Reklama

Polonia - śpiący olbrzym

Niedziela Ogólnopolska 8/2008, str. 30

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Henryk Pawelec: - W ciągu ostatnich pięciu miesięcy miał Pan wielką serię twórczych spotkań w Kanadzie, na zjeździe USOPAŁ-u w Urugwaju oraz podczas trzykrotnych pobytów u nas, wśród Polonii Stanów Zjednoczonych. Jakie są Pana najważniejsze impresje z tych polonijnych spotkań?

Reklama

Prof. Jerzy R. Nowak: - Umocniło się moje od lat wyrażane przekonanie, że Polonia jest śpiącym olbrzymem, z którym współdziałanie miałoby bardzo duże znaczenie dla rozwoju Polski; niemal takie jak wkład Irlandczyków z USA w przyspieszenie skoku gospodarczego Irlandii. Kolejne władze RP, ekipy MSZ-etu i różnych dyplomatów polskich na placówkach w USA i Kanadzie działały jednak na przekór szansom na jakże potrzebne współdziałanie Polonii i kraju. Dominujące w Polsce łże-elity o komunistycznym rodowodzie po prostu bały się silniejszego oddziaływania ludzi z antykomunistycznej Polonii na kierunki rozwoju w kraju. Zamiast współpracować z Polonią, jakże często próbowały ją dzielić i osłabiać, atakować jej czołowych przywódców, począwszy od prezesa KPA Edwarda Moskala po prezesa USOPAŁ-u Jana Kobylańskiego. Pomimo swej liczebności (kilkunastu milionów osób polskiego pochodzenia w USA) i dobrej sytuacji materialnej (ocenia się, że mniejszość polska w USA stoi na drugim miejscu wśród mniejszości narodowych), Polonia jest wciąż daleka od stworzenia odpowiednio silnego lobby politycznego. Przypomnijmy tu jednak, że właśnie Polonia amerykańska odegrała na początku lat 90. XX wieku decydującą rolę w skłonieniu prezydenta USA i Departamentu Stanu do wywarcia skutecznego nacisku na rząd Kohla, by ostatecznie uznał granicę na Odrze i Nysie. Polacy w kraju niewiele wiedzą jednak o dokonaniach Polonii.
Niestety, prawie zupełnie nieznane są dokonania Polonii zarówno w sferze politycznej, jak i kulturalnej i gospodarczej. Dla przykładu, nawet w najnowszych encyklopediach PWN-u pomijano nazwisko żyjącego w USA słynnego uczonego polskiego pochodzenia - prof. Hilarego Koprowskiego, odkrywcy szczepionki przeciwko chorobie Heinego-Medina. Niemal zupełnie nieznane - poza mediami związanymi z Radiem Maryja - są dokonania prof. Iwo Cypriana Pogonowskiego, autora wręcz bezcennych książek broniących polskich racji, m.in. monumentalnej pracy „Jews in Poland” (1993).
Podczas obecnego pobytu w Waszyngtonie miałem możliwość dłuższej rozmowy ze słynną działaczką niepodległościową panią Zofią Korbońską, wdową po jednym z bohaterów Polski Podziemnej, b. delegacie Rządu na Obczyźnie na Kraj. Bardzo mocno ubolewała z powodu ogromnej nieznajomości w kraju rozmiarów dorobku politycznego i kulturalnego emigracji. Warto dodać, że to Polonia amerykańska i Polonia kanadyjska niejednokrotnie i samotnie - bez poparcia władz w kraju - toczyły boje przeciw ofensywie antypolonizmu w mediach i wydawnictwach. Słynne były w tym względzie m.in. kolejne wystąpienia prezesa KPA Moskala, manifestacja ponad 3 tys. Polaków przed gmachem antypolskiego dziennika „Toronto Star” oraz takie publikacje, jak „Kielce 46” Marka Poula czy „Polish Holocaust” Tadeusza Piotrowskiego.

- Jak ocenia Pan przebieg dotychczasowej polskiej debaty wokół paszkwilu Grossa „Strach”?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- Kiedyś pisano, że Bismarck obudził Polaków swymi prześladowaniami. Dziś można stwierdzić, że Gross swymi nowymi kalumniami w „Strachu” i czasami idiotycznymi wręcz wypowiedziami, wbrew swym chęciom, budzi wielu Polaków z inercji wobec antypolonizmu. Oczywiście, trzeba zachować proporcje: bublowaty paszkwilant Gross daleki jest od formatu wytrawnego wroga Polski Bismarcka. Dobrze się stało jednak, że kłamstwa Grossa zostały ostro skrytykowane przez takie postacie, jak kard. Stanisław Dziwisz, czy takie gremia, jak Senat Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie czy kierownictwo Instytutu Pamięci Narodowej. Swoją rolę w zdementowaniu kłamstw Grossa odegrało też moje 21 artykułów w „Naszym Dzienniku” i książka „Nowe kłamstwa Grossa”.
- Należę do licznych postaci Polonii, które bardzo wysoko oceniły Pana książkę „Nowe kłamstwa Grossa” i marzą o jej jak najszybszym wydaniu w USA, po angielsku. Dziwi mnie jednak fakt przemilczenia tej książki w licznych krajowych mediach, w części nawet w mediach prawicowych?
- Raczej nie trzeba się dziwić! Moja książka jest aż nazbyt niepoprawna politycznie dla wielu publicystów i dla wielu mediów. Poruszam zbyt wiele tematów tabu. By wymienić choćby niektóre z nich:
- obrzydliwa rola żydowskiej policji wobec swoich żydowskich rodaków;
- rola żydowskich komunistów nie tylko w bezpiece, ale także w stalinizacji sądownictwa, wojska, gospodarki, prasy, nauki i kultury;
- rola żydowskich komunistów w bolszewizacji Rosji i w stalinizacji Węgier, Czechosłowacji czy Rumunii.
Jakże niewygodny dla niektórych jest ogromny ładunek faktografii podanej przeze mnie na te tematy, skrzętnie przemilczane przez dziesięciolecia.

- Panie Profesorze, jak najskuteczniej przeciwdziałać fałszom Grossa?

Reklama

- Uważam, że Kongres Polonii Amerykańskiej i inne organizacje polonijne powinny wystąpić do rektora Uniwersytetu w Princeton z listami bardzo ostro piętnującymi książkę Grossa jako jaskrawy przykład antynaukowych fałszów, zrodzonych z rasowej nienawiści do Polaków. Rozważyłbym też sprawę wejścia na drogę sądową przeciw wydawnictwu „Znak”. Z powodu wydania i promowania książki rzucającej oszczerstwa przeciw polskim hierarchom, a w szczególności kard. Sapiesze. Sugerowałbym również oskarżenie „Znaku” o promowanie książki wyraźnie nagłaśniającej stanowisko Grossa, podważającego słuszność decyzji w Poczdamie i zaprzeczającemu prawu Polaków do własności na Ziemiach Odzyskanych. Uważam brak odcięcia się od takich poglądów Grossa (por. s. 86 „Strach”) za równoważny ze zdradą polskich interesów narodowych. Katolickie i narodowe media w Polsce i Polonii powinny poddać gruntownej krytyce wszystkie kłamstwa Grossa, pokazując, że jest on tylko cynicznym anty-Polakiem, hochsztaplerem. Aby przeciwdziałać kłamstwom Grossa i jego zwolenników w tak wpływowych mediach, jak „TVN 24”, „Wyborcza”, „Dziennik”, „Newsweek” etc., trzeba rozwinąć maksymalnie szeroką akcję odczytową na temat oszczerstw Grossa. Ja sam już dotąd ustaliłem plan moich wystąpień na ten temat w kilkunastu miastach, m.in. Krakowie, Kielcach (dwukrotnie), Częstochowie (dwukrotnie), Łodzi, Warszawie, Wrocławiu, Łomży, Bydgoszczy (dwukrotnie), Mielcu, Szczecinie, Inowrocławiu i innych.

- Jakie są Pana najbliższe plany wydawnicze?

- W najbliższych tygodniach - w odpowiedzi na kłamstwa Grossa - zdecydowałem się wznowić w poszerzonej wersji wydaną w 1998 r. książkę „Przemilczana zbrodnia” - o popełnionych na Polakach zbrodniach żydowskich komunistów na b. kresach wschodnich II RP w latach 1939-41. W najbliższych tygodniach - jeszcze przed świętami Wielkanocnymi - wydam około 400-stronicową książkę „Żydzi - Polacy. Spory o historię”. Książka obejmie m.in. dawne tomiki „Żydzi w historii świata”, „Kogo muszą przeprosić Żydzi” i „Przemilczani patrioci polscy” (o propolskim nurcie Żydów - asymilatorów). W ciągu dwóch lat zamierzam wydać (tu liczę na sponsorów) pierwszą gruntowniejszą historię stosunków polsko-żydowskich. Książka będzie liczyć ok. 1000 stron, zawartych w dwóch tomach. Nader ważny będzie fakt, że historia ta będzie wreszcie napisana z polskiego punktu widzenia. Dotąd gruntowniejsze historie polskich Żydów i ich stosunków z Polakami pisali wyłącznie Żydzi. Nie sprzyjało to pełnemu obiektywizmowi. Słynny historyk - prof. Stefan Kieniewicz zwrócił kiedyś uwagę w „Polityce” na jednostronność publikacji o historii stosunków polsko-żydowskich, pisanych przez autorów mniejszości żydowskiej. Prof. Kieniewicz stwierdził, że żydowscy autorzy mają zwyczaj skupiania się głównie na dwóch tematach: wkład żydowskiej mniejszości w polską kulturę, naukę etc. oraz problem dyskryminowania mniejszości żydowskiej przez polską większość. Takie ujęcie zaś było dalekie od przedstawienia całej problematyki stosunków obu narodów. Moja książka zerwie m.in. z niemądrą praktyką polegającą na tym, że w ogromnej części książek o stosunkach polsko-żydowskich pokazywano tylko stosunek Polaków do Żydów, a nie pokazywano, jak Żydzi zachowywali się wobec Polaków. W tym roku być może już do końca czerwca ukaże się swego rodzaju dzieło mojego życia - 1200-stronicowa książka o historii Polski 1733-1939 w dwóch tomach. Książka ta będzie stanowiła wybór paruset najciekawszych tekstów z polskiej myśli politycznej 1733-1939, poprzedzonej za każdym razem barwnymi sylwetkami autorów tekstów, dowódców, powstańców, żołnierzy i twórców. Książka ta była długo przygotowywana przeze mnie, od 1979 r., i zyskała sobie już przed laty, jeszcze będąc w maszynopisie, entuzjastyczną recenzję znakomitego historyka - prof. Jerzego Skowronka. Na początku lat 90. XX wieku zerwano jednak ze mną umowę, bo wydawnictwo, gdzie miała się ukazać, wolało iść „w komercję” niż wydać takie dzieło o historii. Teraz sytuacja się zmieniła i mam wreszcie środki na wydanie książki pokazującej w wielostronny sposób, jak różne nurty polskiego myślenia i działania złożyły się na wybicie się Polski na niepodległość.

Rozmowę przeprowadzono w Nowym Jorku 30 stycznia 2008 r.

2008-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rzecz o aniołach

Niedziela łowicka 40/2002

[ TEMATY ]

anioły

Karol Porwich/Niedziela

Któż z nas nie zna prostych i pełnych ufności słów modlitwy: "Aniele Boży, stróżu mój, ty zawsze przy mnie stój..." Dla niektórych była to może pierwsza w życiu modlitwa, szeptana jeszcze na kolanach matki. Ale czy anioły są żywo obecne tylko w świecie dziecięcej wyobraźni? Czy my, dorośli, też możemy wierzyć w anioły?

Jak ktoś kiedyś policzył, anioły są wspomniane w Piśmie Św. Starego i Nowego Testamentu 222 razy! Pismo Święte jest zatem od początku do końca przeplatane wzmiankami o aniołach. Bóg stawia anioły u wrót raju; aniołowie nawiedzają Abrahama; aniołowie wyprowadzają Lota i jego córki z pożaru Sodomy; anioł nie pozwala Abrahamowi zabić jego syna Izaaka. Czasem aniołowie są groźni: Bóg posyła anioła, który zabija pierworodne Egipcjan. Ale to anioł również wyprowadza Izraelitów z niewoli. Anioł zamyka paszcze lwów, żeby nie pożarły Daniela. Także w Nowym Testamencie jest wiele zdarzeń, w których występują aniołowie. Przecież to Archanioł Gabriel zwiastuje Maryi Pannie poczęcie Syna Bożego; aniołowie śpiewają przy Jego narodzinach i sprowadzają pasterzy do stajenki; aniołowie ostrzegają Mędrców ze Wschodu przed Herodem. Anioł objawia św. Józefowi tajemnicę wcielenia i każe uciekać Świętej Rodzinie do Egiptu. Aniołowie służą Jezusowi, przy grobie Jezusowym zapewniają o Jego zmartwychwstaniu, a przy wniebowstąpieniu zapowiadają powtórne przyjście Zbawiciela. Sam Pan Jezus wspomina o aniołach. Mówiąc na przykład o nawróceniu grzeszników, stwierdza: "Tak samo powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca" (Łk 15, 10). Opisując sąd ostateczny zaznacza, że to aniołowie zwołaja ludzi na ten sąd, a On, jako Sędzia, zjawi się tam otoczony aniołami.
CZYTAJ DALEJ

Ktoś Cię zranił? Przynieś tę ranę na Różaniec

2026-10-01 18:46

[ TEMATY ]

Różaniec 2026

Adobe Stock

Niektóre zranienia mijają szybko, inne zostają w pamięci na lata. Szczególnie bolą te zadane przez osoby, którym ufaliśmy.

W październiku mamy dla Ciebie 31 powodów, żeby wziąć Różaniec do ręki. Każdego dnia – jeden powód, jedna tajemnica, jedna intencja.
CZYTAJ DALEJ

Marszałku, wyjdź zza stodoły

2026-10-03 00:09

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Oj, pycha kroczy przed upadkiem. Na piątkowej konferencji w Sejmie Krzysztof Nowina-Konopka z WPolsce24 jako jedyny na sali powiedział rzecz elementarną. Marszałek Włodzimierz Czarzasty występuje publicznie, na tle flag, przed kamerami, dziennikarzami, a za pośrednictwem mediów przed milionami Polaków i mówi o prezydencie „Karol Nawrocki”, a o prezesie Trybunału „Bogdan Święczkowski z Trybunału”. Tymczasem nikt do niego samego nie zwraca się „Włodzimierz Czarzasty z Sejmu”, tylko „panie marszałku”. Apel prosty: do ludzi na konstytucyjnych stanowiskach zwracać się adekwatnie. Oczywiste? Jak widać wciąż nie dla wszystkich.

I tu nie chodzi o żaden formalny przepis. Nikt nie wyciąga regulaminu Sejmu ani kodeksu dobrych manier. Zwrot „panie marszałku” nie jest grzecznościowym dodatkiem wobec Włodzimierza Czarzastego. Jest uznaniem powagi urzędu i Sejmu, który ten urząd reprezentuje. Tak samo „panie prezydencie” nie jest ukłonem wobec Karola Nawrockiego, tylko wobec głowy państwa. Kto mówi nazwiskiem i dopiskiem „z Trybunału”, nie obraża prywatnie człowieka, tylko odbiera powagę instytucji, którą tamten sprawuje z woli narodu albo z mocy ustawy. A kto sam nie chce być „Włodzimierzem Czarzastym z Sejmu”, dobrze wie, że tytuł nie należy do niego. Należy do izby.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję