Reklama

W okopach Świętej Trójcy?

Niedziela warszawska 17/2001

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jestem zażenowany ilekroć spotykam katolików okopanych przed światem. Jakby nie wydarzył się cud Pięćdziesiątnicy i nie otworzyły się drzwi Wieczernika. Jakby naszym celem było zejść do podziemia i tam czekać na Sąd Ostateczny...

Przed dwoma laty, w czasie wizyty Jana Pawła II w Polsce, odprawiałem Mszę św. dla dziennikarzy, w prowizorycznej kaplicy w centrum prasowym. Było tam kilkanaście osób. Większość z nich znałem. Tylko w samym rogu pomieszczenia stało dziewczę, jakieś nieśmiałe, jakby pierwszy raz było na Mszy.

- Pewnie z dawnego Sojuza - pomyślałem. Jakież było zaskoczenie, gdy po Mszy dziewczyna przyznała się, że jest Polką i pracuje w redakcji chcącej uchodzić za katolicką. Wyznała, że przeżyła szok, bo w redakcji uprzedzano ją, że inni dziennikarze to ludzie zdemoralizowani, że będą palić i pić alkohol, nawet w czasie papieskich Mszy. Że będą sobie ze wszystkiego szydzić. Że będą młodym koleżankom składać niemoralne propozycje i zawsze na noc drzwi do swego pokoju trzeba zamykać od środka, bo nie wiadomo co im przyjdzie do głowy. A tam nic takiego nie było! I jeszcze ta Msza...

Namawiałem ją, żeby opisała swoje prawdziwe doświadczenia, albo przynajmniej wspomniała w swojej gazecie o tej Mszy. Nie zgodziła się. - Nie wydrukują - odpowiedziała - to nie mieści się w stylu naszego pisma. Z jakiegoś powodu chcą żyć w poczuciu zagrożenia...

Czy daremna była krew męczenników, którą chrześcijaństwo przed wiekami opłaciło swoje wyjście z katakumb, skoro niektórzy z nas chętnie by tam powrócili i to nie w celu poszukiwania swoich korzeni, ale w imię ucieczki przed światem. Czy nie jest to wyraz tchórzostwa i braku wiary? Postawiłem kiedyś pytanie studentom: " Czy gdyby to nam przyszło wyprowadzić Kościół z katakumb, nie pozostalibyśmy tam po dziś dzień. Czy sposób funkcjonowania niektórych wspólnot religijnych nie jest wyrazem ucieczki przed światem?

Dobrze jeśli katolicy organizują się, aby wspólnie móc coś więcej zaproponować światu; lepiej realizować nakaz misyjny Chrystusa. Dlatego niech powstają katolickie stowarzyszenia, szkoły, ośrodki medialne. Ale jeśli będzie to robienie katolickiego getta, bo lepiej się czujemy we własnym sosie? Bo to, co mamy do zaproponowania nie jest nijak konkurencyjne dla tego, czym żyje świat? Jeśli to, co katolickie miałoby kojarzyć się z amatorszczyzną, trzecią ligą. Czy katolicy są grupą jakkolwiek niepełnosprawną, żeby organizować dla nich oddzielne igrzyska i festiwale? Czy to służy wzrostowi Królestwa Bożego?

Wyznajemy przecież wiarę w jeden Powszechny i Apostolski Kościół. Apostolski nie tylko w znaczeniu: zbudowany na Apostołach. Ale zawsze apostolski, również dziś mający zadania misyjne. Kościoł jest narzędziem zbawienia całego świata, również tych, co do Kościoła jeszcze nie należą. Zatem grupa chrześcijan, która jest zamknięta i nawet przez modlitwę nie uczestniczy w misyjnym dziele Kościoła, tak ma się do Kościoła jak "rzep do psiego ogona". Korzysta z Kościoła, nie uczestnicząc w jego posłannictwie. Zamykanie się wspólnot chrześcijańskich jest wyrazem jakiejś tendencji sekciarskiej. Przecież nawet św. Teresa, karmelitanka, uczestniczyła przez swoją modlitwę w trosce o misje.

- Kto prawdziwie spotkał Chrystusa nie może zatrzymać Go dla siebie, ale winien Go głosić - napisał Jan Paweł II w Novo millennio ineunte. Prawdziwe poznawanie i kontemplacja Chrystusa, jak chce Ojciec Święty, ma być odczytaniem na nowo wezwania: "Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego".

- Ten misyjny mandat - pisze Jan Paweł II - wprowadza nas w trzecie tysiąclecie, wzywając nas, byśmy naśladowali entuzjazm pierwszych chrześcijan: możemy liczyć na moc tego samego Ducha, który został wylany w dniu Pięćdziesiątnicy, a dzisiaj przynagla nas, abyśmy wyruszyli w dalszą drogę pokrzepieni nadzieją, która zawieść nie może. Przemierzając drogi świata na początku nowego stulecia, musimy przyśpieszyć kroku - przynagla Papież.

Świat nie może być postrzegany przez chrześcijan jako zagrożenie, ale jako wyzwanie dla ich apostolskiego zapału. Dotyczy to zwłaszcza świeckich wyznawców Chrystusa. Oni to mają szukać Królestwa Bożego zajmując się sprawami świeckimi i kierując nimi po myśli Bożej.

Świat został przecież uświęcony obecnością Syna Bożego i odkupiony Jego krwią. Złu natomiast, dla zakrólowania w świecie, nie trzeba nic innego, jak tylko bezczynności ludzi dobrych. Jeśli do urządzania świata w jego wymiarze społecznym, politycznym, gospodarczym, kulturowym i innym, nie przyłożą się dzieci Boga, chętnie zrobią to za nas słudzy szatana. Dlatego nie możemy pozwolić sobie na lęk, bierność i opieszałość. Nie ma bowiem takiej dziedziny życia, na którą chrześcijanie nie powinni wpływać.

Na wzór Maryi, powinniśmy wnosić Chrystusa w naszą codzienność. Wierzymy przecież w Boga, który jest obecny w świecie, niezależnie od naszego aktualnego chcenia i od okoliczności zewnętrznych. To nie my sprawiamy, że Bóg jest. Gdyby tak było, nie byłby on Bogiem, ale moim własnym bożkiem.

Jeśli komuś do przeżywania obecności Boga niezbędne są jakieś rekwizyty, ludzie lub znaki, nieustanowione przez Boga jako sakramentalne, to znaczy, że zaczyna czcić jakiegoś bożka, nie zaś prawdziwego Boga. Tylko Bóg, który jest przy człowieku niezależnie od tego gdzie jesteś i jaki jesteś, jest prawdziwym Bogiem. Obecność Boga czasem będzie dla człowieka kojącym balsamem, innym razem jakby solą sypaną na otwartą ranę. Nie ma jednak takiego miejsca, sytuacji i czasu, gdzie by prawdziwego Boga nie było. Stąd umiejętność przeżywania Jego obecności w każdej sytuacji - nawet bez zapalania świec, nastrojowej muzyki albo włączania pobożnej audycji, w świątyni i poza nią - jest sprawdzianem autentyczności wiary.

U progu nowego tysiąclecia Jan Paweł II ostrzega nas przed pokusą duchowości skupionej na wewnętrznych, indywidualnych przeżyciach, którą trudno byłoby pogodzić z wymogami miłosierdzia, a ponadto z logiką Wcielenia i chrześcijańską eschatologią. Świadomość przemijania nie może nas zwalniać z zaangażowania w jego historię.

Źródłem chrześcijańskiego świadectwa musi być kontemplacja Chrystusa. W przeciwnym razie grozi nam pokusa gorączkowego aktywizmu, która łatwo może się przerodzić w działanie dla działania. Dlatego potrzebujemy modlitwy i kontemplacji. Przez nie dojrzewa w nas miłość do Boga, która ma być osią naszego życia.

- Kontemplacja Bożego oblicza - jak pisze Jan Paweł II - pomaga nam również postrzegać swoją wiarę jako łaskę, niezwykły dar Boga, który nie poprzestał na stworzeniu świata i człowieka, ale zechciał nam towarzyszyć w codzienności.

Myślę, na tle powyższych rozważań, że zbyt często robimy sobie rachunek sumienia jak niewolnicy albo słudzy, a nie jak synowie Boga i przyjaciele Chrystusa. Spowiadamy się z przekroczonych nakazów, a nie z braku miłości i zaangażowania w pracę dla Królestwa Bożego. Czas zatem porzucić postawę zachowawczą, bo całe stworzenie nadal oczekuje objawienia się Synów Bożych.

Tekst jest skrótowym zapisem z rekolekcji akademickich wygłoszonych przez Autora w kościele św. Anny w Warszawie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2001-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Czym jest szata?

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Izajaszowa apokalipsa (rozdziały 24-27) zawiera obraz, który stał się jednym z najtrwalszych symboli nadziei biblijnej, ucztę na górze. „Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win”. Zwraca uwagę zasięg: „dla wszystkich ludów”. Na górze Syjon, w samym sercu partykularnej historii Izraela, zostaje zastawiony stół uniwersalny. Zbawienie ma smak i zapach. Biblia nie wstydzi się obrazów tak cielesnych, bo Bóg zbawia całego człowieka. Na tej samej górze Pan „zedrze całun, który okrywał wszystkie narody, i zasłonę rozpostartą nad wszystkimi ludami”. To całun żałoby, powszechne nakrycie śmiertelności. Pada też zdanie, które Paweł zacytuje w hymnie o zmartwychwstaniu (1 Kor 15,54): „raz na zawsze zniszczy śmierć”. Hebrajski mówi dosłownie. Połknie śmierć na zawsze. Połykaczka zostanie połknięta. „Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza”. To zdanie powróci na ostatnich kartach Pisma (Ap 21,4) jako obietnica nowego Jeruzalem. Od Izajasza po Apokalipsę Bóg jest Tym, który ociera łzy. Eschatologia biblijna ma gest matczyny. „I odejmie hańbę od swego ludu po całej ziemi, bo Pan przyrzekł”. Ostatnia racja nadziei jest prawna, przyrzeczenie. Słowo dane zobowiązuje Dającego. „Powiedzą w owym dniu: Oto nasz Bóg, Ten, któremu zaufaliśmy”. Uczta okaże się spełnieniem zaufania. Perykopa ta jest tłem dzisiejszej Ewangelii o uczcie królewskiej i dalekim tłem każdej Eucharystii. Kościół, ilekroć zastawia stół Pana, ogłasza górę Izajasza i przedsmak dnia, w którym śmierć zostanie połknięta.
CZYTAJ DALEJ

Olsztyn: Bójka dwóch uczniów na terenie szkoły; jeden z nich miał przedmiot przypominający maczetę

2026-10-10 13:22

[ TEMATY ]

Olsztyn

pixabay.com

Na terenie szkoły przy ul. Metalowej w Olsztynie doszło w sobotę do szarpaniny między dwoma uczniami, jeden z nich miał przy sobie ostry przedmiot przypominający maczetę. Przedmiot nie został użyty w trakcie zajścia, nikt nie został nim zraniony - podała policja.

Jak poinformowała PAP sierż. Izabela Bogacka z olsztyńskiej policji w sobotę około godz. 10 na terenie placówki oświatowej przy ul. Metalowej doszło do zdarzenia z udziałem dwóch uczniów w wieku 17 i 19 lat. Według wstępnych ustaleń, z powodu konfliktu między nimi doszło do rękoczynów w trakcie rozmowy.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Ryś w orędziu na Dzień Papieski: siła nauczania Jana Pawła II brała się z postawy ucznia

Siła nauczania Jana Pawła II brała się z postawy ucznia i dlatego był przekonywujący: jako uczeń jedynego Nauczyciela – mówił kard. Grzegorz Ryś, metropolita krakowski, w orędziu z okazji XXVI Dnia Papieskiego, który w tym roku obchodzimy 11 października.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję