Filmy na lato nie muszą być najmądrzejsze, ale głupie też nie powinny być. Oba filmy dostarczają rozrywki na nie najgorszym poziomie, na który wspięli się i reżyserzy, i scenarzyści, i aktorzy. Pierwszy z nich to psychologiczny thriller, zrobiony za małe pieniądze i rozgrywający się w dużej części, jak można było przypuszczać, na plaży. Australijski piasek i morze wyglądają jak na widokówkach. Tytułowy surfer (w tej roli świetny Nicholas Cage), który przyjechał w ten plener z synem i dwiema deskami, trafia na grupę miejscowych surferskich osiłków pod wodzą Scally’ego (nie najgorszy Julian McMahon). Musi dojść do konfliktu, ale nie spodziewajmy się prostej opowieści. Na widza, obok gęstej atmosfery i niepokojącego klimatu, czyha, rzecz jasna, drugie dno. A zaczyna się od kradzieży desek surfingowych... Jak to trzeba uważać na plaży!
W drugim thrillerze – oczywiście, szpiegowskim – atmosfera też jest gęsta, napięcie można kroić nożem, a drugie dno to mało, znajdzie się też kolejne. Za to brak jest pościgów, strzelaniny i wybuchów, prawie wszystko rozstrzyga się w świetnych potyczkach słownych. George Woodhouse (w tej roli Michael Fassbender), as wywiadu, ma rozpracować zdrajcę w pewnej agencji wywiadowczej, wśród grupy dobrych znajomych. Na znalezienie odszczepieńca ma kilka dni, a zadanie tym trudniejsze, że wśród najbardziej podejrzanych jest jego żona Kathryn (Cate Blanchett)! Na początek zaprasza podejrzanych na kolację, by powoli zacząć grę; a my do końca nie będziemy pewni niczego. I komu tu ufać?!
Jesienią wszystko trochę zwalnia. Dni są krótsze, szybciej robi się ciemno, częściej zostajemy w domu. Mamy też więcej okazji, żeby sięgnąć po telefon, włączyć kolejny serial albo bez przerwy przeglądać media społecznościowe. Może więc jesień jest dobrym momentem, żeby trochę inaczej poukładać swój dzień. Nie chodzi o wielkie postanowienia ani o to, żeby nagle zmienić całe swoje życie. Czasem wystarczy kilka minut ciszy, fragment Ewangelii albo różaniec odmówiony bez pośpiechu.
Do czytania Biblii łatwo wracać z myślą, że trzeba mieć dużo czasu. Tymczasem nie zawsze tak jest. Można przeczytać jeden fragment Ewangelii, zatrzymać się przy jednym zdaniu i zastanowić się, co właściwie mówi ono do mnie. Co jest w nim ważnego? Czy przypomina mi o czymś, z czym właśnie się zmagam? A może pokazuje mi coś, czego wcześniej nie zauważałem?
W tak zwanej „starej liturgii”, przed Soborem Watykańskim II, kapłan sprawujący Eucharystię wraz z wiernymi, po zakończeniu celebracji odmawiał modlitwę do Matki Bożej i św. Michała Archanioła. Słowa tej ostatniej ułożył papież Leon XIII, a wiązało się to z pewną niezwykłą wizją, w której sam uczestniczył.
Opisana ona została w krótkich słowach przez przegląd Ephemerides Liturgicae z 1955 r. (str. 58-59). O. Domenico Pechenino pisze: „Pewnego poranka (13 października 1884 r.) wielki papież Leon XIII zakończył
Mszę św. i uczestniczył w innej, odprawiając dziękczynienie, jak to zawsze miał zwyczaj czynić. W pewnej chwili zauważono, że energicznie podniósł głowę, a następnie
utkwił swój wzrok w czymś, co się unosiło nad głową kapłana odprawiającego Mszę św.
„Dzięki wierze mogę iść naprzód i odnajdywać Jezusa wszędzie” – mówi 25-letni Jason, młody francuski katolik i absolwent studiów biznesowych. Podkreśla, że wiara pomaga mu przechodzić przez trudności, a spotkanie z Leonem XIV odczytuje jako wezwanie, by młodzi nie bali się głosić Ewangelii również poprzez codzienne życie.
Jason urodził się w Manchesterze, ale dorastał we Francji w katolickiej rodzinie. Przyznaje, że bycie młodym praktykującym katolikiem nie zawsze jest łatwe. Wsparciem jest dla niego wspólnota młodych, którzy co tydzień spotykają się, by rozmawiać o Jezusie i wierze.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.