Reklama

Felietony

Racja a prawda

Wybaczając, uwalniamy nie tylko drugą stronę, ale przede wszystkim siebie od goryczy, od spirali żalu, od potrzeby odwetu.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Przepraszam. Jedno z najtrudniejszych słów świata. W języku polskim mieści w sobie całą gamę emocji – skruchę, wstyd, żal, ale i nadzieję na naprawienie tego, co pękło. Czasem wypowiadamy je w pośpiechu, półgębkiem, czasem z ulgą, że już „odhaczone”, a innym razem po długim milczeniu, gdy słowa przez gardło przechodzą jak przez cierń. A jednak nadal przeproszenie pozostaje jednym z najbardziej niedocenianych aktów odwagi, na jakie stać człowieka.

Żyjemy w epoce, w której błędy się tuszuje, a nie naprawia. Publiczne przeprosiny nierzadko przypominają strategię wizerunkową, dlatego wiele osób najpierw uważnie przygląda się takiemu gestowi i nie zawsze potrafi w niego uwierzyć. Prywatne przeprosiny też wzbudzają naszą czujność i przypominają gorzką pigułkę, którą trudno przełknąć. Każdy dziś bowiem chce mieć rację, która stała się walutą wyżej cenioną niż prawda. Niestety, albo mamy rację, albo relacje. Przyznanie się do winy to dziś często okazanie słabości, zwłaszcza w świecie mediów społecznościowych – przyznanie się do błędu może szybko zostać obrócone przeciwko nam. Boimy się odpowiedzialności, konsekwencji, uznania za słabych. A jednak to właśnie w tym geście – w słowie „przepraszam” wypowiedzianym z autentyczną intencją – kryje się moc, która pozwala rzeczy naprawdę naprawić.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Dlaczego przeprosiny są tak trudne? One wymagają uznania cudzej krzywdy. A zobaczenie bólu, który się wyrządziło, wzięcie za ten ból odpowiedzialności, często przychodzi dopiero wtedy, gdy sami stajemy się zranieni. Właśnie wtedy rozumiemy, jak głęboko sięgają słowa, jak wiele znaczą gesty, jak trudno odbudować zaufanie; choć czasem celebrujemy jedynie nasz ból, zapominając o cierpieniu drugiego. Świat jednak nie działa na zasadzie prostego równania: przeproszę = zostanie mi wybaczone. Przebaczenie nie jest automatem, do którego wrzucamy żeton skruchy. To proces – wolny, indywidualny, często bolesny. I nawet najpiękniejsze „przepraszam” nie daje nam prawa go przyspieszać.

Tylko silni potrafią przebaczyć. Przebaczenie bowiem nie oznacza zapomnienia – to decyzja, by nie pozwolić przeszłości niszczyć teraźniejszości. Chodzi nie o amnezję, lecz o wolność. Wybaczając, uwalniamy nie tylko drugą stronę, ale przede wszystkim siebie od goryczy, od spirali żalu, od potrzeby odwetu. Przebaczenie to akt egoizmu w najlepszym sensie tego słowa: dbamy o własny spokój. A jednak czasem przebaczyć się nie da – przynajmniej nie od razu. Bo prawdziwa skrucha nie jest kontraktem z gwarancją zwrotu. Przeprosiny nie są biletem wstępu do serca drugiego człowieka – są raczej dowodem, że człowiek sam potrafi spojrzeć sobie w oczy. Zrozumienie, że zraniło się kogoś, to już pierwszy krok ku naprawie świata – choćby tego najmniejszego, między „ja” a „ty”.

W dzieciństwie uczymy się mówić „przepraszam” mechanicznie, bo tak wypada. Dorastając, odkrywamy, że wypowiedzenie tego słowa naprawdę wiele kosztuje – dumę, wizerunek, często poczucie bezpieczeństwa. Ale dopiero wtedy, gdy przeprosiny stają się wyborem, a nie obowiązkiem, nabierają mocy. Podobnie jak przebaczenie – prawdziwe jest tylko wtedy, gdy jest wolną decyzją, niewymuszoną presją. W gruncie rzeczy przepraszanie i przebaczanie to dwa bieguny jednej mapy – tej, która prowadzi do człowieczeństwa. Uczą nas, że każdy z nas jest zdolny do błędu, ale też do naprawy. To dialog między kruchością a siłą, między winą a zrozumieniem. Nie ma w nim prostych recept, ale jest nadzieja, że wśród zgiełku, w świecie nieustannych ocen, nadal potrafimy mówić do siebie ludzkim głosem: „Przykro mi”. „Przepraszam”. „Wybaczam ci”.

Warto nauczyć się tego na nowo – bez frazesów, bez kalkulacji, z prostą świadomością, że przepraszanie i przebaczenie to nie słabość, lecz język serca, wielkość człowieczeństwa. A ten, kto potrafi tego używać, ma szansę nie tylko naprawić relacje, ale też zrozumieć siebie. Kto bowiem nie potrafi przeprosić, ten jeszcze nie zrozumiał, czym jest miłość.

2026-02-24 12:02

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Paradoks samotności w sieci

W świecie, który miał nas połączyć, wielu z nas czuje się bardziej odizolowanymi niż kiedykolwiek wcześniej.

W dobie cyfrowej rewolucji, gdy zasięg internetu obejmuje niemal każdy zakątek globu, a media społecznościowe obiecują nieograniczone możliwości nawiązywania kontaktów, narasta paradoksalne zjawisko – samotność.
CZYTAJ DALEJ

Metropolitalne Studium Organistowskie rozpoczyna nabór

2026-06-09 17:54

Natalia Wójcik

Zanim słuchacze przystąpią do nauki akompaniamentu liturgicznego czy nawet samej gry na organach są starannie przygotowywani do tego. O tym procesie mówi Mateusz Żegleń, który również wykłada akompaniament liturgiczny

Zanim słuchacze przystąpią do nauki akompaniamentu liturgicznego czy nawet samej gry na organach są starannie przygotowywani do tego. O tym procesie mówi Mateusz Żegleń, który również wykłada akompaniament liturgiczny

Metropolitalne Studium Organistowskie na wrocławskim Ostrowiu Tumskim to szkoła przygotowująca nie tylko instrumentalistów, ale przede wszystkim ludzi powołanych do służby liturgicznej. O tym, jak wygląda nauka oraz o nowym naborze opowiada ks. Igor Urban, dyrektor MSO oraz wykładowcy.

Ks. Igor Urban podkreśla wyjątkowość Metropolitalnego Studium Organistowskiego. - Możemy powiedzieć, że jest to szkoła, która jest w dwóch wymiarach. Szkoła muzyczna, która w sumie nie różni się niczym innym, gdy chodzi o poziom zajęć muzycznych od innych placówek edukacyjnych w tym kierunku. Ale nie jest to zwykła szkoła muzyczna, bo ona jest nastawiona również na formację duchową i liturgiczną. Bo przygotowuje szczególnych muzyków, czyli takich, których zadaniem jest służba w kościele, pomoc ludziom w modlitwie śpiewem, pomoc ludziom również w medytacji muzyki liturgicznej - zaznacz ks. dyrektor, wskazując, że to właśnie połączenie profesjonalizmu i duchowości stanowi fundament studium. - Słuchacze naszego studium są na bardzo różnym poziomie muzycznym. (…) przychodzą do nas osoby, które nie znają jeszcze nawet nut. Takie, które nigdy nie grały na żadnym instrumencie, natomiast mają poczucie rytmu, mają głos, pragną służyć Panu Bogu w ten sposób i takie osoby rozpoczynają. Są też osoby, które już posiadają wykształcenie muzyczne, ale nie są organistami, na przykład są pianistami, chcą zacząć grać na instrumencie organowym. I my do tych osób się dostosowujemy bardzo indywidualnie.
CZYTAJ DALEJ

Episkopat przygotuje wytyczne dla diecezji do działania w sytuacjach kryzysowych

2026-06-10 07:24

[ TEMATY ]

episkopat

Adobe Stock

Kościół w Polsce przygotowuje system koordynacji działań na wypadek sytuacji kryzysowych, takich jak klęski żywiołowe, masowe migracje czy zagrożenia wojenne. Jak poinformował KAI ks. Jarosław Mrówczyński, zastępca sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu Polski, powołany przez sekretarza generalnego KEP zespół ds. bezpieczeństwa na czas kryzysu i wojny opracowuje m.in. vademecum dla administratorów jednostek kościelnych oraz program szkoleń dla delegatów diecezjalnych.

Kwestie dotyczące współpracy struktur państwowych i kościelnych w zakresie przeciwdziałania sytuacjom kryzysowych były omawiane przez biskupów na 405. zebraniu plenarnym, które odbywa się w Łomży.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję