Reklama

Niedziela Łódzka

Tworzył wspólnotę Retkini

Dziś, kiedy wspominam ks. inf. Jana Sobczaka, widzę wymagającego ojca troszczącego się o parafian i ich zbawienie. Dla wielu kojarzony będzie przede wszystkim z budową najodważniejszej w swoim kształcie świątyni w mieście i z duchem, którego tchnął w tamtych mrocznych czasach – mówi parafianka Maria Piotrowicz.

2026-07-21 14:59

Niedziela łódzka 30/2026, str. IV-V

[ TEMATY ]

historia diecezji łódzkiej

wspomnienie kapłana

Piotr Drzewiecki

Dialog z Najwyższym był fundamentem jego życia

Dialog z Najwyższym był fundamentem jego życia

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Pani Maria jest jedną z osób, które przez dziesięciolecia współpracowały z ks. inf. Janem Sobczakiem. Jej wspomnienia pokazują, kim był człowiek, którego życie niemal w całości zostało oddane Kościołowi.

Kapłan z misją

Kiedy w połowie lat 70. XX wieku ks. Jan Sobczak przybył na rozwijającą się Retkinię, wokół nowych bloków rozciągały się jeszcze pola. Powstające osiedle potrzebowało nie tylko kościoła, ale także miejsca, które stanie się duchowym domem dla tysięcy mieszkańców. Ksiądz Jan wiedział o tym doskonale i od początku swojej posługi konsekwentnie realizował powierzone mu zadanie. – Był człowiekiem silnym i niezwykle pracowitym, po Bożemu odczytującym swoją misję – wspomina Maria Piotrowicz. – Wielu postrzegało go jako twardego i wymagającego, ale pod tym kryło się wrażliwe serce. Dostrzegał ludzi w potrzebie, finansował pielgrzymki tym, których nie było na nie stać, wspierał rodziny, pomagał dyskretnie. Nigdy nie szukał rozgłosu. W czasach, gdy budowa świątyni była wielkim wyzwaniem organizacyjnym i politycznym, zaufanie do proboszcza zaprocentowało zaangażowaniem mieszkańców w budowę górującego nad całym osiedlem Domu Bożego.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Dom otwarty dla ludzi

Reklama

Relacje ks. Sobczaka z parafianami wykraczały daleko poza zwykłe duszpasterstwo. Był obecny w ich codziennym życiu, znał problemy parafian i nigdy nie odmawiał pomocy. – Wiedział też, że zawsze może liczyć na pomoc parafian, a my wielokrotnie byliśmy różnorako wspierani przez niego – opowiada Maria Piotrowicz.

Moja rozmówczyni zapamiętała wydarzenie ze stanu wojennego, kiedy po telefonicznym wezwaniu na przesłuchanie przez Służbę Bezpieczeństwa, związanym z organizowanymi przy parafii przedstawieniami patriotycznymi, pierwsze kroki skierowała właśnie do swojego proboszcza. – Powiedział wtedy spokojnie: „Ja biorę wszystko na siebie”. Takim właśnie był – odważnym i odpowiedzialnym za swoich ludzi.

Choć imponował organizacyjnym talentem, dla niego samego najważniejsze pozostawało kapłaństwo. – Wcześnie przychodził do zakrystii, by klęcząc, porozmawiać z Panem Bogiem. Potem modlił się z ministrantami przed Mszą św. i zostawał na modlitwie po jej zakończeniu. Ten dialog z Najwyższym był fundamentem jego życia – wspomina rozmówczyni. Gdy na emeryturze zamieszkał przy kościele, budując swój mały domek, pamiętał o kaplicy. Tu w ciszy modlił się za Polskę i za nas. Do końca, mimo słabnących sił i pogarszającego się wzroku, każdego dnia uczestniczył w Eucharystii w koncelebrze z proboszczem ks. Piotrem.

Na jego duchowość składało się szczególne nabożeństwo do Najświętszego Serca Pana Jezusa i Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Za swoje kapłaństwo w kolejne jubileusze dziękował Matce Bożej na Jasnej Górze.

Budował ludzi, nie tylko mury

Reklama

Najbardziej widocznym dziełem życia ks. Sobczaka pozostaje świątyni Najświętszego Serca Jezusowego na Retkini. Jednak ci, którzy go znali, zgodnie podkreślają, że nigdy nie chodziło wyłącznie o budynek. – Kiedy ksiądz Sobczak przyszedł na Retkinię, wokół były jeszcze pola, a mieszkańców było niewielu. Jednak potrafił porwać ludzi do wspólnego działania. Każdy dawał to, co mógł – jedni pieniądze, inni swoją pracę. Kościół powstawał dosłownie rękami parafian – wspomina pani Maria i dodaje, że budowa świątyni stała się szkołą odpowiedzialności za wspólnotę. W parafii działał teatr, dla którego rodzice sami wykonywali dekoracje i kostiumy, powstały duszpasterstwa inteligencji i rodzin. Tu corocznie przez 25 lat kościół rozbrzmiewał piosenkami religijnymi w wykonaniu dzieci z Polski i z zagranicy. Tu swoje Msze św. mieli wileńscy Akowcy. Wszyscy czuli, że tworzą coś znacznie większego niż tylko kolejną parafię. – Organizowane pielgrzymki nie były zwykłymi wyjazdami. Zawsze miały głęboki wymiar duchowy, bo ks. Sobczak był przede wszystkim uczniem Chrystusa i naszym mistrzem. Uczył odpowiedzialności za Kościół i ojczyznę – podkreśla parafianka.

„Zdzierał się dla Kościoła”

Podczas Mszy św. sprawowanej po śmierci ks. inf. Jana Sobczaka arcybiskup senior Władysław Ziółek przypomniał słowa, które kapłan wypowiedział w jednym ze swoich ostatnich wywiadów: „Miałem szansę zedrzeć się dla Kościoła i to się udało”. – Jestem przekonany, że prawdziwość tego wyznania mogą potwierdzić wszyscy, którzy go znali i z nim współpracowali – mówił arcybiskup. Przypomniał wieloletnią drogę kapłańską ks. Sobczaka: pracę duszpasterską, działalność w Kurii Archidiecezjalnej Łódzkiej, duszpasterstwo akademickie oraz liczne funkcje pełnione w diecezji i Konferencji Episkopatu Polski. Najważniejszym miejscem jego życia pozostała jednak Retkinia. – Budując materialny kościół, czynił wszystko, aby parafianie mieli świadomość, jak wielkim dobrem jest parafia jako wspólnota ludzi zjednoczonych przez wiarę i miłość z Chrystusem – podkreślił abp Ziółek.

Dziedzictwo, które trwa

Obecny proboszcz Parafii Najświętszego Serca Jezusowego, ks. Piotr Pirek, zwrócił uwagę, że imponujące dokonania organizacyjne nie są najważniejszym kluczem do odczytania życia zmarłego kapłana. – Został posłany po to, aby przez kapłańską posługę, w tym miejscu wprowadzać obecność Chrystusa. Tak powstała wspólnota ducha – mówił. Przypomniał również, że z ogromnej parafii, którą przez lata tworzył ks. Sobczak, wyrosły kolejne wspólnoty parafialne kształtujące dziś religijny krajobraz Retkini. Podkreślił także jego szczególne nabożeństwo do Najświętszego Serca Pana Jezusa i Niepokalanego Serca Maryi oraz niezwykłą wierność kapłańskiemu powołaniu. Ostatnie dni posługi przy ołtarzu to czas niezwykłego świadectwa wiary i kapłańskiej wierności ks. Jana – przypomniał ks. Pirek.

Ksiądz inf. Jan Sobczak zmarł 3 czerwca 2026 r., w 99. roku swojego życia i 73. roku kapłaństwa. Pozostawił po sobie nie tylko okazałą świątynię, ale przede wszystkim pokolenia ludzi, których prowadził do Boga. To właśnie oni są dziś najtrwalszym pomnikiem zmarłego.

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dumni z historii, tradycji i wiary

Niedziela łódzka 14/2025, str. I

[ TEMATY ]

historia diecezji łódzkiej

Ks. Paweł Kłys

Uroczystości 750-lecia istnienia parafii w Jeżowie (11 czerwca 2023 r.)

Uroczystości 750-lecia istnienia parafii w Jeżowie (11 czerwca 2023 r.)

Jeżów zawdzięcza swój początek i rozwój benedyktynom. Gdyby ich tutaj nie było, nie wiadomo, jaka byłaby historia tego miejsca – podkreśla ks. kan. Krzysztof Nalepa w rozmowie z Niedzielą.

Ks. Paweł Gabara: Jak to się stało, że u podstaw chrześcijaństwa w Jeżowie stoją benedyktyni?
CZYTAJ DALEJ

USA: czy Coca-Cola dyskryminuje imię Jezusa na swoich spersonalizowanych puszkach?

2026-08-08 17:32

[ TEMATY ]

coca‑cola

pixabay.com

Czy puszka Coca-Coli z napisem „Szatan jest Królem” może przejść przez filtr marki, podczas gdy „Jezus jest Królem” jest natychmiast odrzucany? Ta zaskakująca kontrowersja rozpala obecnie amerykańskie media społecznościowe i wiele innych mediów za Atlantykiem. Sprawa nabrała nowego wymiaru 6 i 7 sierpnia, po udostępnieniu testów konfiguratora oferowanego przez Coca-Colę amerykańskim konsumentom, umożliwiającego personalizację puszek.

6 sierpnia „The Daily Wire” poinformował o kilku szczególnie niepokojących testach: według doniesień medialnych, frazy: „Allah jest Królem” i „Szatan jest Królem” mogły przejść przez pierwszy filtr na stronie internetowej, natomiast hasło „Jezus jest Królem” zostało odrzucone. Inne odniesienia do chrześcijaństwa spotkał ten sam los: „Trójca Święta”, „Maryja Dziewica” i „Duch Święty” zostały zablokowane. Co jeszcze bardziej zaskakujące, antychrześcijańskie frazy, takie jak: „Jezus jest zły” przeszły pierwszy etap weryfikacji.
CZYTAJ DALEJ

Warmińsko-mazurskie: 16-latek zginął wskutek zderzenia skutera wodnego z motorówką

2026-08-09 20:39

[ TEMATY ]

policja

Adobe Stock

Płynący skuterem wodnym 16-latek zginął wskutek zderzenia z motorówką na mazurskim jeziorze Jagodne – podała w niedzielę policja. Służby ustalają okoliczności i przyczyny tego wypadku.

Ze wstępnych informacji wynika, że do wypadku na wodzie doszło w niedzielę po południu na wysokości miejscowości Kozin. Na miejscu zdarzenia jest policja, straż pożarna i Mazurskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję