Reklama

Koadiutor: zawód czy powołanie?

Br. Kazimierz Zdzichowski: - salezjanin koadiutor, w tym roku obchodzi jubileusz 25-lecia ślubów zakonnych. Br. Kazimierz - jak wszyscy na niego mówią - jest skromnym człowiekiem. Sam o sobie mówi niewiele. Urodził się i pierwsze lata dzieciństwa spędził w Klepaczach, małej wsi blisko Ostrożan. Potem wraz z rodzicami przeniósł się do Czartajewa, gdzie skończył Szkołę Podstawową i Technikum. Po maturze studiował wychowanie fizyczne w Białej Podlaskiej

Niedziela podlaska 1/2010

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Iwona Mergo-golatowska: - Koadiutor to dla Brata zawód czy powołanie?

Br. Kazimierz Zdzichowski: - Wiedziałem, że chcę być wychowawcą młodzieży i szukałem zakonu, który by się tym zajmował. Poszedłem do franciszkanów w Białej Podlaskiej, a oni wskazali mi salezjanów w Sokołowie. Ówczesny proboszcz ks. Kazimierz Olędzki, salezjanin, skierował mnie do Łodzi - do inspektoratu. Po roku nowicjatu złożyłem pierwsze śluby. Jak już wszedłem na tę ścieżkę, to widziałem siebie bardziej jako brata zakonnego niż kapłana. A skoro wytrwałem tyle lat, to nie może to być zawód, tylko powołanie. Poza tym zgromadzenie to weryfikuje: co 3 lata składa się śluby, po 9 latach wieczyste, więc wniosek jest jednoznaczny.

- Skąd ks. Bosko wziął pomysł na koadiutorów?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- Kiedy ks. Bosko otwierał szkoły zawodowe, potrzebni byli świeccy oddani sprawie wychowania, którzy pomogliby kapłanom przy zwykłych codziennych pracach. Łatwiej można było ich zatrzymać, gdy złożyli śluby ubóstwa, czystości i posłuszeństwa. Tak więc ustanowiono koadiutorów salezjanów. Dziś czasy się zmieniły, potrzeba kapłanów, mniej braci. Ale najlepiej o tym powie sam ks. Bosko: „Chciałbym wam przede wszystkim wyjaśnić, kto to jest salezjanin koadiutor. Ja potrzebuję pomocników. Są rzeczy, których ani księża, ani klerycy nie są w stanie zrobić. Dlatego wy je zrobicie. Ja potrzebuję kogoś, kogo poślę do drukarni, mówiąc mu: «Twoje zadanie polega na tym, aby drukarnia dobrze działała». Drugiego poślę do księgarni, mówiąc: «Staraj się, by dobrze funkcjonowała». Innego poślę do jakiegoś domu salezjańskiego, mówiąc mu: «Zajmij się warsztatami, aby dobrze szła tam praca». Potrzebuję kogoś w każdym domu, komu mógłbym powierzyć sprawy, które wymagają najwyższego zaufania: pieniądze, rachunki, reprezentowanie nas na zewnątrz. Zależy mi na tym, aby działały dobrze kuchnia, portiernia i aby nic się nie marnowało. Potrzebuję kogoś, komu powierzę te właśnie trudne sprawy. To właśnie jest wasze zadanie, zadanie koadiutorów. To słowo nie oznacza kogoś, kto tylko ciężko pracuje, ale osobę, której powierza się wielką odpowiedzialność. To jest idea koadiutora. Potrzebuję wielu takich ludzi, takich koadiutorów. Będziecie kierowali innymi, będziecie odpowiedzialni! Trzeba, abyście sami najpierw nabrali cnót i dawali świadectwo. Będziecie jak lwy waleczne i uczynicie wiele dobra” (San Benigno Canavese, 1883 r.)

- Jak powstawała myśl, by związać się z salezjanami?

- Kończyłem studia i należało wybrać jakąś drogę życiową. Przemodliłem, przemyślałem i zdecydowałem, że chcę być wychowawcą młodzieży w zakonie.

- Czy myślał Brat, żeby zostać księdzem?

- Były takie myśli. Tym bardziej że miałem już studia. Po wielu rozmowach zdecydowałem, że na początku będę bratem zakonnym, a jak już wszedłem na tę ścieżkę, to na niej pozostałem do dziś. Swoje głębsze przemyślenia i przeżycia duchowe odnośnie mojej drogi życiowej chciałbym zachować w tajemnicy.

- Ilu jest jeszcze w Polsce oprócz Brata koadiutorów? Czy to dużo? Z czego to wynika?

Reklama

- W Polsce jest 29 salezjanów koadiutorów. Pomagają w pracach w poszczególnych parafiach i szkołach. Niektórzy z nich wyjeżdżają na misje. Trzeba przyznać, że liczba nas maleje. W skali kraju może to nie jest dużo, ale dziś są inne czasy. Jak już mówiłem, dziś bardziej potrzeba kapłanów niż braci. A i powszechność wykształcenia decyduje o tym, że młodzi chcą zostać kapłanami.
Ci zaś, którzy pragną apostołować jako salezjanie koadiutorzy, po nowicjacie kontynuują własną formację w Salezjańskim Wyższym Seminarium Duchownym, gdzie studiują filozofię i pogłębiają dziedzictwo duchowe ks. Bosko. Następnie odbywają dwuletnią praktykę, aby później podjąć, stosownie do swoich uzdolnień, studia przygotowujące ich do przyszłej posługi, również pod kątem pracy wychowawczo-apostolskiej wśród młodzieży. Gdy salezjanin koadiutor osiągnie dojrzałość duchową i salezjańską, składa profesję wieczystą i tym samym wchodzi „na pełny etat” w wir życia i posługi salezjańskiej.

- Za co dziś, po tych 25 latach służby, chciałby Brat szczególnie podziękować?

- Chcę podziękować Bogu przez pośrednictwo świętych za to, że jestem chrześcijaninem, Polakiem, bratem zakonnym i za to, że jestem w Sokołowie. Chcę też podziękować ludziom: nieżyjącym już rodzicom - mamie Filomenie i tacie Józefowi (św. Józef jest patronem braci zakonnych) oraz całej rodzinie. Dziękuję także całej społeczności, wśród której się wychowałem i wśród której żyłem i żyję dziś.

- Czy to, że jest Brat nauczycielem realizuje Brata w 100%?

- Czy realizuje? Trudne pytanie. Być nauczycielem wychowana fizycznego to moje główne powołanie. Ale realizuję się nie tylko w tym zawodzie. Uprawiam turystykę rowerową - może kiedyś częściej, dziś natomiast coraz częściej motocyklową, samochodową. Sporo szlaków już za mną.

- Czy któraś z myśli, książek lub innych rzeczy związanych z ks. Bosko utkwiła Bratu w pamięci?

- Jak byłem dzieckiem, to bardzo dokładnie czytałem Pismo Święte. Lubiłem czytać książki, ale Biblię szczególnie. Najczęściej do niej wracałem. A jeśli chodzi o książki związane z ks. Bosko, to są dwie, które mi szczególnie zapadły w pamięć - „Wspomnienia oratorium” oraz „Janek przyjacielem młodzieży”. Pamiętam z nich szczególnie dobrze obietnicę ogrodów salezjańskich. Jak wypełnimy swoje zadanie na ziemi, to kiedyś będziemy się cieszyć oglądaniem ogrodów w niebie - salezjańskich ogrodów.

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Niech będzie imię Pańskie błogosławione!

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

„Zdarzyło się pewnego dnia, gdy synowie Boży udali się, by stanąć przed Panem, że i szatan też poszedł z nimi". Lekcjonarz otwiera tydzień Hioba od sceny dworskiej. Niebo jest tu salą rozpraw, synowie Boży radą, a wśród nich ha-satan, z rodzajnikiem, więc nie imię, lecz funkcja. Oskarżyciel, przeciwnik procesowy, ten, kto przemierza ziemię i zbiera materiał. Kanonista rozpozna w nim urząd rzecznika oskarżenia, i to jest lektura zamierzona przez autora, bo szatan Hioba nie jest jeszcze diabłem późniejszej teologii. Jest stroną w sporze, która ma prawo zadać pytanie. „A zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba?" To Bóg wskazuje na Hioba, nie oskarżyciel. Próba zaczyna się od pochwały. „Czyż za darmo Hiob czci Boga?" Ha-chinnam. Za darmo, bez interesu. To pytanie jest osią całej księgi i osią każdej religii. Oskarżyciel nie kwestionuje pobożności Hioba, kwestionuje jej motyw. Czcisz, bo Ci się opłaca, bo zostałeś ogrodzony błogosławieństwem jak winnica. Zabierz ogrodzenie, a zobaczysz, co zostanie. Bóg przyjmuje zakład i wyznacza granicę. Majątek tak, osoba nie. Potem następują cztery posłańce, każdy z tą samą formułą „ja sam uszedłem, by ci o tym donieść", i każdy przychodzi, „gdy ten jeszcze mówił". Sabejczycy, ogień z nieba, Chaldejczycy, wicher. W jedno popołudnie Hiob traci woły, owce, wielbłądy, sługi i dziesięcioro dzieci. Autor nie skraca listy, bo chce, żeby czytelnik usłyszał każdy cios osobno. „Hiob wstał, rozdarł swe szaty, ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłon i rzekł: Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione!" JHWH natan we-JHWH laqach. Kościół wkłada te słowa w usta wszystkim, którzy chowają swoich, i rzadko pamięta, że wypowiedział je człowiek, który tego samego dnia stracił wszystko. Odpowiedź Hioba jest odpowiedzią na pytanie oskarżyciela. Czci za darmo, bo czci także wtedy, gdy nic nie zostało. W tym tygodniu usłyszymy jego skargę o Bogu, z którym nie da się procesować (30 IX), jego wołanie o Wykupiciela, który wstanie jako ostatni (1 X), i epilog, w którym Bóg przyzna mu rację przeciw przyjaciołom (3 X). Dziś słyszymy tylko pierwszy dzień i pierwsze zdanie. Wacław, wspominany dziś książę czeski, zabity przez brata u drzwi kościoła, do którego szedł na jutrznię, jest w tej perykopie po stronie Hioba. Czcił za darmo, aż po próg. „W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył i nie przypisał Bogu nieprawości". Oskarżyciel przegrał pierwszą rundę. Proces jednak trwa. I jest to treść całej reszty tej pięknej natchnionej księgi.
CZYTAJ DALEJ

Pierwsza na świecie parafia bł. F. Sheena. Wiadomo też, kiedy będzie obchodzone wspomnienie amerykańskiego duchownego

2026-09-28 09:00

[ TEMATY ]

Bł. abp Fulton Sheen

commons.wikimedia.org

Arcybiskup Fulton Sheen

Arcybiskup Fulton Sheen

Biskup Louis Tylka z diecezji Peoria w stanie Illinois ogłosił na zakończenie odprawianej w sobotę Mszy św. o utworzeniu pierwszej w historii parafii imienia błogosławionego Fultona Sheena.

Połączona parafia Najświętszej Marii Panny w El Paso w stanie Illinois – gdzie Sheen został ochrzczony – i św. Jana w Benson w stanie Illinois będzie pierwszą na świecie parafią nazwaną imieniem nowego błogosławionego. Nowa nazwa parafii zacznie obowiązywać 9 grudnia.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV dziękuje organizatorom jego wizyty we Francji

2026-09-28 17:42

[ TEMATY ]

Leon XIV we Francji

dziękuje organizatorom

wizyta we Francji

PAP

Papież Leon XIV w Metz

Papież Leon XIV w Metz

Leon XIV podziękował wszystkim, którzy swoim zaangażowaniem przyczynili się do przygotowania i przebiegu jego wizyty we Francji. Papież zabrał głos na zakończenie Mszy św., jaką odprawił w katedrze w Metzu.

PODZIĘKOWANIE OJCA ŚWIĘTEGO LEONA XIV
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję