Zazdrość wydaje się kłaść cieniem na relacji miłości dwojga ludzi. Czy jednak nie jest naturalną reakcją na lęk przed utratą osoby kochanej?
Zazdrość zbawcza
To, na kogo się otworzę i komu w pełni zaufam, decyduje o sensie lub bezsensie mojego życia. To wyjaśnia, dlaczego Bóg Wszechmogący jest Bogiem zazdrosnym. Stworzenie świata i człowieka jako swojego rozmówcy nie wynikało z przymusu czy konieczności. Bóg po prostu tak chciał! Otworzył źródło miłości, którym jest wspólnota trzech Osób Bożych, i swoją miłość rozlał w dziele stworzenia, zwłaszcza człowieka. Bo Bóg jest Miłością! W centrum tej rozlewającej się miłości postawił człowieka. Wszystko, co stworzył, uczynił dla jego ostatecznego dobra. Tylko człowieka chciał dla niego samego.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Nasze istnienie nie jest byle jakie. Bóg wyposażył nas w swój obraz. Obdarzył zdolnością rozumu, aby człowiek mógł rozpoznawać prawdę. Sercem, które może kochać i przyjmować dar miłości. Wezwał do dobrego korzystania z wolności. Wyobraźnia pozwala nam stwierdzić, że Jego pragnieniem było, aby człowiek osiągnął pełnię tego, co Bóg rozpoczął, stwarzając go do takiego istnienia. A to może się dokonać tylko wtedy, gdy na miłość człowiek odpowie miłością.
Reklama
Dlaczego zatem miłość Boga do człowieka jest miłością zazdrosną? Nie jest to zazdrość w naszym ludzkim rozumieniu. Człowiek potrafi zazdrościć innym ludziom tego, co oni posiadają: rzeczy materialnych, prestiżu społecznego, talentów (zapewne rozwiniętych ciężką pracą). Zazdrość Pana Boga natomiast jest rodzajem miłości zbawczej. On pragnie naszego pełnego szczęścia i dlatego porusza się Jego serce, gdy widzi, jak człowiek źle wykorzystuje swoją wolność i wchodzi na ścieżki oddalające go od Niego. Nie chodzi tu zatem o zawiść, która jest źródłem wszelkiego grzechu i nieszczęścia.
Historia zazdrości
Zazdrość jest obecna w historii ludzkości od jej początku. Grzech pierwszych rodziców pokazuje, że zazdrość jest zakorzeniona w pysze i chciwości. Skąd się wzięła? Z fałszywego obrazu Boga, jaki wytworzyli sobie Adam i Ewa. Idąc za podszeptem węża, uznali, że Bóg jest zazdrosny o swoje przywileje. Rzucili na Boga podejrzenie o zazdrość! Podobnie dzieje się w historii braci Kaina i Abla, w której zazdrość doprowadza do bratobójstwa. Kain jest rolnikiem, uprawia ziemię, Abel jest pasterzem, pasie swoje stada. Obydwaj wyznają wiarę w jedynego Boga i składają Mu ofiary. Kain składa ofiarę z płodów ziemi, Abel – ze swoich stad. Dlaczego więc Bóg przyjął ofiarę Abla, a odrzucił ofiarę Kaina? Odpowiedź na to pytanie znajdujemy w samym dialogu Boga z Kainem. Bóg pyta Kaina: „Dlaczego jesteś smutny i dlaczego twarz twoja jest ponura?”. I dodaje: „Przecież, gdybyś postępował dobrze, miałbyś twarz pogodną” (Rdz 4, 6n.). Święty Jan zaś doda: „A dlaczego go zabił? Ponieważ czyny jego były złe, brata zaś sprawiedliwe” (1 J 3, 12). I znowu fałszywy obraz Boga prowadzi do zazdroszczenia bratu błogosławieństwa, a zazdrość podtrzymywana kończy się wielkim grzechem.
Reklama
Jak więc zrozumieć to, że sam Bóg mówi, iż Jego miłość jest zazdrosna? W Starym Testamencie znajdziemy kilka tekstów, w których mowa jest o tym, że „zazdrosna miłość Pana Zastępów tego dokona” (np. 2 Krl 19, 31; Iz 9, 6; Za 8, 2). Są one ludzkim wyrażeniem prawdy o tym, że Bóg jest zawsze wierny swojemu przymierzu i tego samego oczekuje od człowieka. W konsekwencji relacji nie da się pogodzić wiary w Pana Boga z wiarą i kultem różnych bożków. W ten sposób podkreślona jest wyłączność miłości Boga do człowieka i wezwanie człowieka do takiej samej wyłączności. Jeśli Bóg umiłował człowieka całym sercem, to zrozumiałe jest Jego przykazanie, aby miłować Go całym sercem i całą duszą.
Miłość nie zazdrości?
Czy da się to pogodzić ze słowami św. Pawła Apostoła z Hymnu o miłości, że „miłość nie zazdrości” (1 Kor 13, 4)? „Zazdrość” Boga to przede wszystkim przejaw Jego wszechmocy, płynące z miłości usilne i nieodwołalne pragnienie, aby Izrael stał się Jego wyłączną własnością. To „zazdrosne” pragnienie pokazuje nam również Jezus w scenie wyrzucenia przekupniów ze świątyni, powodowany „gorliwością o dom Ojca” (J 2, 17). Jezus przyszedł objawić Ojca również w tym, że w Nowym Przymierzu ta „zazdrosna” miłość jest zawsze niezmienna, a jedynie teraz rozszerzona na nowy lud. Przepędzenie handlarzy nie ma tu charakteru „religijnego porządku”, to walka z tym wszystkim, co w życiu człowieka przysłania prawdziwą, autentyczną relację z Bogiem. Zdarzały się w historii Kościoła teorie, według których Bóg Starego Przymierza był Bogiem złym, a Bóg Nowego Przymierza jest Bogiem dobrym. Jezus zaś czyni wolę Ojca, a swoją ofiarą na krzyżu jakby stwierdza: człowieku, otworzyłem cię na miłość Ojca za tak wielką cenę, dlatego będę walczył o ciebie, aby nikt nie wyrwał cię z Mojej ręki.
Ludzka miłość
Reklama
Do jakiej postawy zaprasza nas Boża zazdrosna miłość? Pomaga nam zrozumieć, czym jest przysięga w sakramencie małżeństwa. Prorok Ozeasz opisuje tę wyjątkową miłość Boga do swojego ludu. Bóg stawia prorokowi zadanie, aby poślubił nierządnicę. Mimo że ona nadal pozostaje mu niewierna, on na różne sposoby stara się uniemożliwić jej niewierność i przyciągnąć do siebie. Wręcz walczy o jej miłość. Czy okazuje w ten sposób swoją słabość? Nie da się tego zrozumieć w kategoriach ludzkich zachowań: ludzka miłość już dawno by skapitulowała. Prorok wskazuje na Bożą miłość. Ozeasz i jego życie jest obrazem miłości Boga do Izraela. Bóg wybrał Izraela nie dla jego zasług, lecz dlatego, że go umiłował (por. Pwt 7, 7-8). Mimo to lud wybrany ciągle popełniał grzech prostytucji, czyli odchodzenia od Boga i służenia różnym bożkom. Bóg mimo to walczył o swój lud, tak jak Ozeasz o swoją cudzołożną żonę.
Miłość oblubieńcza
Syn Boży stał się człowiekiem również z darmowej miłości, a nie ze względu na nasze zasługi. Dokonał dzieła odnowienia ludzkości, bo realizował odwieczny zamysł miłości Boga do człowieka. W Jezusie miłość Boga przedstawiona jest jako czuła miłość oblubieńcza, która nie cofa się przed niczym, nawet przed odrzuceniem i upokorzeniem. Jest to miłość ciągle raniona i wystawiana na próbę. Miłość Jezusa do Kościoła staje się źródłem zrozumienia, czym jest ustanowiony przez Niego sakrament małżeństwa. Wytrwałe trwanie w tej Jego miłości jest też źródłem realizacji ludzkiej miłości. Pięknie wyraził to św. Paweł, gdy w Liście do Efezjan napisał: „Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie” (5, 25). A kiedy mówi o tajemnicy miłości małżeńskiej, dodaje: „Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła” (5, 32). Miłość oblubieńcza, czyli takie zjednoczenie, w którym nie ma miejsca na kogoś lub coś innego pomiędzy.
Taka wizja świętej, Bożej „zazdrości” otwiera przed nami nową perspektywę. Rodzi się pytanie: czy człowiek uwikłany w grzech jest w stanie przekształcić złą zazdrość w świętą gorliwość? Czego mogę się nauczyć, aby moja miłość w różnych ludzkich relacjach była „właściwie zazdrosna”?
Autor jest dogmatykiem i duszpasterzem, profesorem nadzwyczajnym na Wydziale Teologii KUL, redaktorem naczelnym Teologii w Polsce, a od lat moderatorem kręgów Domowego Kościoła.
Kolejny artykuł poświęcony Dekalogowi – w numerze z datą 14 czerwca.
