Choć św. Wincenty Pallotti nie mógł znać św. Faustyny Kowalskiej – bo zmarł 55 lat przed jej narodzinami – to pragnął tak jak ona być do dyspozycji Boga. Notatki zawarte w dzienniczku duchowym św. Wincentego uznawane są również za teksty, które mówią o Panu Bogu jako miłości. Może właśnie z tego też względu częstochowscy pallotyni w Dolinie Miłosierdzia od początku z oddaniem zajęli się apostolstwem Miłosierdzia Bożego.
Początki
Historia Doliny Miłosierdzia rozpoczęła się niepozornie. Kiedy w 1949 r. bp Teodor Kubina poświęcał dom i kaplicę powstałą przy ul. Kordeckiego 49, powiedział: „To miejsce w cieniu Jasnogórskiej Pani niechaj służy Miłosierdziu Bożemu. Każdy, kto nawiedzi ten kościół, niech dozna w sposób szczególny Miłosierdzia Bożego”. Tego samego dnia w ołtarzu został umieszczony obraz Jezusa Miłosiernego, który kilka lat później został zastąpiony nowym wizerunkiem autorstwa Adolfa Hyły. Oficjalnie Parafia Miłosierdzia Bożego została ustanowiona w 1960 r. i była wówczas jedną z pierwszych na świecie pod takim wezwaniem. Dzisiaj miejsce to, które w 1992 r. ówczesny ordynariusz, bp Stanisław Nowak podniósł do rangi sanktuarium, przyciąga nie tylko Częstochowian, ale też pielgrzymów z regionu i różnych stron Polski.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Z zaufaniem
Reklama
Ponad dwa lata temu posługę w tutejszej parafii rozpoczął obecny proboszcz – ks. Tadeusz Beściak. Nie było to dla niego zupełnie nowe miejsce, bo pracował już tutaj przed laty. Dzisiaj kapłan jeszcze wyraźniej dostrzega, jak potrzebne i ważne jest Miłosierdzie Boże dla każdego człowieka, szczególnie wtedy, gdy dotyka go grzech, trudne sytuacje życiowe czy codzienne zmagania.
W Dolinie Miłosierdzia, bo trudno oddzielić ją od funkcjonującej tu parafii, pojawiły się od tamtego czasu nowe dzieła, z których korzystają nie tylko parafianie. – Miniony rok przyniósł ciekawe projekty. Jednym z nich jest „Kuźnia Miłosierdzia”, która stanowi przestrzeń dla ludzi chcących pogłębić swoją wiarę, zatrzymać się na chwilę: żeby odpocząć, pomodlić się i wejść głębiej w duchowe życie – wyjaśnia ks. Beściak. Jesienią w Dolinie Miłosierdzia będzie można uczestniczyć w drugiej odsłonie „Lotnego festiwalu”. – Mamy też czynną kawiarenkę, gdzie po niedzielnej Mszy św. można się w niej spotkać i porozmawiać o wszystkim – zapewnia proboszcz.
Pielgrzymi
Wojciech Wrona z małżonką Adrianną i dziećmi formalnie nie należą do parafii, ale związani są z nią mocno od wielu lat. – Przyciąga nas tutaj niezmiennie dobra atmosfera. Cenię sobie kapłanów, którzy tu posługują i zawsze mają poruszające homilie. O posłudze muzycznej podczas liturgii w niedzielę już nie wspomnę, bo zawsze jest na najwyższym poziomie – podkreśla p. Wojciech.
Reklama
Pani Magda z małżonkiem i trójką dzieci zagląda w gościnne progi parafii okazjonalnie. – Nie jesteśmy parafianami. Do końca nie potrafię też wytłumaczyć tajemnicy tego miejsca i dlaczego ono nas tutaj tak przyciąga. Może ta uporządkowana przestrzeń wokół sanktuarium, gdzie zawsze po zakończonej Mszy św. dzieciaki mogą się wybiegać – zwierza się. Wiele osób uczestniczących w Eucharystii w Dolinie Miłosierdzia podkreśla głęboką treść homilii głoszonych przez księży, wskazując na ich holistyczną perspektywę, która doskonale łączy Ewangelię z codzienną rzeczywistością.
Miłosierdzie Boże
– Myślę, że to kult Miłosierdzia Bożego przyciąga mnie przede wszystkim do tego miejsca – opowiada s. Judyta ze Zgromadzenia Sióstr Świętego Józefa. – Sama parafia wydaje się też „szeroko otwarta”, a moją uwagę zwrócili księża, którym nigdy nie przeszkadzają dzieci, czasami nawet rozbiegane – zauważa zakonnica.
Aneta przyjeżdża do Doliny Miłosierdzia zawsze wraz z dwiema swoimi siostrami. Przyznaje z uśmiechem, że sama nazwa tego miejsca „jest wystarczająco przyciągająca”. – To miłosierdzie jest bardzo ważne w naszym życiu. Same otrzymujemy wiele miłosierdzia od Boga i przede wszystkim uczymy się go na co dzień – zaświadcza. Aneta otrzymuje wiele łask od Boga i wraz z drugą siostrą stara się na co dzień spełniać uczynki miłosierdzia, opiekując się swoją niepełnosprawną siostrą. – To przede wszystkim ona uczy nas miłości i pragnie, żebyśmy okazywały jej tę miłość – podkreśla Aneta.
Tacy Różni
Katarzyna Jastrzębska jest parafianką od urodzenia. Współtworzy zespół wokalno-instrumentalny „Tacy Różni”. – Gramy tutaj już od kilkunastu lat. Trzon stanowią oczywiście parafianie, ale też przyjaciele, którzy przyjeżdżają do nas z całej Częstochowy – wyjaśnia liderka zespołu. – Można powiedzieć, że przyciągnęliśmy już trochę muzyków do Doliny Miłosierdzia – dodaje z uśmiechem. Zespół zazwyczaj posługuje podczas niedzielnej Mszy św. o godz. 11.30, a artyści tradycyjnie obecni są podczas Triduum Paschalnego i każdego roku zapraszają także na charytatywny koncert kolęd. Grupa jest nierozerwalnie związana z Doliną Miłosierdzia i jest to jedyne miejsce, gdzie można posłuchać ich na żywo. Zespół nigdy nie zabiegał o rozgłos. Pomimo tego muzycy zdają sobie sprawę, że swoją obecnością przyciągają wiernych spoza parafii. – Rzeczywiście dochodzą do nas czasem takie głosy i są one dla nas bardzo miłe i ważne. Cieszymy się, że ludzie tak odbierają naszą modlitwę śpiewem. Chcemy, z pomocą tego, co umiemy robić najlepiej, prowadzić ludzi do Boga – zapewnia Katarzyna. – Podziwiam ich za wytrwałość, otwartość na współpracę i profesjonalizm. Zespół, swoją posługą, wprowadza radość, która promienieje na wszystkich modlących się u nas parafian i gościnnie przybywających wiernych – z wdzięcznością podkreśla proboszcz.
Święta Faustyna
Siostra Gabriela należy do Zgromadzenia Sióstr Rodziny Betańskiej. Pracuje w parafii od jesieni zeszłego roku i opiekuje się zakrystią. – Poznaję jeszcze parafię i jej zwyczaje, bo wcześniej nie posługiwałam w sanktuarium – tłumaczy. Dla s. Gabrieli kult Miłosierdzia Bożego, który Jezus Miłosierny przekazał s. Faustynie, o czym pisze w Dzienniczku, nie jest niczym nowym. – Jeszcze zanim s. Faustyna była ogłoszona błogosławioną, już czytałam jej Dzienniczek – zdaje się, że było to wydanie z 1984 r. Pamiętam, jak zachwycała mnie jego treść. Wtedy nie myślałam, że będę kiedyś posługiwać w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, a ona będzie świętą – wspomina zakrystianka.
