Reklama

Historia

Mord na „Nilu”

Generał Fieldorf oczekiwał prawie rok w celi śmierci na wykonanie wyroku. W 1953 r. kat założył na jego szyję śmiertelną pętlę, tak jak przed laty rosyjscy oprawcy postąpili z przywódcą powstania styczniowego Romualdem Trauguttem.

Niedziela Ogólnopolska 9/2025, str. 56-57

[ TEMATY ]

historia

commons.wikimedia.org

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Uwzględniając aspekt polityczny sprawy, szef «Kedywu» Komendy Głównej AK na łaskę nie zasługuje” – napisali komunistyczni sędziowie w sprawie gen. Augusta Emila Fieldorfa ps. Nil. Jeden z najodważniejszych i najdzielniejszych dowódców w historii polskiego wojska został powieszony 24 lutego 1953 r. w więzieniu na Rakowieckiej. Sprawcy tej zbrodni nigdy nie ponieśli odpowiedzialności.

Rycerz Niepodległej

Reklama

„Jego największa świętość to honor własny i narodu. Jego absolut to Polska” – napisał o Fieldorfie Jan Hoppe, który wraz z generałem więziony był po wojnie w sowieckim łagrze. Wychowany w krakowskiej rodzinie patriotycznej już jako nastolatek związał się z ruchem strzeleckim, organizowanym przez Józefa Piłsudskiego. Chrzest bojowy przeszedł w Legionach i od tej chwili nie rozstał się już nigdy z mundurem. Marzył, że w szeregach strzeleckich i legionowych dokończy polskie powstanie, utopione przez Rosjan pół wieku wcześniej w morzu krwi. Wątpiącym w to, czy Polska odzyska niepodległość, rzucał wraz z kolegami z I Brygady w twarz śmiało słowa: „chcieć to móc”. Jak mówił po latach żonie: „Wszystko można było znieść, bo wizja niepodległej ojczyzny (...) była tak oszałamiająco piękna i tak – mimo wszystko – realna, że warto było walczyć, cierpieć i głodować”. Marzenie stało się faktem jesienią 1918 r. Fieldorf wraz z kolegami rozbrajał wtedy w Krakowie garnizony austriackie i wywiesił biało-czerwoną flagę na wieży ratuszowej. Walczył o granice odrodzonej Polski, zdobywał Wilno i Kijów, a w Bitwie Warszawskiej w sierpniu 1920 r. walczył w grupie uderzeniowej, która pod dowództwem Piłsudskiego ruszyła znad Wieprza na nacierające na Warszawę hordy bolszewików, rozbiła je i zmusiła do odwrotu. Uderzenie to było kluczowe dla polskiego zwycięstwa i dzięki niemu bitwę uznawano powszechnie za osiemnastą decydującą w dziejach świata, w której przesądzone zostały losy naszej cywilizacji. W okresie międzywojennym Fieldorf służył w 1. pułku piechoty w Wilnie, w Korpusie Ochrony Pogranicza w Trokach, a później objął dowodzenie 51. pułku piechoty w Brzeżanach.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Polska podziemna

Reklama

Po przegranej kampanii wrześniowej przedostał się do Francji. Generał Kazimierz Sosnkowski wciągnął utalentowanego pułkownika do swego sztabu, gdy organizował dla podziemnej Polski Związek Walki Zbrojnej. W lipcu 1940 r. Naczelny Wódz gen. Władysław Sikorski wysłał Fieldorfa jako swego emisariusza do okupowanego kraju, a tu stał się on jednym z dowódców ZWZ przekształconego 14 lutego 1942 r. w Armię Krajową. Stanął na czele Kierownictwa Dywersji, czyli legendarnego „Kedywu”. Pod jego dowództwem oddziały AK przeprowadziły kilka tysięcy akcji dywersyjnych, w których niszczyły sprzęt i infrastrukturę służącą niemieckiemu okupantowi, a także wykonały ponad 2 tys. wyroków śmierci na agentach gestapo i funkcjonariuszach niemieckiego aparatu terroru. Najgłośniejszą z nich była akcja z 1 lutego 1944 r., w wyniku której zasłużoną śmierć poniósł kat Warszawy – Franz Kutschera, odpowiedzialny za bestialskie mordy dokonane na tysiącach bezbronnych Polaków. Równolegle od końca 1943 r. Fieldorf organizował głęboko utajnioną nową organizację konspiracyjną, której kryptonim „NIE” brał się od pierwszych liter najważniejszego dla Fieldorfa słowa: „Niepodległość”. Jej celem miała być walka z nowym okupantem, którym w wyniku działań wojennych stawała się sowiecka Rosja. Fieldorf, awansowany we wrześniu 1944 r. do stopnia generała brygady, dobrze rozumiał, że brunatną okupację zastąpi okupacja czerwona i że wymarzona wolność nie przyjdzie wraz z pokonaniem III Rzeszy. Wysiłki organizacyjne przerwało przypadkowe aresztowanie w marcu 1945 r. Szczęśliwie nie został rozpoznany. Pod fałszywym nazwiskiem Walenty Gdanicki 2 lata spędził w sowieckim łagrze w obwodzie swierdłowskim. Wrócił do Polski i na swoje nieszczęście ujawnił się przed Rejonową Komendą Uzupełnień w Łodzi. W 1950 r. został aresztowany.

Bezkarny mord

Generał „Nil” przeszedł okrutne śledztwo, podczas którego był brutalnie torturowany w więzieniu na Rakowieckiej. Mając w swych rękach jednego z czołowych przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, namiestnicy Kremla zorganizowali mu proces pokazowy. Osławiona prokurator stalinowska płk Helena Wolińska oskarżała go o to, że „idąc na rękę władzy hitlerowskiego państwa niemieckiego, jako szef Kedywu KG AK wydawał rozkazy podległym sobie oddziałom (...), rozpracowania oraz likwidowania oddziałów partyzantki radzieckiej i lewicowych podziemnych ugrupowań, oraz poszczególnych ich działaczy, w szczególności PPR, GL i AL”. Wyrok z 1952 r. był najsurowszy: kara śmierci. W uzasadnieniu komunistyczni sędziowie pastwili się nie tylko nad gen. Fieldorfem, ale też nad całym dorobkiem orężnym obozu niepodległościowego w czasie okupacji. Padały kłamliwe sformułowania, że „działalność Kedywu przeprowadzona była w kontaktach z Niemcami”, że „groźniejsza dla sługusów kapitalistycznych była Armia Radziecka”, że „rodzima reakcja usiłowała skłonić pragnący walki naród do czekania z bronią u nogi”. Generał oczekiwał prawie rok w celi śmierci na wykonanie wyroku. W styczniu 1953 r. w ostatnim liście do żony i córki napisał: „Kochana Janinko. Koc otrzymałem. Bardzo Ci dziękuję, ale szkoda, że nie przysłałaś gorszego, bo ten mógłby się przydać Tobie albo Marysi”. Miesiąc później kat założył na szyję generała śmiertelną pętlę, tak jak przed laty rosyjscy oprawcy postąpili z przywódcą powstania styczniowego Romualdem Trauguttem. I tak jak on „Nil” odchodził z dumnie podniesioną głową, marząc, że kiedyś niepodległa Polska stanie się znów realnym bytem. Jego ciało wrzucono do bezimiennej mogiły, prawdopodobnie na warszawskiej „Łączce”, i do dziś trwają prowadzone przez IPN poszukiwania jego doczesnych szczątków.

Oprawcy „Nila” uniknęli odpowiedzialności za dokonaną zbrodnię. W III RP wszczęto wprawdzie śledztwo przeciwko prokurator Helenie Wolińskiej, która po 1968 r., już jako żona prof. Włodzimierza Brusa, mieszkała w Oksfordzie, ale ta odmówiła stawienia się przed polskim wymiarem sprawiedliwości, oskarżając Polaków o... antysemityzm. Zachowała przy tym takie arogancję i butę, jakie towarzyszyły w jej stalinowskiej karierze. W wypowiedzi dla The Observer z 1998 r. straszyła: „Skręcę kark polskiemu prokuratorowi, który mnie oskarżył”, a dziennikarzom The Independent, którzy pytali, czy przyjedzie do Warszawy na przesłuchania, rzuciła: „Mam gdzieś polskie władze”. Prasa brytyjska tak to komentowała: „Pani Wolińska ma żydowskie pochodzenie i w kontekście losów polskich Żydów należy do tej nielicznej mniejszości, która przeżyła Holokaust. Ekstradycja do kraju Auschwitz i Birkenau prawdopodobnie wywoła burzę protestów organizacji żydowskich”. Nie pomogły wnioski ekstradycyjne ani wydany w 2007 r. przez prokuratorów IPN europejski nakaz aresztowania. Wolińska pozostała bezkarna, dożywając pogodnej starości aż po 2008 r. Jedyną karą symboliczną, jaką mogła jej wymierzyć wolna Polska, za którą zginął gen. „Nil”, było to, że prezydent RP prof. Lech Kaczyński pozbawił ją nadanych w PRL wysokich odznaczeń.

Autor jest historykiem, doradcą Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, w latach 2016-24 był szefem Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.

2025-02-25 11:26

Oceń: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Insurekcja

Niedziela przemyska 12/2014, str. 8

[ TEMATY ]

historia

Arkadiusz Bednarczyk

220 lat temu, 24 marca 1794 r. w krakowskim kościele Kapucynów Tadeusz Kościuszko podczas Mszy św. złożył u stóp ołtarza szablę i po poświęceniu jej przez gwardiana ślubował, że gotowy jest oddać życie za Ojczyznę...

Insurekcja, różnie oceniana przez historyków, wybuchła kiedy król (pozbawiony obiecanej pomocy z zagranicy, zmuszony przez carycę Katarzynę II i zadłużony po uszy u Rosjan) ostatecznie przyłączył się do konfederacji targowickiej (inspirowanej przez Rosję, przeciwko wolnościom i zasadom ustrojowym zawartym w Konstytucji 3 Maja), a Polacy zapragnęli wyzwolić się spod okupacji zaborców (Rzeczpospolita wówczas znajdowała się po dwóch zaborach – 1772 i 1793). Czarę goryczy przelała decyzja tzw. Rady Nieustającej (działającej pod wpływem carycy Katarzyny II), która zadecydowała o redukcji armii Rzeczypospolitej (wówczas słynny brygadier Antoni Madaliński wymówił posłuszeństwo władzom i z brygadą kawalerii wyruszył na południe Polski). Powstanie zakończyło się siedem miesięcy później w październiku 1794 r. całkowitą klęską. Dwadzieścia tysięcy ludzi zesłano na Syberię. Katarzyna II oznajmiła, że należy przeprowadzić kolejny, trzeci rozbiór Polski „dla zapobieżenia, aby kiedykolwiek jeszcze z popiołów powstał nowy płomień”. I tak faktycznie się stało w 1795 r.
CZYTAJ DALEJ

Watykan a lefebryści. Czy Bractwo św. Piusa X zawiesi planowane święcenia biskupów?

Ogłoszenie przez Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X zamiaru wyświęcenia biskupów 1 lipca 2026 r., dokładnie 38 lat po tym, jak udzielenie sakry doprowadziło do ekskomuniki abpa Marcela Lefebvre’a i wyświęconych przez niego biskupów, może paradoksalnie stworzyć możliwość ponownego otwarcia dialogu z Rzymem. Podczas spotkania w Watykanie prefekt Dykasterii Nauki Wiary zasugerował możliwość rozmów na temat recepcji Soboru Watykańskiego II, pod warunkiem zawieszenia planowanych święceń.

Napięcie między Stolicą Apostolską a Bractwem Kapłańskim Świętego Piusa X osiąga nowy punkt krytyczny. 12 lutego 2026 r. Dykasteria Nauki Wiary upubliczniła relację ze spotkania między jej prefektem, kard. Víctorem Manuelem Fernándezem, a przełożonym generalnym Bractwa, włoskim księdzem Davide Pagliaranim. Spotkanie, określone jako „serdeczne i szczere”, odbyło się w delikatnym kontekście: wspólnota, założona w 1970 r. przez abpa Lefebvre’a ogłosiła zamiar udzielenia nowych święceń biskupich bez mandatu papieskiego, co groziłoby automatyczną ekskomuniką i odnowieniem widma schizmy, podobnie jak w 1988 r.
CZYTAJ DALEJ

Laureaci Nagrody im. ks. Stanisława Musiała

2026-02-18 11:37

Nadesłane przez organizatorów

Prof. Monika Adamczyk-Garbowska i o. Paweł Mazanka laureatami Nagrody im. ks. Stanisława Musiała

Nagroda im. Księdza Stanisława Musiała, przyznawana osobom zasłużonym dla dialogu chrześcijańsko- i polsko-żydowskiego, trafi w tym roku do prof. Moniki Adamczyk-Garbowskiej oraz o. Pawła Mazanki. Prof. Monika Adamczyk-Garbowska została uhonorowana w kategorii za twórczość, a o. Paweł Mazanka – w kategorii za działalność społeczną.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję