Klęska „kanclerza” Millera powinna być druzgocąca, ale taka nie jest. Zapewne niedługo Sojusz Lewicy Demokratycznej przepoczwarzy się i stopniowo wszyscy starzy towarzysze przejdą do Socjaldemokracji
Polskiej - partii skupionej wokół Marka Borowskiego. Jak znam życie, prominentni członkowie SLD złożą samokrytykę, kogoś tam uzna się za wrogów, skieruje z polityki do biznesu i stara formacja,
podobnie jak nieboszczka PZPR, odrodzi się do nowej walki o rząd dusz. Wówczas też SdPl zostanie ogłoszona nową partią lewicową, a mając poparcie prezydenta Kwaśniewskiego, otrzyma przyzwolenie na działanie
ze strony ludzi z dawnej opozycji demokratycznej, a głównie od Unii Wolności, która znalazła się za polityczną burtą. Czy Polacy dadzą się na to znowu nabrać? Dadzą, bo już słychać głosy poważnych osób,
że na scenie politycznej nie może zabraknąć „lewej nogi”.
Należy pamiętać, że komuniści byli zawsze mistrzami w rozpoznawaniu nastrojów społecznych, sami je zresztą wywoływali, manipulując ludźmi jak kukiełkami w teatrze. I tym razem sądzą, że im się to
uda, dlatego próbują na gruzach odrzuconej przez naród partii powtórzyć stary manewr: powołać niby coś nowego, pokazać, że Leszek Miller jest „be”, że dopiero teraz powstaje ta dobra, bardziej
wrażliwa społecznie lewica. Dlatego na niby odcinają się od skorumpowanych towarzyszy, od afer, ale też i od odpowiedzialności. Na niby, ponieważ sami w niszczeniu i rozkradaniu państwa uczestniczyli.
Ale faktycznie mają rację, odtąd bowiem wszystkie toczące się w sądach sprawy będą już ciążyły na innym ugrupowaniu.
Oto w jak cudowny sposób powstała partia z czystymi rękami, zatroskana losem ojczyzny, pochylona nad bezrobotnymi, a zwłaszcza nad kobietami, które nie mogą zabić poczętego dziecka; nad gejami, którzy
chcieliby żyć w związkach zawartych w urzędzie stanu cywilnego i korzystać z dobrodziejstw rodziny. Taka jest prawda o nowej partii, założonej przez tych, którzy swoje lewicowe poglądy głosili zawsze
z wyjątkową stanowczością, którzy w sferze moralności nie wstydzili się, gdy nazywano ich aborcjonistami. Tylko dziwić się trzeba, w jak błyskawiczny i wręcz cudowny sposób zyskali tak wysokie notowania
w sondażach. Zapewne nie dlatego, że w programie napisali, iż w Polsce nie może być ludzi głodnych, bez dachu nad głową oraz barier edukacyjnych, ale że w Polsce powinna panować tolerancja wobec osób
o innej orientacji seksualnej. Sądzę, że na tak interesującą propozycję programową oczekiwała również Bruksela.
A co z Leszkiem Millerem? Niektórzy z nieukrywaną radością piszą i mówią, że kończy jak prawdziwy towarzysz. To prawda, że zamiast z obiecanymi gruszkami na wierzbie dziś kojarzy się z najgorszymi
rządami w historii III RP, z aferami Rywina, starachowicką, fatalnymi negocjacjami z Unią Europejską, ze wspieraniem układu „kolesiów”. Ale powinien był upaść natychmiast, a tak rzekomo w
ciągu miesiąca ma kontynuować sprawy akcesji z UE. Myślę, że tak naprawdę chodzi o dokończenie prywatyzacji kilku ważnych firm, czyli o umocnienie w biznesie swoich, bo przecież pieniądze będą teraz SdPl
jeszcze bardziej potrzebne.
Jedynym wyjściem w sytuacji tak głębokiego kryzysu politycznego w Polsce powinny być wcześniejsze wybory parlamentarne. Ewentualna nominacja na premiera Marka Belki będzie tylko próbą ratowania lewicy,
która niczego ważnego już w tym Sejmie nie uchwali. Trudno bowiem wyobrazić sobie połączenie czterech klubów SLD, UP, FKP i SdPl w nową koalicję rządową. Byłaby to kpina z narodu - i mam nadzieję,
że ta manipulacja nie powiedzie się.
Prezydent Kwaśniewski, przedstawiając kandydaturę Marka Belki na nowego premiera, powinien był wziąć pod uwagę, że ten w czasie sprawowania urzędu wicepremiera i ministra finansów wprowadził najbardziej
kontrowersyjny wówczas podatek, słynny „belkowy”, czyli podatek od oszczędności bankowych. W pamięci Polaków pozostał obraz Marka Belki, który szuka pieniędzy w kieszeniach uboższej części
społeczeństwa. Ponadto odchodząc w 2002 r. ze stanowiska, powiedział, że najlepiej czuje się w roli ekonomisty, wykładowcy i komentatora sytuacji gospodarczej. „Czuję się wypalony” -
podkreślał. Obejmując w listopadzie 2003 r. stanowisko dyrektora ds. polityki gospodarczej w Tymczasowych Władzach Koalicyjnych, powiedział, że Irak skazany jest na gospodarczy sukces. Ile razy może
mylić się polityk, aby zostać premierem w Polsce?
Co jednak ważne, Prezydent desygnując na premiera kandydata z SLD, przeciwstawia się przedterminowym wyborom, a tym samym bierze na siebie pełną odpowiedzialność polityczną za to, co się stanie później.
A stać się może wiele, ponieważ słaby rząd, bez zaplecza politycznego, będzie we wszystkim ustępował Brukseli, nie będzie dbał o interes Skarbu Państwa i polską rację stanu. Sensowny plan dla Polski mogą
stworzyć rząd i partie, które myślą o państwie, a nie o własnym przetrwaniu. Niestety, SLD, SdPl oraz prezydent skupiają się tylko na tym, jak ocalić lewicę, jak przetrwać. Skoro ten rząd był tak słaby,
następny, złożony z podobnych ludzi, nie ma szans być lepszy. Tylko przedterminowe wybory, a z nich wyłoniony nowy rząd, rokują jakąś nadzieję zmian na lepsze.
A wracając do rozłamu w SLD, mam nadzieję, że będzie to koniec ruchu komunistycznego w Polsce. Jest to bowiem pierwsze udane rozbicie partii od jej powstania w 1948 r. Nikomu do tej pory nie
udało się wyłamać z dyscypliny partyjnej. Próbowali to uczynić „natolińczycy” i „puławianie”, Gomułka i Moczar, ale bez poparcia Moskwy nie można było niczego przeprowadzić. Kto
udzielił poparcia Markowi Borowskiemu?
Z osobą m. Marceliny Darowskiej zetknęłam się dwa lata temu,
kiedy to zaczynałam pracę w gimnazjum. Tradycją panującą w szkole,
gdzie uczę, było organizowanie dwa razy w roku spotkań rekolekcyjnych
dla nauczycieli w Domu Sióstr Niepokalanek w Szymanowie. Zgromadzenie
to założyła właśnie Matka Marcelina. Z wielkim zaciekawieniem obserwowałam
pracę sióstr i ich uczennic. Każdy wyjazd do Szymanowa był dla mnie
kolejnym cennym doświadczeniem. Po pewnym czasie bardziej zainteresowałam
się osobą Matki Marceliny i postanowiłam o niej napisać.
Zaczęłam wtedy czytać wszelkie publikacje na jej temat.
Wydawało mi się początkowo, że nic interesującego w tych książkach
nie znajdę. Bo cóż może być ciekawego w życiorysie siostry zakonnej?
I tu pełne zaskoczenie. Jednym tchem przeczytałam polecone mi książki.
Matka Marcelina okazała się być obdarzona niezwykle bogatą osobowością,
a jej życie mogłoby posłużyć za temat filmu, który - nie mam co do
tego żadnych wątpliwości - zainteresowałby niejednego współczesnego
widza.
Zanim Matka Marcelina została przełożoną Zgromadzenia
Sióstr Niepokalanek - była szczęśliwą matką i żoną. W jej życiu nie
zabrakło też dramatycznych momentów. W wieku dwudziestu pięciu lat
została wdową, a w niecały rok po śmierci męża straciła swego dwuletniego
synka. To nie koniec jej cierpień. Musiała jeszcze walczyć o życie
swojego drugiego dziecka - maleńkiej Karoliny, której lekarze nie
dawali szans na przeżycie. Młoda wdowa przezwyciężyła wszelkie kłopoty.
Dziecko wyzdrowiało, a jej gospodarstwo było przykładem dla okolicznych
posiadłości. Przez cały ten czas trudnych doświadczeń ani razu nie
zwątpiła w miłość Boga, ani razu nie zbuntowała się przeciwko Jego
woli. Jakże niezwykle mocna musiała być jej wiara! Mało tego, nie
mając żadnego doświadczenia zakonnego, a jedynie pragnienie służenia
Bogu, odważyła się zostać przełożoną - założycielką nowo tworzonego
Zgromadzenia, którego głównym zadaniem miało być wychowanie dzieci
i młodzieży.
Nie na życiorysie Matki Marceliny chciałabym jednak skupić
swą uwagę, mimo że jest on naprawdę bardzo ciekawy. Zainteresowanych
odsyłam do książek poświęconych bohaterce tego tekstu1. To, co najcenniejsze,
to nauki Matki
Marceliny, jej przemyślenia i refleksje, ujęte często w
formę jakże trafnych i aktualnych do dziś sentencji. Znaleźć je można
w wydanej w 1997 r. przez Siostry Niepokalanki książce zatytułowanej
Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki Marceliny
Darowskiej2.
Wartości szczególnie ważne dla Matki Marceliny to przede
wszystkim Bóg, miłość, rodzina, Ojczyzna, praca i to, czemu poświęciła
całe swoje życie, czyli wychowywanie kolejnych młodych pokoleń. Wiele
jest cennych wskazówek zawartych w słowach Matki Marceliny. Mnie,
jako nauczycielkę, która dopiero zaczyna swoją pracę z młodzieżą,
szczególnie zainteresowały te poświęcone wychowaniu. Pierwsze słowa,
jakie przeczytałam, kiedy "na chybił trafił" otworzyłam książkę z
myślami Matki Marceliny, brzmiały następująco: "Zadanie wielkie,
praca kolosalna - z jednej strony łatwa, z drugiej bardzo trudna.
Łatwa, bo serca dzieci to wosk, na którym wszystko łatwo się wyciska.
Trudna, bo wosk wystawić na gorąco ognia lub słońca, a ślad jego
cały się zgładzi. Dzieci przyjmują dobre i złe wrażenia, jedne zacierają
drugie". Jakże trafnie oddają one pracę wychowawcy. Czytając te zdania,
uświadomiłam sobie ogromną odpowiedzialność, jaką biorę za swoich
wychowanków. To, co im przekażę, będzie miało wpływ na całe ich życie.
I nie najważniejsza w tym momencie jest wiedza. Moim zadaniem, jako
wychowawcy, jest pokazanie tym młodym ludziom właściwych wzorców
zachowań. Jest to szczególnie ważne w dzisiejszych czasach, kiedy
wciąż słyszymy o przypadkach, gdy młodzi ludzie zabijają swoich rówieśników,
często nawet nie dostrzegając zła, które wyrządzili.
Matka Marcelina cały czas miała świadomość odpowiedzialności
za wychowanie młodych ludzi. Dlatego też tak wiele miejsca poświęciła
sprawom rodziny, a w kształceniu dziewcząt ogromną wagę przywiązywała
do przygotowania ich do roli matki i żony. Wierzyła bowiem, że to
właśnie kobieta jest duchem rodziny, a od tego, jakie wartości przekażemy
młodym ludziom, zależy odrodzenie całego społeczeństwa. Dziś również
wiele miejsca podczas publicznych debat poświęca się sprawom rodziny.
Mówi się o polityce prorodzinnej i o kryzysie rodziny. Może warto
zatem sięgnąć po myśli Matki Marceliny. Znajdziemy tu oczywiste -
wydawałoby się - prawdy, ale jak często przez nas zapominane. Polecam
tę część nauk Matki Marceliny szczególnie dziewczętom, które zamierzają
w niedługim czasie założyć własną rodzinę. Naprawdę znajdziecie tu
wiele wskazówek pomocnych przy budowaniu własnego domu.
Jak już wspominałam wcześniej - jestem młodą nauczycielką.
Nie mam zatem bogatego doświadczenia pedagogicznego, wielu rzeczy
muszę się jeszcze nauczyć. Wciąż borykam się z różnymi problemami
wychowawczymi. Tak jak wielu młodych nauczycieli, staram się pogłębiać
swoją wiedzę pedagogiczną, czytając chociażby różne publikacje poświęcone
tym zagadnieniom. Panuje obecnie moda na nowoczesne, proponowane
nam przez zachodnich autorów, sposoby wychowania. Ja jednak najważniejsze
wskazówki pedagogiczne znalazłam w następujących słowach Matki Marceliny: "
Rozwijać - nie wysilając, ubogacać - nie przeciążając, uczyć praktyczności
- nie odzierając z poezji, hartować - nie zatwardzając, oczyszczać
sumienie - nie dopuszczając skrupułów, uczyć miłości - bez czułostkowości,
pobożności - bez dewoterii, zniżać się do dzieci w zabawach - nie
zmalając siebie, aby następnie być w stanie wznieść dzieci do wysokości
zadania". Oto - zdaniem Matki Marceliny - zadania nauczyciela. Mam
nadzieję, że będę w stanie im sprostać.
1 Informacje na temat życia Matki Marceliny można znaleźć
m.in. w następujących publikacjach:
- Ewa Jabłońska-Deptuła, Zakorzeniać nadzieję. M. Marcelina
Darowska o rodzinie i dla rodziny, Lublin 1996
- Marcelina Darowska - Niepokalański charyzmat wychowania,
pod red. ks. Marka Chmielewskiego, Lublin 1996
- S. Grażyna (Jordan), Wychowanie to dzieło miłości, Szymanów
1997
2 Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki
Marceliny Darowskiej, zebrały i opracowały s. M. Grażyna od Współpośrednictwa
Matki Bożej, Anna Kosyra-Cieślak, Romana Szymczak, Szymanów 1977.
Uroczystość Objawienia Pańskiego. Święto Boga i ludzi. Święto szczególnie tych, którzy niezmordowanie szukają Boga – by wierzyć w Niego, by przyjąć to, co ofiaruje, by zgodzić się z Jego świętą wolą, by wytrwać do końca, mimo wszelakich trudności, na drodze, która prowadzi do Niego i podąża Jego śladami.
Gdy Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony Król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon». Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Ci mu odpowiedzieli: «W Betlejem judzkim, bo tak zostało napisane przez Proroka: A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela». Wtedy Herod przywołał potajemnie mędrców i wywiedział się od nich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: «Udajcie się tam i wypytajcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon». Oni zaś, wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, postępowała przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; padli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się z powrotem do swojego kraju.
Uroczystość Objawienia Pańskiego. Święto Boga i ludzi. Święto szczególnie tych, którzy niezmordowanie szukają Boga – by wierzyć w Niego, by przyjąć to, co ofiaruje, by zgodzić się z Jego świętą wolą, by wytrwać do końca, mimo wszelakich trudności, na drodze, która prowadzi do Niego i podąża Jego śladami.
Gdy Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony Król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon». Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Ci mu odpowiedzieli: «W Betlejem judzkim, bo tak zostało napisane przez Proroka: A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela». Wtedy Herod przywołał potajemnie mędrców i wywiedział się od nich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: «Udajcie się tam i wypytajcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon». Oni zaś, wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, postępowała przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; padli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się z powrotem do swojego kraju.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.