Ojciec Sosa przypomniał, że właśnie tego dnia, 16 maja 1657 r., Andrzej Bobola, jezuita, „oddał życie, dając świadectwo wiary”. Zaznaczył, że to niejedyny powód do świętowania. – Sto lat temu, dzięki licznym powołaniom, wzrostowi liczby jezuitów i dzieł, które realizowali w Polsce, powstały dwie prowincje Towarzystwa Jezusowego istniejące do dziś: Prowincja Wielkopolsko-Mazowiecka z siedzibą w Warszawie oraz Prowincja Małopolska – dziś nazywana Polski Południowej – z siedzibą w Krakowie, które zastąpiły poprzednią Prowincję Polską Towarzystwa Jezusowego – tłumaczył.
Generał jezuitów podkreślił jednak, że to nie zmiany administracyjne są istotą świętowania.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
– Ta setna rocznica jest dla nas okazją do dziękczynienia za coś znacznie ważniejszego. Jest to okazja do uznania wierności Boga, który powołał tak wielu naszych braci do służby w swojej misji, towarzysząc im i błogosławiąc im w każdej chwili, oraz do uznania wierności osób, które hojnie odpowiedziały na Jego wezwanie – powiedział o. Sosa.
Kaznodzieja wyjaśnił, że przede wszystkim chodzi nie o wspominanie historii, ale o to, by jeszcze bardziej wsłuchiwać się w głos Boga, lepiej odczytywać znaki czasu i jeszcze owocniej współpracować w Jego misji zbawienia świata oraz pojednania wszystkiego i wszystkich w Jezusie.
Reklama
– Obserwując rozwój wydarzeń w ostatnich latach na świecie oraz tutaj, w Polsce, która graniczy z Ukrainą, trudno nie zauważyć, że brak jedności w rodzinie ludzkiej, zarówno wewnątrz poszczególnych krajów, jak i między nimi, a także różne polaryzacje i podziały wydają się coraz bardziej nasilać, co prowadzi do napięć i wojen, których głównymi ofiarami są zawsze ludzie najbardziej bezbronni – zauważył jezuita. Wskazał, że istnieją różne rodzaje wojen. Niektóre z nich wykorzystują czołgi i pociski, siejąc fizyczną śmierć i zniszczenie. Ale są też inne wojny.
– To wojny słowne, informacyjne, wojny postaw, których linia frontu nie znajduje się setki kilometrów od nas, lecz w naszych społeczeństwach, wspólnotach i rodzinach; wojny te nie zabijają od razu, ale dzień po dniu zatruwają nasze życie, niszcząc naszą cywilizację i nasze człowieczeństwo – podkreślił o. Sosa.
Przełożony generalny jezuitów zwrócił uwagę na grożące naszym społeczeństwom niebezpieczeństwa braku odporności na pokusy polaryzacji, kultury walki o władzę kosztem poświęcenia dobra wspólnego. Przyznał, że czasami nawet wspólnoty kościelne nie są na nie odporne.
Jako na wzór o. Sosa wskazał na św. Andrzeja Bobolę, „którego Kościół ogłosił świętym nie po to, by wynagrodzić go pośmiertnie za wielkie cierpienia, ale przede wszystkim dlatego, że Kościół uznał jego życie za wyjątkowe świadectwo wiernej służby Chrystusowi i jedności Kościoła”. Kaznodzieja podkreślił, że św. Andrzej Bobola nie uciekł z obszarów ogarniętych wojną i naznaczonych podziałami, choć miał świadomość, że ryzykuje śmiercią.
– Pozostał wśród ludzi jako kapłan, służąc im jako pasterz: głosił kazania, spowiadał, katechizował, odwiedzał chorych i organizował życie religijne. W relacjach o jego śmierci szczególnie podkreśla się brak nienawiści wobec prześladowców oraz wierność Chrystusowi pomimo ogromnych cierpień – wyliczał.
Reklama
O. Sosa zaznaczył, że Bóg pragnie, abyśmy zjednoczyli się z Chrystusem, służąc Jego misji pojednania, która wszystko jednoczy w Nim samym.
– Im bardziej poruszają nas konsekwencje wojen, agresji, polaryzacji i niekończących się sporów, które zatruwają nasze życie, tym wyraźniejsze staje się, że pokoju nie można osiągnąć przemocą, ani przebiegłością, oszustwem czy samą tylko ludzką mądrością – wskazał. Dodał również, że logika krzyża może wydawać się współczesnemu światu słaba, uległa i bezsilna. To jednak tylko pozory.
– Spoglądając bowiem na historię ludzkości, nietrudno zrozumieć, że ani elokwencja ludzkiego słowa, ani przemoc brutalnej siły, ani pieniądze nigdy nie zagwarantowały żadnemu społeczeństwu sprawiedliwego pokoju i jedności. Krzyż Chrystusa natomiast, czyli ofiara miłości, dar z siebie dla innych, ma niesamowitą moc przemiany ludzkich serc – podkreślił.
Przed udzieleniem błogosławieństwa abp Galbas zauważył, że tak liczna obecność wiernych na liturgii to „dowód na to, jak ważną postacią jest dla nas św. Andrzej Bobola. Ważny jest dla Warszawy, której jest patronem, dla metropolii, jest ważny dla naszej Ojczyzny, dla Towarzystwa Jezusowego i pewnie dla każdej i każdego z obecnych”.
Metropolita warszawski przyłączył się również do apelu o. Sosy, abyśmy za wstawiennictwem św. Boboli usilnie prosili o jedność. Przypomniał także, że św. Andrzej, pomimo swojego niełatwego charakteru, uchodził za osobę, która potrafi dojść do porozumienia z każdym.
Reklama
– Oby taką łaskę nam wybłagał, byśmy umieli się ze sobą porozumieć. Potrzebujemy porozumienia w naszej Ojczyźnie, której św. Andrzej jest patronem i potrzebujemy go w naszym świecie, i potrzebujecie go w swoich rodzinach, środowiskach, wspólnotach – podkreślił hierarcha.
Na zakończenie celebransi zeszli przed relikwiarz św. Andrzeja Boboli i klęcząc, odmówili z wiernymi litanię do patrona Polski.
Tego dnia o. Sosa spotkał się także z polskimi jezuitami i osobami współpracującymi w misji Towarzystwa Jezusowego. Odsłonił tablicę poświęconą o. Adamowi Sztarkowi SJ, kandydatowi na ołtarze, Sprawiedliwemu Wśród Narodów Świata. Rozmawiał z jego rodziną i wyraził swój podziw dla jego bohaterskich czynów. Jednocześnie podkreślił, że było wielu Polaków, którzy ryzykowali własne życie, by ratować innych, a ojciec Sztark jest ich najlepszym przedstawicielem. Generał jezuitów był także obecny przy otwarciu Jubileuszowego Eko-Szpaleru przed Kolegium Jezuitów w Warszawie, zasadzonego dla upamiętnienia stu lat Prowincji.
