odpowiedzialny za katechumenat dorosłych w Austrii.

„To, co wcześniej było sprawą jednostek, staje się teraz kwestią ogólną dla Kościoła” - powiedział Vychytil w rozmowie z agencją katolicką Kathpress 5 października. Podkreślił, że potencjał tego rozwoju jest znaczący; katechumenat dorosłych może stać się „siłą napędową nowej ewangelizacji, nowego spotkania z wiarą, a tym samym nowej witalności w kościołach”.
CZYTAJ DALEJ

Dobra Marta i dobra Maria mieszkają w jednym domu Kościoła

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Joanna Popławska

Paweł dowodzi niezależności swojej Ewangelii biografią, i jest to biografia zeznana jak przed sądem: „słyszeliście przecież o moim postępowaniu ongiś, gdy jeszcze wyznawałem judaizm, jak z niezwykłą gorliwością zwalczałem Kościół Boży i usiłowałem go zniszczyć”. Apostoł niczego nie retuszuje. Jego przeszłość prześladowcy jest częścią argumentu. Nikt nie mógł go nauczyć Ewangelii, bo nie przebywał wśród uczniów. Był po przeciwnej stronie. „Prześcigałem w żarliwości o judaizm wielu rówieśników”. Gorliwość Pawła była gorliwością zelotyczną, wzorowaną na Pinchasie i Eliaszu, gotową do przemocy w obronie Prawa. Przełom opisuje językiem powołań prorockich: „gdy jednak spodobało się Temu, który wybrał mnie jeszcze w łonie matki mojej i powołał łaską swoją, aby objawić Syna swego we mnie”. To niemal dosłowne echo Jeremiasza (Jr 1,5) i Sługi Pańskiego (Iz 49,1). Paweł opisuje nawrócenie jako powołanie w obrębie tej samej historii Boga z Izraelem. Ten, który posyłał proroków, posłał i jego, „abym Ewangelię o Nim głosił poganom”. Znamienna jest dyskrecja: „objawić Syna swego we mnie”. Wydarzenie damasceńskie, które Łukasz opowie trzykrotnie z narracyjnym rozmachem, sam Paweł wspomina półzdaniem. Chronologia, którą podaje, ma wartość dowodową. Nie radził się „ciała i krwi”, poszedł do Arabii, wrócił do Damaszku, dopiero po trzech latach udał się do Jerozolimy „zapoznać się z Kefasem” i pozostał u niego piętnaście dni, nie widując innych apostołów oprócz Jakuba. Grecki czasownik historēsai, zapoznać się, znaczy tyle co odwiedzić w celu poznania. Z tej wizyty nie da się wyprowadzić zależności doktrynalnej. A jednak Paweł nie buduje Ewangelii przeciwko Jerozolimie. Przyszedł do Kefasa, bo komunia z Piotrem należy do prawdy jego posłannictwa. Niezależność objawienia i więź z Kościołem apostolskim nie kłócą się u niego ani przez chwilę. Finał jest doksologią cudzej wdzięczności. Kościoły Judei, znające go tylko ze słyszenia, „wielbiły Boga z mojego powodu”. Prześladowca głosi wiarę, którą chciał zniszczyć. Taka odmiana ma tylko jedno wytłumaczenie, i właśnie ono jest treścią uwielbienia.
CZYTAJ DALEJ

Stulecie „Niedzieli” u stóp Maryi. Homilia Nuncjusza Apostolskiego z okazji jubileuszu

2026-10-06 13:43

[ TEMATY ]

homilia

Nuncjusz Apostolski

100‑lecie

100‑lecie "Niedzieli"

Karol Porwich/Niedziela

Abp Antonio Guido Filipazzi

Abp Antonio Guido Filipazzi

Tygodnik Katolicki „Niedziela” świętuje 100 lat istnienia. Centralnym punktem obchodów była dziękczynna Eucharystia na Jasnej Górze. Prezentujemy homilię, w której przedstawiciel Ojca Świętego w Polsce przypomniał o misji i wyzwaniach stojących przed mediami katolickimi.

1. Drodzy Bracia i Siostry, z głęboką wdzięcznością gromadzimy się na sprawowanie Eucharystii, tutaj, w Sanktuarium na Jasnej Górze. Eucharystia jest bowiem najdoskonalszym dziękczynieniem, poprzez które Kościół wielbi Boga za wszystkie Jego dobrodziejstwa. Podczas tej Mszy Świętej w sposób szczególny składamy dziękczynienie za stulecie katolickiego tygodnika „Niedziela”. To nasze dziękczynienie przeżywamy u stóp Królowej Polski oraz w święto świętego Stanisława Kostki, obchodzone w tym roku szczególnie, bo wspominamy trzechsetną rocznicę jego kanonizacji.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję