Czterdzieści dwa lata temu, w Młodawinie Górnym abp Władysław Ziółek poświęcił kaplicę, która została wybudowana dokładnie w trzy miesiące i dwa dni. Mieszkańcy z przekonaniem do dziś mówią, że budowa świątyni była życzeniem Matki Bożej, które podczas modlitwy otrzymał Jan Kubiak. W uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego 31 maja 1984 r., po Mszy św. sprawowanej przy przydrożnym krzyżu, mieszkańcy podjęli decyzję o budowie kaplicy w miejscu wskazanym przez pana Kubiaka. Po Eucharystii do o. Józefa Łągwy, który wówczas był wikariuszem w Parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Marzeninie, przyszła delegacja z propozycją budowy kaplicy.
Warunki budowy
Reklama
Jak wspomina o. Łągwa, jezuita, nie mógł się podjąć tego zadania, ponieważ zbliżały się wakacje i miał już zaplanowane m.in.: rekolekcje, pielgrzymkę pieszą z Piotrkowa Trybunalskiego na Jasną Górę, oazę ze 100-osobową grupą w Zakopanem, pielgrzymkę pieszą z Łasku na Jasną Górę. – Znakiem dla mnie, że muszę podjąć się budowy, były łzy w oczach mężczyzn. Wykonałem telefony do kilku zaprzyjaźnionych księży, prosząc o zastępstwa. Wróciłem do Młodawina i powiedziałem, że budujemy kaplicę, ale ja stawiam warunki. Pierwszym warunkiem była spowiedź całej okolicy. Kościół buduje się w nas, my jesteśmy Kościołem, ludem Bożym i to jest najważniejsze, żeby odnowić swoje życie. Drugim warunkiem był zakaz picia alkoholu przy budowie, a trzecim powołanie 15-osobowego komitetu budowy – przypomina jezuita.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Po uzyskaniu pozwoleń 10 czerwca 1984 r. ówczesny ks. proboszcz Stanisław Jasiński poświęcił krzyż postawiony przez mieszkańców i plac budowy kaplicy.
Zapisane w kronice
W budowę kaplicy chętnie angażowali się wszyscy mieszkańcy Młodawina Górnego. Bez ich pomocy to miejsce by nie powstało. Zwożono cement, żwir, cegły oraz inne materiały potrzebne do budowy ciągnikami i furmankami. Wiele osób oferowało swoją pomoc przy ładowaniu i rozładowywaniu. – Pracowali nie tylko dorośli, ale również dzieci. Miałem 10 lat, kiedy rozpoczęła się budowa. Ze starszym o rok kolegą pracowaliśmy przy betoniarce, jeden wsypywał żwir, drugi cement, a potem wlewaliśmy wodę. Pamiętam też, jak pojechaliśmy traktorem pod Piotrków Trybunalski ładować cegły – wspomina Adam Janicki. – Cała wieś przychodziła i pracowała każdego dnia. Panie gotowały obiady i przynosiły na budowę, nikt nie szedł do domu, żeby nie marnować czasu. Inicjatywa budowy wyszła od mieszkańców. Do Marzenina mamy 5 km, więc pragnęliśmy, aby tu, na miejscu była kaplica – mówił Marian Bartosik.
Reklama
Dla Małgorzaty Błońskiej, która wówczas miała 17 lat, to był szok, że w takiej małej miejscowości, w której było ok. 25 domów, powstaje taka budowla. 22 lipca, kiedy były już zbudowane mury i zalewane stropy kaplicy, o. Józef Łągwa z ks. proboszczem Stanisławem Jasińskim odprawili Mszę św. Pod koniec lipca prace wykończeniowe prowadziła rodzina Strzelczyków.
2 września 1984 r. bp Władysław Ziółek poświęcił Kaplicę Chrystusa Dobrego Pasterza i odprawił Mszę św., w której uczestniczyło kilkaset osób. Ponad 32 lata kaplicą opiekował się Albin Józef Strzelczyk. Jak wspominają mieszkańcy, był bardzo zaangażowany w prace porządkowe, kosił trawę, wszystko naprawiał – po prostu taka złota rączka. Po jego śmierci opiekę na 6,5 roku przejął Jacek Błoński. Obecnie po śmierci męża, od 2,5 roku obowiązkami porządkowymi zajęła się Małgorzata Błońska.
Wdzięczni parafianie
W rocznicę budowy kaplicy uroczystej Eucharystii przewodniczył ks. proboszcz Jerzy Dominowski z Marzenina, a koncelebrował o. Józef Łągwa, który także wygłosił kazanie, przypominając historię powstania kaplicy. Podczas Mszy św. modlono się za wszystkich, którzy przyczynili się do jej powstania, a także za tych, którzy już odeszli, prosząc dla nich o wieczne zbawienie, a dla nas, żywych o Bożą opiekę, zdrowie i wszelkie łaski potrzebne dla każdego w drodze do domu Ojca. – Jesteśmy wdzięczni Panu Bogu i Maryi, że spotkaliśmy w naszej parafii takiego wikariusza, który w stanie wojennym wybudował trzy kaplice w Okupie Wielkim, Grabi i Młodawinie Górnym. Taki budowniczy oddany Bogu, o wybitnych zdolnościach organizacyjnych, to ewenement w skali Polski. To jest człowiek nieoceniony, po prostu diament – stwierdziła Danuta Krzemień z Grabi.
Druga część spotkania odbyła się na placu przy wspólnym stole zastawionym pysznościami. Dzielono się wspomnieniami budowy kaplicy wzniesionej miłością serc i ofiarnością pracy mieszkańców Młodawina Górnego.
