Z Chełma wyruszyła rowerowa pielgrzymka do Medjugorie. 10 lipca 46 cyklistów rozpoczęło rekolekcje w drodze. – Nasza wyprawa tak naprawdę nie jest trudna, w 9 dni mamy do pokonania 1360 kilometrów. Wyjeżdżamy w licznej grupie; towarzyszy nam 4 kierowców busów. Wśród nas jest 6 kobiet i dwa małżeństwa. Najmłodszymi pielgrzymami są bliźniacy, którzy zdali do klasy ósmej. W ubiegłym roku jeden z nich był z nami w Rzymie; teraz zabrał brata i ojca, który towarzyszy nam jako kierowca – wylicza ks. Karol Mazur. Wśród pątników jest też drugi kapłan, ks. Grzegorz Krupa, wikariusz z parafii Chrystusa Odkupiciela w Świdniku, który dołączył w ostatnim czasie. Połowa grupy rowerowej kończy pielgrzymkę w Medjugorie, a reszta, po krótkim pobycie w sanktuarium, jedzie dalej, aż do Mołdawii. To tereny rzadko odwiedzane w czasie pielgrzymek, dlatego dla wielu osób bardzo interesujące. Logistyka długiego i rozległego wydarzenia wymagała wiele pracy. Ksiądz Mazur, jako doświadczony organizator, poświęcił na przygotowanie pielgrzymki dużo czasu. Mimo trudnych sytuacji, które są nieuniknione, ma pewność, że wszystko się uda, bo za pątnikami „stoi” Matka Boża.
Wakacyjne pielgrzymki rowerowe z Chełma do sanktuariów Polski i Europy odbywają się z inicjatywy ks. Karola Mazura już od wielu lat. Jednoczą pątników w trudzie pokonywania kolejnych kilometrów, a także gromadzą na codziennej Eucharystii i modlitwie różańcowej oraz pozwalają budować trwałe, przyjacielskie relacje. Dotychczasowy wikariusz chełmskich parafii, a od lipca br. proboszcz w Kamieniu, pasją jazdy na rowerze pozytywnie zaraża wszystkich wokół. – W 2024 r. byliśmy w Santiago de Compostela i w Fatimie, w ubiegłym roku w Rzymie. Teraz zrodziła się potrzeba pielgrzymowania do Medjugorie, które jest niezwykłym miejscem objawień Matki Bożej. Ono przyciąga różnych ludzi, nawet takich, którzy są obojętni w wierze, więc jakże mogłoby nas tam zabraknąć? – pyta z uśmiechem. Przyznaje, że był już w Medjugorie, „Maryjnej enklawie”, znajdującej się w sercu mieszanki bośniackich tradycji narodowych i religijnych. Jak wyznaje, poruszył go ten „konfesjonał świata”, do którego tym razem pielgrzymuje z grupą rowerzystów nie tylko z Lubelszczyzny, ale z całej Polski. – W Medjugorie czas się zatrzymuje; jest go wystarczająco i na modlitwę, i na odpoczynek, i na przemyślenie swojego życia – mówi duszpasterz.
Chociaż do Medjugorie i do innych miejsc można dostać się na różne sposoby, ks. Karol Mazur podkreśla, że najpiękniejszym środkiem transportu jest rower. – Z jednej strony rower daje możliwość treningu i relaksu, a z drugiej łączy ludzi. Dosyć późno to odkryłem, bo najpierw byłem zapalonym piłkarzem. Jednak gdy już zasmakowałem jazdy na rowerze, szybko stałem się fanatykiem – śmieje się kapłan. I zupełnie poważnie dodaje, że sutanna i rower to dobry tandem w pracy duszpasterskiej, bo pozwala wychodzić do ludzi, którzy niekoniecznie identyfikują się z Kościołem. – Jako kapłan i rowerzysta jestem szczęśliwym człowiekiem – podkreśla. Zdradza, że po powrocie z lipcowej pielgrzymki zacznie przygotowywać następną, do Seulu na Światowe Dni Młodzieży. – Rowerowa pielgrzymka przez Koreę Południową to moje marzenie, które, mam nadzieję, w przyszłym roku się spełni – mówi z przekonaniem ks. Karol Mazur.
Wyprawę można śledzić w mediach społecznościowych
„Chełmskie Pielgrzymki Rowerowe”
Pomóż w rozwoju naszego portalu
