Ksiądz prał. Kazimierz Kaczor zmarł 16 lipca br., w święto Matki Bożej Szkaplerznej. W dniu 18 lipca, podczas uroczystej Mszy św. sprawowanej pod przewodnictwem abp. Adama Szala, pożegnaliśmy zmarłego kapłana, który przez ponad 35 lat był proboszczem Parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i kustoszem Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Haczowie.
Droga powołania
Homilię wygłosił ks. prał. Marian Bocho, pierwszy wikariusz w parafii Haczów (1983-85). Kaznodzieja przypomniał postać zmarłego kapłana, jego lata posługi i wiele dzieł, które udało mu się zrealizować. – Ksiądz Kazimierz odszedł w święto Matki Bożej Szkaplerznej. Dzień śmierci w tak pięknym dniu maryjnym, jest dla niego wyróżnieniem. W czasie swojego duszpasterzowania podjął wiele starań i doprowadził do koronacji koronami papieskimi łaskami słynącą haczowską „Pietę”, dzisiaj dziękujemy za to historyczne wydarzenie – powiedział ks. Marian Bocho.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Horacy napisał kiedyś w jednej ze swych pieśni Non omnis moriar („Nie wszystek umrę”). Chrześcijanin wie, że to więcej niż tylko poetycka deklaracja pocieszenia. W Haczowie, za sprawą dokonań naszego zmarłego duszpasterza, wiemy o tym szczególnie dobrze.
Reklama
Ksiądz Kazimierz Kaczor urodził się we wrześniu 1942 r. w Korczynie. Po zdaniu matury w LO im. Mikołaja Kopernika w Krośnie rozpoczął studia w Seminarium Duchownym w Przemyślu. Święcenia kapłańskie otrzymał w czerwcu 1966 r. w swojej rodzinnej parafii z rąk bp. Stanisława Jakiela.
Zanim trafił do Haczowa, pracował m.in. w Tarnowcu, Dydni i w Nowosielcach Kozickich, gdzie w czasach PRL-u nie unikał zaangażowania po stronie tego, co słuszne, choć było to niewygodne dla ówczesnej władzy.
Do parafii Haczów został skierowany w listopadzie 1978 r. Główna misja, jaką powierzył mu wtedy bp Ignacy Tokarczuk, okazała się nie lada wyzwaniem. Dotyczyła odzyskania zabytkowego kościoła drewnianego, zaadaptowanego bez zgody władz kościelnych pod potrzeby władz komunistycznych, a następnie wyremontowania go i przywrócenia do kultu religijnego.
Młody proboszcz przyjął wtedy to polecenie jako priorytetowe zadanie życia i nie tracąc ducha wiary w jego powodzenie, realizował je 20 lat. Ostatecznie 13 listopada 2000 r. dzieło udało się sfinalizować i po 52 latach przywrócić zabytkowy kościół do kultu religijnego. Działania naszego proboszcza utrudniał fakt, że przez pierwsze lata ks. Kazimierz prowadził w Haczowie duszpasterstwo sam. Nie zaniedbywał przy tym innych działań, tj. nauczanie religii, zakładanie grup oazowych, Akcji Katolickiej. Równolegle dojrzewała kolejna sprawa wielkiej rangi: starania o koronację cudownej figury Matki Bożej Bolesnej – „Piety”, czczonej w Haczowie od ponad pięciu wieków. Zabiegali o nią już wcześniejsi proboszczowie, ale bez skutku.
Reklama
Księdzu Kazimierzowi było dane doczekać jej spełnienia. 10 czerwca 1997 r. Ojciec Święty Jan Paweł II podczas Mszy św. na krośnieńskim lotnisku poświęcił złotą koronę i ukoronował nią cudowną figurę. Kilka dni później kard. Józef Glemp wraz z abp. Józefem Michalikiem i rzeszą kapłanów oraz wiernych dokonali uroczystej intronizacji koronowanego wizerunku w kościele haczowskim.
Oddany pasterz
Podczas ponad 35 lat kierowania parafią haczowską ks. Kazimierz przeżył z nami szczególne uroczystości, m.in.: jubileusz 600-lecia parafii, nawiedzenie parafii przez kopię Cudownego Obrazu Jasnogórskiego, czy peregrynację Krzyża Papieskiego i relikwii św. Jana Pawła II, coroczne uroczystości odpustowe i patriotyczne, a także liczne pielgrzymki.
Zaszczepiał i umacniał ducha wiary także jako organizator ok. 150 wycieczek i pielgrzymek do sanktuariów maryjnych w Polsce i za granicą. Przez 36 lat, pełniąc posługę Duszpasterza Rolników Archidiecezji Przemyskiej, organizował dziesiątki Dożynek Diecezjalnych i wyjazdy na Ogólnopolskie Dożynki do Częstochowy. Wielokrotnie uhonorowano go zarówno odznaczeniami kościelnymi, jak i świeckimi. Nie zapominał przy tym o swoich poprzednikach: do końca swej czynnej posługi duszpasterskiej zabiegał o pamięć sługi Bożego ks. Michała Tomaki, byłego proboszcza haczowskiego, zamęczonego w Dachau. Znajdował jeszcze czas, by pisać. Był autorem licznych książek i referatów, w których chciał ocalić od zapomnienia historię swojej parafii i ludzi, których spotkał. Na zasłużoną emeryturę przeszedł w 2013 r. Zamieszkał w domu parafialnym i jako ksiądz senior nadal służył parafianom.
Czas odpoczynku
Reklama
Ostatnie 10 miesięcy życia, kiedy podupadł na zdrowiu, spędził w Domu Księży Emerytów „Emaus” w Korczynie. Tam zmarł., mając 83 lata. Dla nas, parafian, ten zbieg dat nie jest przypadkiem. Został powołany do życia wiecznego właśnie we wspomnienie Maryi, o której kult (Piecie Haczowskiej) zabiegał przez wiele lat
Śmierć nie jest końcem, ale początkiem nowego życia. Tego uczył nas ks. prał. Kazimierz całym swoim życiem. Liczne materialne dzieła, które po sobie zostawił, m.in.: dom parafialny, rozbudowana plebania, odnowiona polichromia w nowym kościele, dom sióstr służebniczek z przedszkolem – Ochronką św. Józefa, ogrodzenia cmentarne i przykościelne, obejścia i parkingi wokół kościołów – to jego zasługa.
W imieniu parafii, śp. Kazimierzowi za całą jego posługę, dziękował ks. Adam Zaręba. – Wiara, pokora, pęd do życia i uwielbienie Boga spinają klamrą życie ks. prał. Kazimierza Kaczora. W imieniu parafian dziękujemy za lata, kiedy byłeś nie tylko przewodnikiem duchowym, ale i ojcem parafialnej wspólnoty – powiedział ks. proboszcz
Dziękujemy za każde dobro, które zaistniało dzięki jego życiu i posługiwaniu. Wierzymy, że Bóg powołał śp. ks. Kazimierza w momencie dla niego najlepszym i dzisiaj cieszy się wiecznością razem z Jezusem Chrystusem, Najwyższym i Wiecznym Kapłanem, któremu służył. Ksiądz Kazimierz spoczął na haczowskim cmentarzu, wśród tych, których przez lata prowadził do Boga.
