Reklama

Notatnik z mogił katyńskich

(...) zaczyna się piękna, lecz jakże smutna wiosna, a stale pytamy się, czy będą jeszcze następne takie smutne. Zbysiu, Zbysiu kochany, kiedyż się zobaczymy(...) całujemy Cię mocno. Matka z Tatem i Twoja siostra.

Niedziela Ogólnopolska 18/2007, str. 32-33

Zbigniew Cichobłaziński z żoną Adą, 1939 r.
Zdjęcia: archiwum rodzinne

Zbigniew Cichobłaziński z żoną Adą, 1939 r.<br>Zdjęcia: archiwum rodzinne

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

O ppor. Zbigniewie mówiliśmy w rodzinie od niepamiętnych lat. Jego zdjęcie z narzeczoną wyciągane było z rodzinnych archiwów przy każdym ważniejszym spotkaniu. Pierwszy raz, oficjalnie, zobaczyliśmy jego nazwisko na liście katyńskiej podane z błędem. O umieszczeniu ppor. Zbigniewa na tablicy pamiątkowej w prezbiterium katedry katowickiej dowiedzieliśmy się kilka lat później.

Notes bez oprawy, szyty drutem

Reklama

Kolejne zetknięcie się z ppor. Zbigniewem miało miejsce w internecie, gdzie umieszczona została lista katyńska. I zapewne historia losów ppor. Zbigniewa pozostałaby niezmieniona i przekazywana z pokolenia na pokolenie, gdyby nie telefon od znajomego, że w „Naszym Dzienniku” ukazał się artykuł o naszym krewniaku. Rzeczywiście, „Nasz Dziennik” zamieścił sprawozdanie z wystawy poświęconej postaci absolwenta szkoły, zorganizowanej przez uczniów i nauczycieli przemyskiego „Słowaka”. Po 60 latach od katyńskiego mordu okazało się, że nasz krewny przez fakt pisanego w kozielskim więzieniu dzienniczka-notatnika wszedł do historii jako autor „jedynego na świecie, oryginalnego pamiętnika z Katynia”, wydobytego z grobów katyńskich. Dzięki odwadze wielu osób - wiele z nich przypłaciło to cierpieniem, a nawet życiem - przechowany został po wojnie w Kurii Krakowskiej i powrócił do niej w 1990 r.
Dociekliwość - wręcz historyczne żmudne śledztwo krakowskiego badacza Stanisława M. Jankowskiego, który w 2000 r. wziął po raz pierwszy do rąk notatnik ppor. Zbigniewa - spowodowało, że przypisywany innemu zamordowanemu oficerowi w Katyniu (ppor. Marcinowi Niemczewskiemu) notatnik symbolicznie wrócił do swojego właściciela i jego rodziny. Efektem pracy badawczej stała się książka: „Dzień rozpoczął się szczególnie...”, wypełniona zdjęciami ppor. Zbigniewa, jego rysunkami i listami, które przysyłał z kozielskiego więzienia do żony Ady i dalszej rodziny.
Książkę przybliżającą historię katyńskiej spuścizny i dzieje autora jedynego ocalałego notatnika wydobytego z katyńskich dołów śmierci czyta się jak kryminał - tak niezwykłe były ich losy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Historia notatnika

Dokumenty katyńskie miały być zaprezentowane na wystawie „Kłamstwo katyńskie” 8 kwietnia 2000 r. w Instytucie Jana Pawła II przy ul. Kanoniczej w Krakowie. Wydobyte z grobów katyńskich w czasie ekshumacji w maju 1943 r. dokumenty autor książki „Dzień rozpoczął się szczególnie...” zobaczył po raz pierwszy w 2000 r. w Kurii Krakowskiej, gdzie były przechowywane w archiwum. Wśród legitymacji wojskowych, kart szczepień, listów, fotografii, medalików, odznak był także dzienniczek-kalendarzyk-notatnik nieznanego autora. Był to fragment spuścizny katyńskiej, wykradzionej w czasie okupacji z Zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie, gdzie były opracowywane przez zespół dr. Jana Zygmunta Robla. Ich los powojenny był przesądzony. UB i NKWD poszukiwały dokumentów wydobytych z mogił katyńskich. Nieznane osoby przyniosły dokumenty do Pałacu Arcybiskupiego w Krakowie.

Nad katyńskimi mogiłami

Reklama

W lutym 1943 r. w lasach katyńskich, położonych kilkanaście kilometrów od Smoleńska, Niemcy dokonują pierwszych ekshumacji masowych grobów z ciałami polskich oficerów - jeńców w sowieckiej niewoli, zastrzelonych przez NKWD w kwietniu i maju 1940 r. strzałem w tył głowy. Starają się ten fakt wykorzystać propagandowo, zapraszając do badań i ekshumacji międzynarodową komisję. W jej skład weszło również kilkunastu Polaków. Dokumenty znalezione przy ciałach polskich oficerów, pakowane w oddzielnych kopertach, zostały odwiezione w skrzyniach do Krakowskiego Instytutu Medycyny Sądowej do dalszych badań. Ekipa dr. Jana Zygmunta Robla z oddziału chemicznego Instytutu każdą kopertę zawierającą dokumenty znalezione przy zamordowanych oficerach poddawała wnikliwym badaniom, odczytywała i przepisywała ręcznie, a następnie maszynowo, robiąc kilka odpisów, w tym jeden dla polskiego wywiadu, który pierwszą partię dokumentów dostarczył do Londynu już w lipcu 1944 r. We wrześniu 1944 r. dokumenty katyńskie zostały wywiezione w głąb Niemiec i tam prawdopodobnie spalone pod Dreznem. Część dokumentów katyńskich ocalała dzięki heroicznej postawie wielu Polaków.
Dokumenty ocalone w Kurii Krakowskiej początkowo przechowywane były w Archiwum Aktów Dawnych Miasta Krakowa, gdzie zostały ukryte przez żołnierza Armii Krajowej dr. Henryka Muncha. Po jego aresztowaniu przez UB prof. Friedberg przeniósł dokumenty katyńskie do swojego domu. Po przepakowaniu oddane zostały one do Kurii Krakowskiej, gdzie znajdowały się do 1952 r., do czasu pamiętnej rewizji, która stała się początkiem procesów księży z Kurii Krakowskiej. Dokumenty zabrane z Kurii przez UB, złożone zostały w Archiwum Państwowym. Zwrócono je Kurii dopiero w 1990 r.

Zawartość katyńskiego dokumentu

Kalendarzyk-dzienniczek-pamiętnik na 1940 r. z alfabetem rosyjskim, bez oprawy, szyty drutem, o wymiarach 10x6 cm, prowadzony był od 5 stycznia do pamiętnego 18 kwietnia 1940 r. Na każdej stronie własnoręcznie wykonanego kalendarzyka daty podane są do końca1940 r. Przy styczniu i lutym widnieje napis „Kozielsk” w języku rosyjskim. Na ostatnich stronach znajduje się zapisany przez właściciela wiersz „Przepowiednia” i rysunek baszty klasztoru kozielskiego. W notatniku umieszczone są zapiski dnia codziennego, takie jak: „cukier, mydło, golenie”, dotyczące domu: „dostałem list od Ady”, „śniły mi się Ada i teściowa”... Przy zapiskach dodana temperatura: „- 37, - 40, - 42”; „mróz, śnieg, odwilż”. Najważniejszym jednak elementem pamiętnika dla identyfikacji właściciela okazało się sklejone z kartką pamiętnika nieczytelne świadectwo szczepień.

Poszukiwanie autora

Poszukiwanie autora pamiętnika nie było łatwe. Prowadzone było jak śledztwo. Każda informacja mogła okazać się ważna. Na wojnę ppor. Zbigniew wyruszył z Oświęcimia, z Ośrodka Zapasowego 23. Dywizji Piechoty. Pada nazwa „Szopienice”. Musiał więc mieszkać i pracować na Śląsku. Z zapisków w notatniku wynika, że miał żonę Adę, z którą wziął ślub w 1938 r. Stale o niej śnił, pisał do niej, dostawał kartki. Mimo wielu prób identyfikacji, właściciela pamiętnika do czasu otwarcia wystawy „Kłamstwo katyńskie” nie udało się ustalić. Dopiero poddanie w 2002 r. nieczytelnej karty szczepień sklejonej z kalendarzykiem badaniu z wykorzystaniem „komparatora spektralnego VCS 2000 HR, pozwalającego m.in. obserwować dokumenty w świetle ultrafioletowym, umożliwiło fragmentaryczne odczytanie dokumentu”. W protokole badań zostało odczytane nazwisko „Cicho (...) yński Zbigniew”. Ta informacja umożliwiła odczytanie pełnego nazwiska. Cichobłaziński Zbigniew znajduje się w „Księdze cmentarnej”. Inne informacje zawarte w Księdze oraz upór badacza, który postanowił rozszerzyć śledztwo nawet o kwerendę w międzymiastowej informacji telefonicznej, pozwoliły panu Stanisławowi M. Jankowskiemu dotrzeć do Żurawicy pod Przemyślem - gniazda rodu Cichobłazińskich. Mieszkający tam krewni ppor. Zbigniewa dali badaczowi telefon do Ady - Adelajdy Cichobłazińskiej-Biesiady żony ppor. Zbigniewa, zamieszkałej w Katowicach.
Okazało się, że ciało ppor. Zbigniewa Cichobłazińskiego (ekshumacyjny numer 03225) wydobyto z katyńskich dołów śmierci bezpośrednio po ppor. Marcinie Niemczewskim (ekshumacyjny numer 03224) i dokumenty z sąsiadujących ze sobą kopert mogły ulec przemieszczeniu przy identyfikacji zwłok. I tak oto żmudne śledztwo wielu osób, upór historyka badacza, wiedzionego niezwykłą intuicją, pozwoliły na zapisanie jeszcze jednej karty historii. Może niewielkiej przy ogromie cierpień dziesiątków tysięcy oficerów zamordowanych w Katyniu, ich żon, dzieci, matek i ojców..., ale jakże potrzebnej.

Autorka artykułu zwraca się z prośbą o kontakt do wszystkich osób w kraju i za granicą noszących nazwisko Cichobłaziński lub znających losy osób o tym nazwisku. Rodzina planuje zorganizowanie zjazdu rodzinnego. Tel. +48 (0-34) 365-19-17; anna.cichoblazinska@niedziela.pl

2007-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Biskupi metropolii katowickiej o powołaniach, odnowie parafii i społecznym głosie Kościoła

2026-09-29 18:09

[ TEMATY ]

życie Kościoła

Biuro prasowe/archidiecezjakatowicka.pl

O powołaniach kapłańskich, sytuacji księży, odnowie parafii, obecności Kościoła w życiu społecznym oraz przygotowaniach do roku poświęconego ks. Franciszkowi Blachnickiemu rozmawiali biskupi metropolii katowickiej. Spotkanie odbyło się 28 września w Kurii Metropolitalnej w Katowicach.

Rozmawiano m.in. o duszpasterstwie powołań. W metropolii katowickiej rok propedeutyczny rozpocznie 13 kandydatów do kapłaństwa: pięciu pochodzi z archidiecezji katowickiej, pięciu z diecezji opolskiej, a trzech z diecezji gliwickiej. Biskupi podjęli również temat odejść z kapłaństwa oraz wyzwań, z którymi mierzą się obecnie księża. Wskazywali na potrzebę troski o kapłanów, ich formację i towarzyszenie im w posłudze.
CZYTAJ DALEJ

Zamordowany ks. Zbojnowicz spoczął na cmentarzu w rodzinnej parafii

2026-09-29 15:32

[ TEMATY ]

cmentarz

zamordowany

ks. Stanisław Zbojnowicz

rodzinna parafia

Grzęska

PAP

Uroczystości pogrzebowe ks. Stanisława Zbojnowicza w kościele parafialnym pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Grzęsce

Uroczystości pogrzebowe ks. Stanisława Zbojnowicza w kościele parafialnym pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Grzęsce

W rodzinnej parafii pw. Podwyższenia Krzyża Św. w Grzęsce odbył się dziś pogrzeb ks. Stanisława Zbojnowicza, zabitego w jarosławskim Opactwie 24 września. Mszy św. przewodniczył przemyski biskup pomocniczy Stanisław Jamrozek, a homilię wygłosił dziekan dekanatu Jarosław I i proboszcz jarosławskiej Kolegiaty ks. Marian Bocho. List do uczestników pogrzebu skierował również prezydent Karol Nawrocki.

Kaznodzieja określił zamordowanego kapłana męczennikiem za wiarę, ponieważ zginął po wyjściu z konfesjonału:
CZYTAJ DALEJ

Biografia bł. Fultona Sheena. „Komunistom nie udało się przekonać ludzi, że nie ma Boga”

2026-09-29 21:00

[ TEMATY ]

książka

ks. Robert Skrzypczak

Pana Boga

Bł. Fulton Sheen

mikrofon

Materiał prasowy

Bł. Fulton Sheen

Bł. Fulton Sheen

Podczas audiencji w 1934 roku Pius XI polecił Sheenowi, aby studiował Karola Marksa i komunizm, obnażając jego zwodnicze twierdzenia w wykładach i wystąpieniach. „Mów o komunizmie przy każdej sposobności i nigdy nie przestawaj ostrzegać Amerykanów o jego niebezpieczeństwach” – miał usłyszeć wtedy od Ojca Świętego. Ten wierny duchowny zastosował się sumiennie do życzenia papieskiego. Podjął studia nad Marksem, Leninem, Stalinem oraz innymi komunistami i bolszewikami. Czytał i mówił w różnych językach, toteż w mniej znanych pismach Marksa znajdował najróżniejsze nieprzetłumaczone jeszcze rodzynki i udostępniał je światu. Dla przykładu, wydobył z pism twórcy marksizmu znamienne zdanie napisane po francusku: „Komunizm zaczyna się tam, gdzie zaczyna się ateizm”.

Marks „tak samo jak nienawidził Boga, nienawidził tych, którzy posiadali jakąś własność” – tłumaczył Sheen. „Aby zrozumieć komunistyczną ideę prawdy, musimy zastąpić Boga filozofią komunizmu; innymi słowy: ostatecznym źródłem prawdy jest ich Partia, która stanowi owoc filozofii Marksa i Engelsa”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję