Patrzymy na ludzi, zwierzęta i rośliny. Podziwiamy piękno gór i dolin. Przyrównujemy biel śniegu do białej szaty, a w wodzie widzimy niebo. Mamy wzgląd na wszystko, co dzieje się wokół nas. Jesteśmy też świadomi, że i nam inni się przyglądają. Zaglądamy również do swojego wnętrza, do duszy. Nie zawsze dziwimy się swoim odczuciom. Bardziej doświadczamy siebie, niż rozumiemy. Świat wewnętrzny dotyka zewnętrznego. Zdumienie jednym światem nie zamyka przed drugim. Jestem w jednym i drugim. Jestem tu i tam, i jestem tym samym. Patrzymy i podziwiamy. Żyjemy i własnym życiem wszystko opisujemy.
Opisujemy i oceniamy. Robimy także wiele błędów. Jakby błąd na stałe był wpisany w nasze życie. Jemu też się przyglądamy. Nieraz udaje nam się znaleźć przyczynę popełnionej pomyłki. Czasami chcemy szybko zapomnieć o przyczynie i samym błędzie. Doświadczenie błędu jest moim doświadczeniem. W błędzie jest mój brak poprawnego rozeznania, ale i uległość woli, która szybciej chce uczestniczyć w czynie niż w ocenie. Szybciej realizuje niż planuje. Ta moja wola jest rwana burzowymi chmurami uczuć, przez które jak błyskawice przeciska się światło rozumu.
Doświadczamy wielu spraw i rzeczy. To doświadczanie jest szkołą, do której chodzimy pobierać nauki i bez wątpienia nie zawsze jesteśmy dobrymi uczniami. Dorastamy i doświadczamy. Żyjemy i uczymy się. Tymczasem okazuje się, że musimy powtórzyć którąś klasę. Nasze prymusostwo było wyimaginowane. Znowu jesteśmy uczniami, a przecież chcemy bardziej pouczać niż sami się uczyć. Na domiar złego oskarżamy mistrzów, sądząc, że nie są już dobrymi nauczycielami.
Źródłem poznania jest doświadczenie i rozum. Gdyby tylko rozum, to rzeczywistość trzeba by było naginać do myślenia. Gdyby tylko doświadczenie, to nie byłoby
żadnego postępu, gdyż do postępu są potrzebne reguły rozwoju, które wyznacza właśnie rozum. Potrzebne jest również światło, a więc wskazówka i pouczenie już doświadczonego i rozumiejącego mistrza.
W tym klimacie doświadczenia, rozumu i światła pojawia się dialog jako niezbędne narzędzie umożliwiające stały wzrost. Ten klimat na pewno nie wyolbrzymia błędów. Także ich nie lekceważy. Ten klimat podejmuje inicjatywy i stopniowo realizuje podjęte uchwały. W klimacie dialogu wszyscy są ważni, bo wszyscy chcą być odpowiedzialni.
Decyzją Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka w niedzielę 8 lutego br. w kościołach archidiecezji gnieźnieńskiej przeprowadzona zostanie zbiórka do puszek na pomoc mieszkańcom Ukrainy, z których wielu, po ostatnich bombardowaniach, pozbawionych jest prądu i ogrzewania.
Decyzją Prymasa Polski abp. Wojciecha Polaka w niedzielę 8 lutego br. w kościołach archidiecezji gnieźnieńskiej przeprowadzona zostanie zbiórka do puszek na pomoc mieszkańcom Ukrainy, z których wielu, po ostatnich bombardowaniach, pozbawionych jest prądu i ogrzewania.
Opowiadanie odsłania chwilę, w której król przestaje iść na czele ludu. Wiosna jest czasem wypraw wojennych, a Dawid zostaje w Jerozolimie. Zaczyna się od wygody, która nie stawia oporu pokusie. Dawid chodzi po dachu pałacu i patrzy z góry. Ten szczegół ma ciężar. Narracja jest oszczędna i chłodna. Tym wyraźniej widać, jak władza staje się narzędziem ukrycia. Król widzi, a potem coraz częściej „posyła”. Posyła po kobietę, posyła po męża, posyła list z rozkazem śmierci. Batszeba kąpie się, a narrator podkreśla czasowniki władzy: Dawid posłał po nią i wziął ją do siebie. Wzmianka o jej oczyszczeniu po nieczystości przypomina język Prawa i potwierdza, że poczęcie wiąże się z tą nocą. Potem przychodzi wiadomość o ciąży. W tle stoi Uriasz Chetyta, mąż Batszeby, cudzoziemiec wierny Izraelowi. Imię Uriasza (Uriyyāhû) niesie Imię Pana. Dawid sprowadza go z frontu, wypytuje o wojnę i odsyła do domu z podarunkiem z królewskiego stołu. Uriasz śpi jednak przy bramie pałacu wraz ze sługami. W dalszym ciągu opowiadania uzasadnia to pamięcią o Arce i o wojsku w polu. Jego postawa obnaża serce króla. Dawid upija Uriasza, a on nadal nie schodzi do domu. Król pisze list do Joaba z rozkazem ustawienia Uriasza w najcięższym miejscu bitwy i odstąpienia od niego. List niesie sam Uriasz. To obraz człowieka niosącego własny wyrok. Ginie Uriasz i giną także inni żołnierze. Zło rozlewa się poza prywatny grzech i dotyka wspólnoty. Tekst jeszcze nie pokazuje Natana, a już waży cisza Boga. Słowo Pana wróci i nazwie grzech po imieniu. Pomazaniec potrzebuje prawdy, aby wejść na drogę nawrócenia.
„Język sportu jest uniwersalny” - powiedział bp Paul Tighe w czasie Mszy św. w bazylice św. Babylasa w Mediolanie. Do świątyni tej uroczyście wprowadzono krzyż sportowców, który towarzyszy igrzyskom olimpijskim od 2012 roku. Przywożą go ze sobą zawodnicy watykańskiej drużyny Athletica Vaticana.
Msza, której przewodniczył metropolita Mediolanu abp Mario Delpini, rozpoczęła cykl wydarzeń pod hasłem: „For Each Other-L’uno per l’altro” (Dla siebie nawzajem), którym archidiecezja chce towarzyszyć Zimowym Igrzyskom Olimpijskim, rozgrywanym w Mediolanie i Cortina d’Ampezzo od 6 do 22 lutego. W bazylice wypełnionej sportowcami, działaczami klubów sportowych, młodzieżą z oratoriów i przedstawicielami władz, abp Delpini wezwał do przeżywania igrzysk jako „szkoły życia”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.