Reklama

Kościół

Potrzebujemy wiarygodności

Pomimo wszystkich ludzkich słabości Kościół nie tylko trwa, ale też okazuje oznaki witalności i odwagi – przekonuje bp Erik Varden, trapista.

Niedziela Ogólnopolska 4/2026, str. 24-25

dominikanie.pl/Radosław Więcławek OP

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Maria Fortuna-Sudor: Jak Ksiądz Biskup postrzega Polskę, Polaków?

Bp Erik Varden: Polskę poznałem najpierw dzięki Polakom, z którymi spotykam się w Norwegii, we wspólnocie katolickiej bardzo wzbogaconej przez ich obecność. A w Polsce dostrzegam różne aspekty Kościoła. Mam świadomość, że także tutaj dochodzi do gwałtownej sekularyzacji. Równocześnie zauważam wiarę, która ma głębokie korzenie. Jestem wdzięczny za to, że mogę przyjąć, przynajmniej w jakiejś części, energię polskiego katolicyzmu.

Uczestniczyłam w Mszy św. sprawowanej przez Ekscelencję po polsku. Gratuluję znajomości naszego języka!

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Język polski interesuje mnie od dawna, a kilka lat temu zacząłem się go uczyć. Od ponad trzech dekad przyjaźnię się z Polakiem, który podarował mi Treny Kochanowskiego. To dwujęzyczne wydanie z tłumaczeniami Miłosza. Mam też innego przyjaciela Polaka. Kiedyś, gdy go spotkałem, zauważyłem, że jest smutny. Pomyślałem, że dotknęła go jakaś tragedia osobista lub rodzinna. Zapytałem, co się stało, a on odpowiedział: „Szymborska nie żyje. Cóż za strata dla języka polskiego...”. Wcześniej słyszałem o Szymborskiej, jednakże niewiele z jej poezji czytałem. Po tej rozmowie kupiłem dwujęzyczne wydanie jej poezji i postanowiłem, że kiedyś będę czytać jej wiersze w oryginale. Także przyjazd do Trondheim, gdzie jest wiele polskich rodzin, zmotywował mnie do nauki polskiego. Mogę powiedzieć, że sporo rozumiem w tym języku. Na tyle dużo, aby w sposób odpowiedzialny sprawować w nim Mszę św.

W młodości był Ksiądz Biskup agnostykiem i nie ufał pewnikom przekazywanym przez chrześcijańskich kaznodziejów. Czy ta postawa pomaga obecnie być kaznodzieją, pisarzem?

Mam taką nadzieję (śmiech). Wciąż mam w sobie pewnego rodzaju alergię na pogardliwe podejście, na poczucie wyższości, które czasami może się zarysować w dyskursie religijnym, kiedy wierzący patrzy z góry na wszystkich, którzy go, bądź ją, otaczają. Staram się tego typu postawy unikać.

A skąd zainteresowanie Eucharystią jeszcze przed konwersją?

To była kwestia fascynacji, szacunku. Towarzyszyło mi przekonanie, że podczas Mszy św. dzieje się coś naprawdę ważnego. Człowiek miał taką jasność, że kapłan jest kimś, kto działa, ale równocześnie pozostaje narzędziem Kogoś. Do dzisiaj uważam, że Msza św. jest dobrze odprawiona, kiedy kapłan znika, zatapia się w rytuale. Wtedy ten święty rytuał staje się swego rodzaju napędem scalającym ludzi. I w tej wspólnocie Bóg może się wyrazić, działać. Już będąc studentem, zaczynałem to odczuwać. To był dla mnie swego rodzaju przywilej, że mogłem uczestniczyć w codziennej Mszy św.

Jak rodzina odebrała zmiany w życiu syna, brata: przejście na katolicyzm, potem wstąpienie do trapistów?

Reklama

Moja matka miała trochę wątpliwości. Szczególnie bała się informacji zawartej w oficjalnej nazwie trapistów: Zakon Cystersów Ściślejszej Obserwancji. Ale rodzina odwiedzała mnie w klasztorze i dostrzegła, że bracia są życzliwi, a ja jestem szczęśliwy. Moi rodzice przyjeżdżali do mnie dwa razy w roku. Potem mówili, że był to czas, kiedy odpoczywali jak nigdy.

Wrócił Ekscelencja do ojczyzny po 30 latach, aby pełnić funkcję biskupa. Jak został przyjęty przez wiernych Kościoła w Trondheim?

Powitanie było bardzo życzliwe, ciepłe, co było dla mnie wzruszające. W Kościele w Trondheim w posłudze pomaga mi zarówno to, że jestem Norwegiem, jak i to, że bardzo długo mieszkałem za granicą. Nasza społeczność katolicka ma międzynarodowy charakter. A zatem jestem Norwegiem, który wie, jak to jest być obcokrajowcem.

W jednym z wywiadów powiedział Ksiądz Biskup, że Kościół w Norwegii jest „mały, żywy, młody i w stanie wzrostu”. Co wpływa na ten wzrost?

Reklama

To, co widzimy niemal wszędzie, dziwi socjologów, przekonanych, że Kościół to byt, który dawno już nie żyje. A tymczasem wykazuje on objawy zmartwychwstania! Jest to więc dynamika, która ma charakter bardzo chrześcijański. Ten wzrost widać w pewnego rodzaju nowej otwartości, ciekawości. Ludzie z nową energią szukają prawdy, czegoś pewnego, trwałych wartości, struktur. Warto zauważyć, że jesteśmy na etapie, kiedy wiele rzeczy się rozpada. Jest taki kolaps (gwałtowne załamanie czegoś – przyp. red.) polityczny, ideologiczny. Ludzie, szczególnie młodzi, rozglądają się i zastanawiają, czy to, co jest teraz, przetrwa. W tej sytuacji Kościół Katolicki, który trwa ponad 2 tys. lat, budzi ogromną fascynację. Ludzie uświadamiają sobie, że pomimo wszystkich ludzkich słabości Kościół nie tylko trwa, ale też okazuje oznaki witalności i odwagi. Pokazuje, że jest w stanie czynić dobro i wyciągać z ludzi to, co najlepsze.

Podkreśla Ksiądz Biskup rolę depozytu wiary, którą duszpasterze powinni nie tylko zachowywać, ale i przekazywać. Trudno jednak zaufać tym, o których słyszymy negatywne informacje. Jak postępować w takich sytuacjach?

Musimy mówić szczerze o ludzkich porażkach. Nie skrywać ich. Tego Kościół musiał się nauczyć i wiele wskazuje na to, że ta nauka przynosi efekty. Szczególnie potrzebujemy chrześcijan wiarygodnych – kapłanów, biskupów, świeckich. Potrzebujemy świadectwa, które będzie się charakteryzowało integralnością postaw, zachowań z tym, czym jest chrześcijaństwo. Sobór Watykański II w konstytucji o Kościele podkreśla, że naszym obowiązkiem jest staranie się o osiągnięcie świętości, czyli życie pod wpływem łaski, która wywołuje przemianę. To proces. Wydaje mi się, że przekonujące może być to, iż ktoś dostrzeże światło Chrystusa, które się objawia, które lśni w prawdziwym ludzkim życiu.

Ekscelencja zaleca, aby taką pracę nad sobą wykonywać powoli, żeby otworzyć się na pomoc innych. Co w tym procesie jest najistotniejsze?

Reklama

Najważniejsze jest poznawanie Boga. Żeby to osiągnąć, trzeba czytać Pismo Święte. Często zalecam, aby przeczytać jeden rozdział Ewangelii dziennie. Po to, aby zinternalizować to nauczanie Chrystusa, przyjąć je w pełni. Równocześnie należy przyjmować sakramenty. Ważna jest liturgia – ogromny skarb. Trzeba ją pojąć, a przynajmniej starać się zrozumieć. Wiara pogłębia się we wspólnocie, na którą należy się otworzyć, a równocześnie trzeba starać się unikać konsumpcyjnego podejścia...

Czyli?

Kiedy idziemy do kościoła, nie zastanawiajmy się tylko nad tym, co Kościół może nam zaoferować, ale zadajmy sobie pytania: w jaki sposób mogę się przyczynić do wzrostu wspólnoty, jak mogę pomóc? Chodzi o to, aby się nauczyć dawać z siebie. Kiedy tak postępujemy, to wiara i wszystko z nią związane będzie nam dane.

Biskup Erik Varden trapista z opactwa Mount Saint Bernard w Anglii, obecnie biskup Trondheim w Norwegii; rekolekcjonista, kaznodzieja zajmujący się kulturą, duchowością i antropologią chrześcijańską, pisarz. Nakładem Wydawnictwa W drodze ukazały się jego publikacje: Czystość – pojednanie zmysłów i Samotność przełamana.

2026-01-20 14:16

Oceń: +3 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Święte dzieci Kościoła. Św. Franciszek i św. Hiacynta Marto

[ TEMATY ]

Fatima

dzieci fatimskie

Archiwum sanktuarium w Fatimie

Dzieci fatimskie, którym objawiła się Matka Boża – Hiacynta, Łucja i Franciszek

Dzieci fatimskie, którym objawiła się Matka Boża – Hiacynta, Łucja i Franciszek

Nie licząc tzw. świętych młodzianków, z chwilą kiedy papież dokonał ich kanonizacji, dzieci z Fatimy stały się najmłodszymi świętymi Kościoła. Oboje zasnęły w Panu, nie będąc jeszcze nastolatkami. „Kościół pragnie jak gdyby postawić na świeczniku te dwie świece, które Bóg zapalił, aby oświecić ludzkość w godzinie mroku i niepokoju” – mówił Jan Paweł II 13 maja 2000 roku, dokonując ich beatyfikacji. Uzdrowioną osobą, dzięki której rodzeństwo oficjalnie uznane zostało za święte, był mały chłopiec – tylko trochę mniejszy od nich...

Dziecko wiszące nad przepaścią, próbujące sforsować parapet okna lub barierkę balkonu – skąd my to znamy? Jeśli macie dzieci, być może też tego kiedyś doświadczyliście albo śni wam się to w nocnych koszmarach. Taki właśnie przypadek wydarzył się brazylijskim małżonkom João Batiście i Lucilii Yurie. Około 20 wieczorem 3 marca 2013 roku ich mały pięcioletni synek Lucas bawił się z młodszą siostrą Eduardą w domu swojego dziadka w mieście Juranda, leżącym w północno- -wschodniej Brazylii. Co mu strzeliło do głowy, żeby zbyt niebezpiecznie zbliżyć się do okna? Nie wiadomo. W jego przypadku zabawy przy oknie zakończyły się jednak najgorzej, jak tylko mogły – wypadł. Niestety, okno znajdowało się wysoko – sześć i pół metra nad ziemią, a właściwie nad betonem. Uderzywszy z impetem o twarde podłoże, malec pogruchotał sobie czaszkę, a część tkanki mózgowej wypłynęła na zewnątrz. Nieprzytomnego chłopca zabrała karetka. Jego stan był krytyczny, zapadł w śpiączkę. Z placówki w Jurandzie wysłano dziecko w niemal godzinną drogę do szpitala w Campo Mourao. Po drodze jego serce dwa razy przestawało bić. Dawano mu niewielkie szanse na przeżycie – minimalne, prawie żadne.
CZYTAJ DALEJ

Rozważania na niedzielę: Na to uważaj w Wielkim Poście!

2026-02-20 07:49

[ TEMATY ]

rozważania

ks. Marek Studenski

Mat.prasowy

Trzy pokusy wcale się nie zestarzały. One tylko zmieniły opakowanie: dziś kuszą nas „na skróty” przez natychmiastową gratyfikację, przez popularność, przez obsesję kontroli. I dlatego opowiadam historię o skrzypku Julianie i tajemniczym „nauczycielu perfekcji” — bo czasem można grać bezbłędnie, a jednak… zgubić siebie.

Potem dokładam mocny obraz z gabinetu lekarskiego: jak internet potrafi nakarmić człowieka lękiem tak skutecznie, że przestaje słyszeć prawdziwego Lekarza.
CZYTAJ DALEJ

Między numerem obozowym a kapłaństwem. Wiara w obozie

2026-02-20 21:06

[ TEMATY ]

kapłaństwo

Dachau

Kamil Gregorczyk

Tablica poświęcona łódzkim księżom, którzy zginęli w Dachau

Tablica poświęcona łódzkim księżom, którzy zginęli w Dachau

Pomimo nieludzkich warunków oraz bezwzględnie kontrolowanym zakazom kapłani umieszczani w KL Dachau wkładali wysiłki, aby pielęgnować wedle możliwości życie duchowe.

Dojście Adolfa Hitlera do władzy w styczniu 1933 r., zapoczątkowało bezkompromisową politykę eksterminacyjną III Rzeszy. Ideologiczne pobudki nazistów do zdobycia aryjskiej przestrzeni życiowej kosztem innych nacji uruchomiły proces, którego kulminacja przypadła na czasy II wojny światowej. Jednymi z najbardziej tragicznych, lecz bezsprzecznie najwymowniejszych znaków realizacji zbrodniczej polityki rasowej Niemców stały się budowane przez nich obozy zagłady i koncentracyjne. Pierwszy z nich uruchomiono w Bawarii już 22 marca 1933 r. w oddalonym około 20 kilometrów od Monachium mieście Dachau.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję