Reklama

Święta w miasteczku

Na słupie ogłoszeniowym wiatr szarpie pogiętą kartką papieru: „Zamienię M-3 w Warszawie na cokolwiek w Kazimierzu nad Wisłą lub w okolicy”

Niedziela Ogólnopolska 51/2007, str. 50

Rynek w Kazimierzu Dolnym
O. Bonifacy

Rynek w Kazimierzu Dolnym<br>O. Bonifacy

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jakieś 10 kilometrów za Puławami powietrze ma już „ten” zapach. Skądś znany, swojski, jakby z dzieciństwa. Droga wiedzie łagodnymi zakolami, z lewej strony zasłaniają widok wzgórza, z prawej szeroką przestrzeń wieńczy spokojny nurt Wisły. Po bokach szosy przycupnęły domki, małe, przysadziste, drewniane. Potem pojawia się spichlerz - znak rozpoznawczy Kazimierza Dolnego - świadek jego starożytnej chwały i blasku, jeden z kilku poprzerabianych na mniej lub bardziej wytworne hotele. I oto witamy się z miasteczkiem. Jest grudzień, a nas wiedzie ku temu malowniczemu miejscu ciekawość, jak z dala od metropolii i głównych dróg, na tzw. prowincji, obchodzi się święta.
Ulica Puławska to jak preludium do tego, co ujrzymy i poczujemy za chwilę, gdy zwalniając krok i spowalniając oddech, zatrzymamy się na progu kazimierskiego rynku. Jest wczesny grudniowy zmrok i w oknach domów pełgają pierwsze światła. Gdzieniegdzie na podwórkach skrzą się choinki. Podświetlane arkady dwóch okazałych kamienic Przybyłów. Z jednej zerka na rynek św. Mikołaj. Postać biskupa rozsadza niemal fasadę, jakby święty mąż chciał zeskoczyć z niej wprost w odświętny rozbiegany tłumek. Św. Krzysztof, rezydujący na sąsiedniej kamienicy, nobliwy i stateczny starszy pan, nie wychodzi z roli - czyni honory domu, tego niewielkiego, ale charakternego miasteczka, w którym mieszkańcy, ludek obrotny i pracowity, budował fortuny kupieckie w latach prosperity i radził sobie w czasach upadku. Ileż to świąt Bożego Narodzenia oglądali święci patronowie z tej perspektywy? Ile historii mogą nam opowiedzieć? Bo jeśli znajdziemy się w tę Świętą Noc w tym niezwykłym miasteczku - a umówmy się, że tak się właśnie staje - pojawimy się tu na prawach niespodziewanych wigilijnych gości, którym w polskich domach zostawia się oddzielne nakrycie, otwiera domy i serca. Stajemy więc na środku rynku otoczonego niczym anielskimi skrzydłami murami dwóch starożytnych świątyń - monumentalnej fary i wyniesionego ponad okolicę klasztoru Franciszkanów, kryjącego słynący z cudowności wizerunek młodziutkiej i ślicznej Miriam, której anioł szepcze tajemnicę: - Nie lękaj się, Maryjo… Oto poczniesz i porodzisz Syna…
Podcienia kuszą ciepłym złotym blaskiem. W zimowe zmierzchy chronią przed wiatrem i słotą. W dzień tętnią gwarem i codziennym pośpiechem. Na Nadrzecznej w piekarniach można kupić nie tylko słynne koguty, ale i pierniki w kształcie anioła, św. Mikołaja, gwiazdy, drzewka, księżyca. Mocno lukrowane, twarde, nadadzą się do zjedzenia nieprędko - mają przecież z dala od dziecięcych rączek czas jakiś ozdabiać choinki. A oto i specjały świąteczne - makowce, serniki, torty, pierniki, rolady. Pachnie cynamonem i przyprawami korzennymi, grzybami i makiem. Woń płynie wąskim pasmem po uliczkach i zaułkach, po kafejkach, w których zamorskie kawy i smakowite czekolady.
A jeśli trafimy na Plebankę, a trafimy tam raczej prędzej niż później, to staniemy u wrót stareńkiego klasztoru i po równie stareńkich schodach wdrapiemy się do Matki Bożej i Jej opiekunów - kilku franciszkanów. Klasztor budowano mozolnie od średniowiecza. Czasem trawił go ogień, bywało, że czas kruszył grube mury. Obecny kształt nadano mu w XVII wieku i tak zastygł do dnia dzisiejszego. Miejsce to ma przedziwną historię. Zwano je Wietrzną Górą, gdy wystawili tu świątyńkę miejscowi bogacze - Bartłomiej i Mikołaj Przybyłowie, ci od kamienic w rynku. Żeby Opatrzność sprzyjała ich kupieckiej profesji. W 1600 r., gdy na wzgórzu pojawił się wizerunek Tej, co wietrznej strzeże góry, mieli już je we władaniu franciszkanie. Obraz namalował Stanisław, malarz tutejszy, dodajmy - wielce utalentowany. Nie wiemy, kim był, co jeszcze namalował, jego twarz i dzieje okrył mrok niepamięci. Miał jednak talent, uchwycił bowiem udolnie młodość Maryi, anielskość Gabriela, atmosferę tajemnicy i niezwykłości. Od kiedy zaczęto opowiadać, że Matka Boża Kazimierska wybawi z najgorszej opresji? Nikt tego nie zanotował, nikt nie pamięta. Klasztorne księgi wspominają o nagłych ozdrowieniach, o równie raptownych nawróceniach. O ludziach godzinami klęczących przed obrazem, którzy odchodzą z jasnymi twarzami, jakby uwolnieni od ciężaru dramatu, który przywiódł ich tutaj. - Nie wszystko da się zapisać w kronikach, mówi o. Bonifacy.
Szukając śladów Bożego Narodzenia, wejdźmy do klasztornego muzeum. Franciszkanie słyną z szopek, do których ich założyciel - św. Franciszek sprowadzał żywe zwierzęta, by przydać realizmu szopce i grocie. W kącie muzeum stoi to, co zostało z okazałej XVIII-wiecznej kazimierskiej szopki. Przetrwała wojny, powstania, bunty, biedę i pożary, ale gdy Niemcy podczas II wojny światowej wrzucili figury do zawilgoconej celi, część z nich nie wytrzymała tej próby czasu. Zostało na pociechę i na świadectwo mistrzostwa dawnych rzeźbiarzy z tuzin szlachciurów z podgolonymi łbami, ślicznych jak marzenie mieszczek kazimierskich w kolorowych kubraczkach, wąsatych żołnierzy, plebanów z oczami wzniesionymi ku niebu. Jest i Maryja o delikatnych rysach z tutejszego obrazu, i św. Józef z zatroskaną miną. Jest i maleńki „kiej by rękawicka”, uśmiechnięty radośnie Jezusek. Na drugim końcu muzealnej sali zgromadzono figury Ukrzyżowanego. Najróżniejsze pozy tego samego momentu dramatu - ból, smutek, zaduma. Krew, trzcina, dłoń wzniesiona w górę, półotwarte usta. W jednej sali całe dzieje zbawienia. To muzeum też ma swoje niezwykłe dzieje. Gdy palono i grabiono okoliczne świątynie, kapłani i lud oddawali swoje święte obrazy i figury na przechowanie zakonnikom. Dla bezpieczeństwa, dla ochrony przed zbezczeszczeniem. Wielu nigdy nie zgłosiło się po depozyt… Tak powstało muzeum.
Wracajmy w miasteczko, bo zmrok coraz bliżej. Ulice Zamkowa, Nadrzeczna, Krakowska, Lubelska pustoszeją. W oknach lampki na drzewkach, w powietrzu śnieg. Dzieciaki wypatrują pierwszej gwiazdki. Na rynku samotna choinka. Za godzinę, dwie zaczną schodzić się tutaj ludzie. Na wspólne świętowanie. Tak było w ubiegłym roku, gdy w Wigilię zeszli się, by obejrzeć misteria pod gołym niebem, które na prośbę proboszcza - ks. Tomasza Lewniewskiego - współtworzą artyści. Dlatego są one takie swojskie, kazimierskie. A Pasterka? - Kto był na niej w farze, jednej z najpiękniejszych świątyń Lubelszczyzny, przy dźwięku legendarnych organów, przy choince odzianej w pierniki i wiklinowe cacka, ten wie, że słowa czasami bywają zbyteczne - mawiają miejscowi i ci, co zjeżdżają tu na święta z potrzeby serca. A nad miasteczkiem nocą zapłoną ognie na pamiątkę gwiazdy betlejemskiej.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2007-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nikaragua: nie było o nim wieści od czerwca, władze opublikowały wideo z zaginionym biskupem

2026-08-14 16:26

[ TEMATY ]

Nikaragua

prześladowanie chrześcijan

Adobe Stock

Przez półtora miesiąca nie było żadnych wieści na temat bp. Juana Abelardo Maty. Władze odmawiały podania informacji na temat miejsca pobytu duchownego i jego stanu zdrowia. Teraz w rządowych mediach pojawiło się nagranie, w którym uwięziony biskup mówi: „Dziękuję, czuję się dobrze”.

Przez ten czas nie było żadnych informacji na temat zaginionego biskupa. Rząd wprawdzie ogłosił 4 lipca, że został on odesłany do domu po przesłuchaniu dotyczącym pochodzenia niektórych jego aktywów finansowych oraz domniemanych powiązań rodzinnych uznanych za niezgodne ze „stanem kapłańskim”. Wersja ta została zakwestionowana przez organizacje praw człowieka, które potępiły arbitralność zatrzymania. Do momentu opublikowania nagrania nie było możliwe niezależne zweryfikowanie miejsca pobytu emerytowany biskupa Estelí ani stanu jego zdrowia. Na nagraniu rozpowszechnionym w rządowych mediach widać, że hierarcha znajduje się w swoim domu. W swej wypowiedzi nie odnosi się on do swej półtoramiesięcznej nieobecności. Zapewnia jedynie, że czuje się dobrze.
CZYTAJ DALEJ

Biskup skazany za nadużycia. Pomogło kościelne dochodzenie. Diecezja: chcemy nieść uzdrowienie

2026-08-13 18:51

Bożena Sztajner/Niedziela

Jak informuje Vatican News emerytowany biskup Broome w Australii Christopher Alan Saunders został uznany za winnego 13 przestępstw o charakterze seksualnym wobec dwóch młodych Aborygenów. Obecny ordynariusz diecezji, bp Tim Norton, zapewnił o bliskości z ofiarami i podziękował im za odwagę. „Zrobimy wszystko, co możliwe, aby nieść im nadzieję i uzdrowienie” – podkreślił.

Rana pozostawała otwarta od 2020 roku, kiedy pierwsze informacje w tej sprawie zostały upublicznione. Następnie, w 2023 roku, liczące 200 stron dossier przekazane przez australijskie władze kościelne Dykasterii Nauki Wiary pomogło rzucić światło na sprawę.
CZYTAJ DALEJ

Warszawa: prezydent Nawrocki o „orle i krzyżu” podczas apelu pamięci na Powązkach

2026-08-15 07:45

[ TEMATY ]

Warszawa

Powązki

Apel Pamięci

Prezydent Karol Nawrocki

Grzegorz Jakubowski/KPRP

Prezydent Karol Nawrocki podczas apelu pamięci na Powązkach

Prezydent Karol Nawrocki podczas apelu pamięci na Powązkach

- Dla Rzeczypospolitej ginęli, ale ginęli też z Bogiem w sercu, często z krzyżem na piersi - powiedział prezydent Karol Nawrocki podczas apelu pamięci na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. W przeddzień Święta Wojska Polskiego i 106. rocznicy Bitwy Warszawskiej oddano hołd żołnierzom, którzy w 1920 r. obronili niepodległość Polski i zatrzymali marsz bolszewizmu na Zachód. Prezydent przypomniał także o roli duszpasterstwa polowego w opiece nad wojskową nekropolią.

Uroczystość odbyła się w piątek wieczorem przed pomnikiem Poległych w 1920 roku. Wzięli w niej udział m.in. prezydent Karol Nawrocki, wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, przedstawiciele władz państwowych, dowódcy i żołnierze Wojska Polskiego, funkcjonariusze służb mundurowych oraz harcerze.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję