Parafia św. Andrzeja Boboli w Lublinie przeżywała uroczystości odpustowe ku czci patrona. W ramach duchowego przygotowania odbyło się modlitewne triduum z Różańcem fatimskim, nabożeństwem eucharystycznym „Abyśmy wszyscy stanowili jedno” oraz modlitwą za zmarłych. We wspomnienie św. Andrzeja Boboli sumie odpustowej przewodniczył bp Paweł Gonczaruk, ordynariusz diecezji charkowsko-zaporoskiej. Gość z Ukrainy wraz ze zgromadzonymi kapłanami i wiernymi modlił się w intencji pokoju w Ukrainie i w naszej Ojczyźnie.
– Od jakiegoś czasu w naszych uroczystościach biorą udział czciciele św. Andrzeja Boboli z sąsiedztwa i z odległych stron – mówi proboszcz ksiądz Mirosław Ładniak. Wierni przychodzą do świątyni przy ul. Paderewskiego nie tylko w maju, ale każdego 16. dnia miesiąca, gdy w sposób szczególny zanoszona jest modlitwa za wstawiennictwem świętego.
Święty Andrzej Bobola jest patronem trudnych czasów, ale też pokoju i jedności. – Teraz, w obliczu napięć w Ojczyźnie i wojny za wschodnią granicą, jest nam bardzo potrzebny. Gdzie wierzący mają pójść, by rozproszyć lęki i niepokoje? Do Chrystusa! – mówi ksiądz proboszcz. – Skoro Kościół dał nam za patrona męczennika kresowego, który zginął za jedność, w trudnych sprawach powinniśmy się do niego uciekać. Tym bardziej, że to święty, który sam zapewnia, że może u Boga uzyskać wiele łask – podkreśla. Jak mówi, duchowość parafii na lubelskim Czechowie coraz bardziej koncentruje się na modlitwie przez wstawiennictwo św. Andrzeja Boboli. – To był maryjny kapłan, który uczy nas miłości do Matki Bożej, która zawsze prowadzi do Jezusa. Ta droga ze św. Bobolą przez Maryję do Jezusa przynosi w naszym życiu wiele dobrych owoców – mówi proboszcz.
Koronka do św. Andrzeja Boboli
Jednym z owoców poznania i rozmiłowania się w patronie Polski jest nowa modlitwa. Koronka do św. Andrzeja Boboli powstała w środowisku lubelskiej parafii i otrzymała pozwolenie abp. Stanisława Budzika. – Ta modlitwa szybko stała się ważnym elementem naszego duchowego wzrostu. Jest dynamiczna, łatwo się jej nauczyć, a nade wszystko wpada w serce. Może być recytowana lub śpiewana – mówi ks. Mirosław Ładniak. W świątyni dedykowanej kresowemu męczennikowi można otrzymać obrazek z treścią koronki i postacią świętego. Modlitwę odmawia się na różańcu; na dużych paciorkach powtarza się „Święty Andrzeju Bobolo, wierny Bogu aż do męczeńskiej śmierci, uproś nam łaskę wiary i jedności”, a na małych „Święty Andrzeju Bobolo, kapłanie i męczenniku, oręduj za nami”.
Skuteczny patron
Niezwykły święty, który domaga się kultu i zapewnia o swojej skuteczności przed Bogiem, hojnie rozdziela łaski. – Święty Andrzej Bobola to jedyny święty, który domaga się kultu. Sam przypomina, że może wiele wyprosić, i dotrzymuje słowa – zapewnia ks. Mirosław Ładniak. W ostatnim czasie proboszcz otrzymał kilka świadectw potwierdzających otrzymanie łask. – Pewna mama spodziewała się dziecka, które było bardzo chore. Lekarze byli przekonani, że urodzi się martwe. Ona jednak prosiła św. Andrzeja o to, by mogła urodzić żywe dziecko i z nim się pożegnać. Tak się stało – opowiada kapłan. Inna kobieta przyszła do niego z prośbą, by znalazł dla niej miejsce na parafialnej pielgrzymce do Strachociny (miejsca urodzenia św. Andrzeja Boboli) niemal w ostatniej chwili. Okazało się, że jej mąż był poważnie chory na raka i lekarze przygotowywali go do operacji. Żona modliła się o powrót do zdrowia przez wstawiennictwo św. Boboli. Gdy rozpoczęła się operacja okazało się, że mimo wielokrotnie powtarzanych badań wskazujących na zaawansowany rozwój choroby, mężczyzna jest zdrowy. Kobieta oczywiście pojechała na pielgrzymkę, by dziękować za łaskę zdrowia wyproszoną dla męża. – Zachęcam, by w swojej przestrzeni duchowej znaleźć miejsce dla św. Andrzeja Boboli. To skuteczny patron. On chce nas wspierać i prowadzić do Boga – podkreśla ks. Mirosław Ładniak.
Andrzej Demczuk, prezes Towarzystwa Biznesowego w Lublinie
Tytułowy startup to nowoczesne przedsiębiorstwo, a Max to św. Maksymilian Kolbe. Ogłoszenie polskiego męczennika patronem przedsiębiorców i ludzi biznesu to jedna z inicjatyw Towarzystwa Biznesowego, które świętuje 10-lecie działalności.
Lubelski oddział jest o 5 lat młodszy, ale także może pochwalić się świetnymi pomysłami. Członkowie towarzystwa są przedsiębiorcami, prowadzą firmy produkcyjne i usługowe, często o dużym poziomie innowacyjnym. Działają w branżach: budowlanej, spożywczej i metalowej. Są prezesami, menedżerami i dyrektorami.
Kto jest patronem leśników? Pewien niemal jestem, że mało kto zna właściwą odpowiedź na to pytanie. Zapewne wymieniano by postaci św. Franciszka, św. Huberta. A tymczasem już od ponad pół wieku patronem tym jest św. Jan Gwalbert, o czym - przekonany jestem, nawet wielu leśników nie wie. Bo czy widział ktoś kiedyś w lesie, czy gdziekolwiek indziej jego figurkę, obraz itd.? Szczerze wątpię.
Urodził się w 995 r. (wg innej wersji w 1000 r.) w arystokratycznej rodzinie we Florencji. Podczas wojny między miastami został zabity jego brat Ugo. Zgodnie z panującym wówczas zwyczajem Jan winien pomścić śmierć brata. I rzeczywiście chwycił za miecz i tropił mordercę. Dopadł go przy gospodzie w Wielki Piątek. Ten jednak błagał go o przebaczenie, żałując swego czynu i zaklinając Jana, by go oszczędził. Rozłożył ręce jak Chrystus na krzyżu. Jan opuścił miecz i powiedział: „Idź w pokoju, gdzie chcesz; niech ci Bóg przebaczy i ja ci przebaczam” (według innej wersji wziął go nawet do swego domu w miejsce zabitego brata). Kiedy modlił się w pobliskim kościółku przemówił do niego Chrystus słowami: „Ponieważ przebaczyłeś swojemu wrogowi, pójdź za Mną”. Mimo protestów rodziny, zwłaszcza swojego ojca, wstąpił do klasztoru benedyktynów. Nie zagrzał tu jednak długo miejsca. Podjął walkę z symonią, co nie spodobało się jego przełożonym. Wystąpił z klasztoru i usunął się na ubocze. Osiadł w lasach w Vallombrosa (Vallis Umbrosae - Cienista Dolina) zbudował tam klasztor i założył zakon, którego członkowie są nazywani wallombrozjanami. Mnisi ci, wierni przesłaniu „ora et labora”, żyli bardzo skromnie, modląc się i sadząc las. Poznawali prawa rządzące życiem lasu, troszczyli się o drzewa, ptaki i zwierzęta leśne. Las dla św. Jana Gwalberta był przebogatą księgą, rozczytywał się w niej, w każdym drzewie, zwierzęciu, ptaku, roślinie widział ukrytą mądrość Boga Stwórcy i Jego dobroć. Jan Gwalbert zmarł 12 lipca 1073 r. w Passigniano pod Florencją. Kanonizowany został w 1193 r. przez papieża Celestyna III, a w 1951 r. ogłoszony przez papieża Piusa XII patronem ludzi lasu. Historia nadała mu także tytuł „bohater przebaczenia” ze względu na wielkie miłosierdzie, jakim się wykazał. Założony przez niego zakon istnieje do dzisiaj. Według jego zasad żyje około 100 zakonników w ośmiu klasztorach we Włoszech, Brazylii oraz Indiach.
Jana Paweł II przypominał postać Jana Gwalberta. W 1987 r. w Dolomitach odprawił Mszę św. dla leśników przed kościółkiem Matki Bożej Śnieżnej. Mówił wówczas: „Jan Gwalbert (...) wraz ze swymi współbraćmi poświęcił się w leśnym zaciszu Apeninów Toskańskich modlitwie i sadzeniu lasów. Oddając się tej pracy, uczniowie św. Jana Gwalberta poznawali prawa rządzące życiem i wzrostem lasu. W czasach, kiedy nie istniała jeszcze żadna norma dotycząca leśnictwa, zakonnicy z Vallombrosa, pracując cierpliwie i wytrwale, odnajdywali właściwe metody pomnażania leśnych bogactw”. Papież Polak wspominał św. Jana także w 1999 r. przy okazji obchodów 1000-lecia urodzin świętego. Mimo to jego postać zdaje się nie być powszechnie znana. Warto to zmienić.
Emerytowany profesor Uniwersytetu Przyrodniczego im. Augusta Cieszkowskiego w Poznaniu, leśnik i autor wspaniałych książek na temat kulturotwórczej roli lasu, Jerzy Wiśniewski, od wielu już lat apeluje i do leśników i do Episkopatu o godne uczczenie tego właściwego patrona ludzi lasu. Solidaryzując się z apelem zacnego profesora przytoczę jego słowa: „Warto by na rozstajach dróg, w rodzimych borach i lasach stawiano nie tylko kapliczki poświęcone patronowi myśliwych, ale także nieznanemu patronowi leśników. Będą to miejsca należnego kultu, a także podziękowania za pracę w lesie, który jest boskim dziełem stworzenia. A kiedy nadejdą ciemne chmury związane z pracą codzienną, reorganizacjami, bezrobociem, będzie można zawsze prosić o pomoc i wsparcie św. Jana Gwalberta, któremu losy leśników nie są obce”.
Fińska posłanka Päivi Räsänen poinformowała, że otrzymała informację o braku możliwości tranzytu przez lotnisko Heathrow w Londynie z powodu wyroku skazującego za przestępstwo określone przez fińskie prawo jako mowa nienawiści. Informację przekazał publicysta Rod Dreher, powołując się na wystąpienie parlamentarzystki podczas konferencji organizacji Alliance Defending Freedom (ADF). W 2019 r. Räsänen publicznie wyraziła przekonanie, że zgodnie z Pismem Świętym małżeństwem jest jedynie związek jednego mężczyzny z jedną kobietą.
Według relacji Drehera, Räsänen została poinformowana podczas lotu z Finlandii, że nie będzie mogła skorzystać z przesiadki na lotnisku Heathrow w drodze powrotnej. Do tej pory brytyjskie władze nie odniosły się publicznie do tych doniesień, a niezależne media nie potwierdziły szczegółów sprawy.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.