Reklama

Niedziela Małopolska

Źródło siły

Ksiądz nie rozstawał się z różańcem – wspominają Regina i Jerzy Kozkowie.

Niedziela małopolska 40/2025, str. IV

[ TEMATY ]

wspomnienie kapłana

Archiwum R.i J. Kozków

O swym duszpasterzu (ks. Franciszek na pierwszym planie) pamiętają rodziny z Kręgów Rodzin

O swym duszpasterzu (ks. Franciszek na pierwszym planie) pamiętają rodziny z Kręgów Rodzin

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Państwo Kozkowie reprezentują Domowy Kościół AK. Są z tych kręgów, które powstały w czasach, gdy moderatorem diecezjalnym był ks. Kołacz.

Dbał o formację rodzin

Ceniony kapłan archidiecezji krakowskiej, śp. ks. inf. Franciszek Kołacz (zmarł 17 listopada 2024 r.) był m.in. przez 28 lat proboszczem parafii św. Józefa w Podgórzu oraz twórcą pierwszych kręgów Domowego Kościoła.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– W 1979 r. moja żona była z córkami na rekolekcjach organizowanych dla Kręgów Rodzin i tam poznała ks. Franciszka – wspomina Jerzy Kozek. Podkreśla: – Kapłan bardzo dbał o formację rodzin. Jak rozpoczął pracę z kręgami rodzin Domowego Kościoła w naszej diecezji, tak nie spoczął na laurach, cały czas myślał o przyszłości.

Przykładem może być powstanie ośrodka rekolekcyjnego w Wiśniowej. Pierwsze rekolekcje odbyły się w Olszówce, gdzie warunki były spartańskie. Jeden z naszych oazowiczów zobaczył, że proboszcz Wiśniowej wybudował nową plebanię. Wtedy po staraniach ks. Franciszek dostał pozwolenie na zaadaptowanie starej plebanii na dom rekolekcyjny. Ksiądz bardzo się starał, aby ten ośrodek powstał, chociaż czasy – początek lat 80. XX wieku – były trudne. Zmotywował rodziny do zaangażowania w remont – w sobotę przyjeżdżało do pracy w Wiśniowej ok. 20 mężczyzn, a towarzyszące im żony dbały o strawę.

Nie próżnował

Reklama

To w Wiśniowej, w trakcie zakończenia formacyjnego roku pracy 2005/06, rodziny dowiedziały się o wyjeździe duszpasterza na misje. – Nie mając stałej wizy, ks. Franciszek musiał co trzy miesiące przyjeżdżać z Odessy – opowiada p. Jerzy. Zaznacza: – Ale nie próżnował. Gdy był w Polsce, głosił kazania i zbierał ofiary na potrzeby katedry w Odessie. Moi rozmówcy byli dwukrotnie u ks. Kołacza na Ukrainie i widzieli, ile starań włożył tam w odbudowę tak Kościoła materialnego, jak i Kościoła duchowego.

Po powrocie z Ukrainy ks. Kołacz został kapelanem Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi w Mszanie Dolnej. To nie była wówczas jego jedyna posługa. W tym czasie m.in. prowadził rekolekcje oraz bierzmował kolejne pokolenia młodzieży archidiecezji krakowskiej. O swym duszpasterzu nie zapominały rodziny z Kręgów Rodzin. Zazwyczaj spotykali się na jego imieninach. – Kiedy ks. Franciszek zamieszkał w Mszanie Dolnej, jego imieniny świętowaliśmy na Śnieżnicy – wspominają państwo Kozkowie. – Był wyjazd kolejką linową na szczyt, potem spacer do schroniska, za które odpowiadał ks. Jan Zając – przyjaciel ks. Franciszka. Tam uczestniczyliśmy we Mszy św., a potem była agapa. Po takiej całodziennej pielgrzymce wracaliśmy do domów umocnieni i wdzięczni za dar naszego moderatora.

Liczne dzieła

Moi rozmówcy wymieniają liczne, trwające dzieła, które przed laty zainicjował ks. Franciszek. To m.in. pielgrzymki Rodzin Domowego Kościoła do Kalwarii Zebrzydowskiej, Msze św. odpustowe w kościółku św. Benedykta na wzgórzu Lasoty sprawowane w intencji małżeństw świętujących kolejne jubileusze, całodzienną adorację Najświętszego Sakramentu w kaplicy w kościele św. Józefa w Podgórzu…

Gdy pytam, skąd – ich zdaniem – kapłan czerpał siły, aby to wszystko realizować, p. Jerzy stwierdza: – Z modlitwy. Przede wszystkim z modlitwy różańcowej. Ksiądz Franciszek nie rozstawał się z różańcem. Gdziekolwiek jechaliśmy, to najpierw była luźna rozmowa, a po paru minutach padało stwierdzenie: „Bierzmy się do roboty…”. I zaczynaliśmy odmawiać Różaniec. To było źródło jego siły.

2025-09-30 11:28

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pamiętajmy o naszych duszpasterzach

Niedziela łódzka 45/2023, str. IV

[ TEMATY ]

wspomnienie kapłana

B.M. Sztajner/Niedziela

To miejsce stawia nam pytania, które być może powinniśmy sobie postawić znacznie wcześniej – powiedział kard. Grzegorz Ryś.

Czy dopiero stając przy grobie, można zrozumieć, co wolno, a czego nie wolno? Co w życiu jest właściwe, a co jest jakąś straszną głupotą? To jest tak, że gdy stoimy nad grobem, gdy jesteśmy na cmentarzu, to to miejsce porządkuje nasze myślenie o życiu, nasze wartości. To miejsce stawia nam pytania, które być może powinniśmy sobie postawić znacznie wcześniej – może byśmy inaczej żyli, może byśmy inaczej traktowali naszych braci, a może za rzadko jesteśmy na grobach i omija nas cała mądrość życia – przegapiamy najważniejsze pytania – podkreślał kard. Grzegorz Ryś podczas Mszy św. za zmarłych księży.
CZYTAJ DALEJ

Niedziela Palmowa

Szósta niedziela Wielkiego Postu nazywana jest Niedzielą Palmową, czyli Męki Pańskiej, i rozpoczyna obchody Wielkiego Tygodnia.

W ciągu wieków otrzymywała różne określenia: Dominica in palmis, Hebdomada VI die Dominica, Dominica indulgentiae, Dominica Hosanna, Mała Pascha, Dominica in autentica. Niemniej, była zawsze niedzielą przygotowującą do Paschy Pana. Liturgia Kościoła wspomina tego dnia uroczysty wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy, o którym mówią wszyscy czterej Ewangeliści ( por. Mt 21, 1-10; Mk 11, 1-11; Łk 19, 29-40; J 12, 12-19), a także rozważa Jego Mękę. To właśnie w Niedzielę Palmową ma miejsce obrzęd poświęcenia palm i uroczysta procesja do kościoła. Zwyczaj święcenia palm pojawił się ok. VII w. na terenach dzisiejszej Francji. Z kolei procesja wzięła swój początek z Ziemi Świętej. To właśnie Kościół w Jerozolimie starał się jak najdokładniej "powtarzać" wydarzenia z życia Pana Jezusa. W IV w. istniała już procesja z Betanii do Jerozolimy, co poświadcza Egeria. Według jej wspomnień patriarcha wsiadał na oślicę i wjeżdżał do Świętego Miasta, zaś zgromadzeni wierni, witając go w radości i w uniesieniu, ścielili przed nim swoje płaszcze i palmy. Następnie wszyscy udawali się do bazyliki Anastasis (Zmartwychwstania), gdzie sprawowano uroczystą liturgię. Owa procesja rozpowszechniła się w całym Kościele mniej więcej do XI w. W Rzymie szósta niedziela Przygotowania Paschalnego była początkowo wyłącznie Niedzielą Męki Pańskiej, kiedy to uroczyście śpiewano Pasję. Dopiero w IX w. do liturgii rzymskiej wszedł jerozolimski zwyczaj procesji upamiętniającej wjazd Pana Jezusa do Jerusalem. Obie tradycje szybko się połączyły, dając liturgii Niedzieli Palmowej podwójny charakter (wjazd i Męka) . Przy czym, w różnych Kościołach lokalnych owe procesje przyjmowały rozmaite formy: biskup szedł piechotą lub jechał na osiołku, niesiono ozdobiony palmami krzyż, księgę Ewangelii, a nawet i Najświętszy Sakrament. Pierwszą udokumentowaną wzmiankę o procesji w Niedzielę Palmową przekazuje nam Teodulf z Orleanu (+ 821). Niektóre też przekazy zaświadczają, że tego dnia biskupom przysługiwało prawo uwalniania więźniów (czyżby nawiązanie do gestu Piłata?). Dzisiaj odnowiona liturgia zaleca, aby wierni w Niedzielę Męki Pańskiej zgromadzili się przed kościołem (zaleca, nie nakazuje), gdzie powinno odbyć się poświęcenie palm, odczytanie perykopy ewangelicznej o wjeździe Pana Jezusa do Jerozolimy i uroczysta procesja do kościoła. Podczas każdej Mszy św., zgodnie z wielowiekową tradycją czyta się opis Męki Pańskiej (według relacji Mateusza, Marka lub Łukasza - Ewangelię św. Jana odczytuje się w Wielki Piątek). W Polsce istniał kiedyś zwyczaj, że kapłan idący na czele procesji trzykrotnie pukał do zamkniętych drzwi kościoła, aż mu otworzono. Miało to symbolizować, iż Męka Zbawiciela na krzyżu otwarła nam bramy nieba. Inne źródła przekazują, że celebrans uderzał poświęconą palmą leżący na ziemi w kościele krzyż, po czym unosił go do góry i śpiewał: "Witaj krzyżu, nadziejo nasza!". Niegdyś Niedzielę Palmową na naszych ziemiach nazywano Kwietnią. W Krakowie (od XVI w.) urządzano uroczystą centralną procesję do kościoła Mariackiego z figurką Pana Jezusa przymocowaną do osiołka. Oto jak wspomina to Mikołaj Rey: "W Kwietnią kto bagniątka (bazi) nie połknął, a będowego (dębowego) Chrystusa do miasta nie doprowadził, to już dusznego zbawienia nie otrzymał (...). Uderzano się także gałązkami palmowymi (wierzbowymi), by rozkwitająca, pulsująca życiem wiosny witka udzieliła mocy, siły i nowej młodości". Zresztą do dnia dzisiejszego najlepszym lekarstwem na wszelkie choroby gardła według naszych dziadków jest właśnie bazia z poświęconej palmy, którą należy połknąć. Owe poświęcone palmy zanoszą dziś wierni do domów i zawieszają najczęściej pod krzyżem. Ma to z jednej strony przypominać zwycięstwo Chrystusa, a z drugiej wypraszać Boże błogosławieństwo dla domowników. Popiół zaś z tych palm w następnym roku zostanie poświęcony i użyty w obrzędzie Środy Popielcowej. Niedziela Palmowa, czyli Męki Pańskiej, wprowadza nas coraz bardziej w nastrój Świąt Paschalnych. Kościół zachęca, aby nie ograniczać się tylko do radosnego wymachiwania palmami i krzyku: " Hosanna Synowi Dawidowemu!", ale wskazuje drogę jeszcze dalszą - ku Wieczernikowi, gdzie "chleb z nieba zstąpił". Potem wprowadza w ciemny ogród Getsemani, pozwala odczuć dramat Jezusa uwięzionego i opuszczonego, daje zasmakować Jego cierpienie w pretorium Piłata i odrzucenie przez człowieka. Wreszcie zachęca, aby pójść dalej, aż na sam szczyt Golgoty i wytrwać do końca. Chrześcijanin nie może obojętnie przejść wobec wiszącego na krzyżu Chrystusa, musi zostać do końca, aż się wszystko wypełni... Musi potem pomóc zdjąć Go z krzyża i mieć odwagę spojrzeć w oczy Matce trzymającej na rękach ciało Syna, by na końcu wreszcie zatoczyć ciężki kamień na Grób. A potem już tylko pozostaje mu czekać na tę Wielką Noc... To właśnie daje nam Wielki Tydzień, rozpoczynający się Niedzielą Palmową. Wejdźmy zatem uczciwie w Misterium naszego Pana Jezusa Chrystusa...
CZYTAJ DALEJ

Niedziela Palmowa w Sandomierzu

2026-03-29 20:51

Ks. Wojciech Kania/Niedziela

Modlitwa na Rynku Starego Miasta, procesja z palmami i wspólna Eucharystia w katedrze – tak w Sandomierzu zainaugurowano obchody Niedzieli Palmowej.

Uroczystości rozpoczęły się na rynku, gdzie wierni zgromadzili się przy figurze Matki Bożej. Tam biskup sandomierski Krzysztof Nitkiewicz poświęcił przyniesione palmy, a następnie odczytano fragment Ewangelii opisujący wjazd Jezusa do Jerozolimy.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję