Reklama

Niedziela Sandomierska

Rowerem na równik

Sala Miejskiej Biblioteki w Sandomierzu stała się miejscem niezwykłego spotkania ze Zbigniewem Ciszkiem, podróżnikiem i społecznikiem współpracującym z Fundacją Help Furaha.

Niedziela sandomierska 7/2026, str. VI

[ TEMATY ]

Sandomierz

UM Sandomierz

Zaproszony gość dzielił się z obecnymi swoimi przeżyciami

Zaproszony gość dzielił się z obecnymi swoimi przeżyciami

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Hasłem przewodnim wydarzenia było słowo furaha, które w języku suahili oznacza szczęście, i właśnie ono najlepiej oddawało atmosferę tego inspirującego spotkania. Zaproszony gość zaprezentował barwną opowieść o wyprawie „Rowerem na równik”, łączącej pasję podróżniczą z realnym działaniem społecznym. Trasa prowadząca przez tereny Afryki okazała się ogromnym wyzwaniem, zarówno fizycznym, jak i logistycznym. Ekstremalne warunki klimatyczne, długie dystanse oraz konieczność samodzielnego radzenia sobie z awariami technicznymi były codziennością tej niezwykłej podróży. Zbigniew Ciszek dzielił się relacjami z drogi, opowiadał o spektakularnych krajobrazach, spotkaniach z lokalnymi mieszkańcami oraz nieprzewidzianych sytuacjach, które nadawały wyprawie charakter prawdziwej przygody. Jak podkreślał, jazda rowerem w pobliżu równika była doświadczeniem trudnym, ale niezwykle inspirującym i wzmacniającym. Wyprawa miała jednak przede wszystkim wymiar społeczny. Jej efektem było zebranie środków na budowę studni oraz zbiornika wodnego dla powstającego ośrodka rehabilitacyjnego w Kenii. Inwestycja ta znacząco poprawiła dostęp do wody w regionie, gdzie wcześniej mieszkańcy musieli pokonywać wiele kilometrów do najbliższego źródła. Podczas spotkania zapowiedziana została kolejna inicjatywa „Po Równiku dla Furaha”. Projekt zakłada symboliczne okrążenie równika na rowerze, czyli pokonanie 40 075 km oraz zebranie 40 075 zł na wsparcie fundacji pomagającej dzieciom z niepełnosprawnościami. Uczestnicy wydarzenia mieli również okazję połączyć się on-line z prezesem fundacji, Markiem Krakusem, który przedstawił aktualne informacje dotyczące budowy kliniki rehabilitacyjnej w Kenii i przekazał pozdrowienia dla uczestników spotkania oraz mieszkańców Sandomierza.

Spotkanie zakończyło się w duchu furaha, szczęścia płynącego z dzielenia się pasją, doświadczeniem i pomocą innym. Pokazało, że osobiste zaangażowanie i nawet drobne gesty wsparcia mogą realnie zmieniać świat, przynosząc radość zarówno obdarowanym, jak i tym, którzy pomagają.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2026-02-10 14:29

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dzień Otwartej Furty

Niedziela sandomierska 20/2016, str. 3

[ TEMATY ]

seminarium

Sandomierz

Ks. Adam Stachowicz

Pamiątkowe zdjęcie z Księdzem Biskupem

Pamiątkowe zdjęcie z Księdzem Biskupem
Już szesnasty raz Wyższe Seminarium Duchowne w Sandomierzu otworzyło swoje podwoje dla gości. 30 kwietnia do sandomierskiej uczelni przybyli autokarami i indywidualnie z całej diecezji młodzi i starsi, dołączyło do nich sporo turystów zwiedzających Sandomierz oraz przedstawiciele Przyjaciół Seminarium. – Wiele elementów decyduje o tym, że Dzień Otwartej Furty należy do dni niezwykłych i wyjątkowych. Rozpoczyna się od Mszy św., a po jej zakończeniu zgromadzeni przedłużają świętowanie na wirydarzu seminaryjnym. Chcemy, aby w czasie tego spotkania każdy poczuł się dobrze, by ten dzień był swego rodzaju darem, a także dniem powołaniowym, bo wtedy wielu młodych ma okazję popatrzeć za mury seminaryjne i zapytać: A może i mnie Pan Jezus powołuje? Tego typu spotkania wewnątrz Seminarium „urealniają obraz”, jaki mają młodzi ludzie o miejscu, gdzie kształtują się przyszli kapłani. Taki dzień pokazuje również drogę, którą powinni iść powołani, ci którzy mają ten wewnętrzny głos, aby pójść za głosem Chrystusa – powiedział ks. Jan Biedroń, rektor Seminarium.
CZYTAJ DALEJ

Kuba pogrążona w ciemnościach – dramat ludności

2026-07-13 08:23

[ TEMATY ]

Kuba

Vatican Media

Brakuje prądu, noworodki śpią na chodnikach z powodu upałów, szpitale na skraju załamania. Włoska organizacja humanitarna „Sami di Pace” (Ziarna pokoju), pomagająca Kubańczykom od 28 lat, alarmuje o ogromnym kryzysie, jaki dotyka ludność.

„Znów w ciemnościach, znów bez wody, przy temperaturze niemal 40 stopni w czasie najpoważniejszego kryzysu energetycznego w historii. To piekło. W ostatni piątek, po raz drugi w tygodniu, załamał się cały system elektroenergetyczny” – mówi prezes Bondi – „Przywrócenie zasilania z głównych elektrowni może potrwać kilka dni”.
CZYTAJ DALEJ

Pieszo do Asyżu - część 6

2026-07-13 16:58

Ks. Łukasz Romańczuk

W drodze do Asyżu

W drodze do Asyżu

Szósty dzień zapowiadał się na bardzo intensywny. Widać było, że na pielgrzymów czeka trudny odcinek drogi. Rzeczywistość okazała się prawie inna, a na końcu padały słowa: “Jak było pięknie”.

Pierwsza część drogi przebiegała przez trzy miejscowości połączone ze sobą. W Gubbio znajduje się wiele kościołów, ale na trasie był tylko jeden, taki przy wejściu do parku. Widać, że miał swoją piękną historię, a jest także odwiedzany przez pielgrzymujących do Asyżu, o czym świadczą wpisy w księdze pamiątkowej. Zasadniczo mapa wskazywała, że nic szczególnego w tej części drogi nie miało być. W zasadzie nie było, oprócz tego, że na jednym wzniesieniu obok drzewa wisiała kartka w języku angielskim, aby w razie chęci na kawę, czy wodę zadzwonić w dzwonek. Mając świadomość drogi i dalszej leśnej drogi, nie było lepszej opcji jak skorzystać. Młody Włoch, prowadzący w tym miejscu dom agroturystyczny, z radością przygotował kawę, która dodała energii na dalszą drogę- ostro w górę. Na trasie, już poza cywilizacją, znajdował się Erem San Pietro in Vigneto. To było na 16 km. Bardzo piękne i gościnne miejsce, gdzie służbę dla pielgrzymów odbywają wolontariusze. Szef, pan Benedetto, na starcie częstuje zimną wodą i espresso. A w tym miejscu odpoczynku można było spotkać innych pielgrzymów m.in. z Chorwacji. Zaskoczyło mnie bardzo, gdy usłyszałem łamany język polski. Była to siostra zakonna, która wraz z grupą włoską podąża także do Asyżu. (Jeżeli dobrze zrozumiałem). Po krótkim odpoczynku przyszła pora na ostatni etap. Najtrudniejszy, ale bardzo malowniczy. Jezioro di Valfabbrica dodawało uroku pięknym, górskim widokom. Minusem było to, że ¾ tego etapu szło się ostro w górę. Pod koniec drogi czekała mnie miła niespodzianka. Wyczerpany kilkoma kilometrami w górę, nagle dotarłem do zabudowań. Starsze małżeństwo zaczęło machać do mnie, żebym usiadł i odpoczął. Skorzystałem z tego zaproszenia. Niestety niefortunnie promienie słoneczne, a było w tym momencie tylko 31 stopni, zaczęły nagrzewać moją sutannę, lecz udało mi się wygospodarować kawałek cienia pod parasolem. Pani gospodyni zaproponowała tradycyjną włoską kawę, z domu słychać było intro “Mody na sukces”, gospodarz wskazał mi źródełko z chłodną wodą dla pielgrzymów. Dowiedziałem się, że w ich parafii posługuje ksiądz z Polski, ksiądz Krzysztof i, że bardzo tego kapłana szanują, wręcz kochają. Miło słyszeć takie słowa. Nie można też nadużywać gościnności, więc po wypiciu kawy i krótkiej rozmowie poszedłem dalej, w górę, kończąc ten etap drogi. Na zakończenie dnia Eucharystia. Asyż coraz bliżej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję