Reklama

Wiara

Dźwięki Boga

Coraz częściej wybrzmiewa w Kościele, że bycie chrześcijaninem nie oznacza bycia superświętym. Bycie chrześcijaninem oznacza usłyszeć, co Bóg dzisiaj mówi – przekonuje prof. dr hab. Adam Regiewicz.

Niedziela Ogólnopolska 19/2024, str. 10-13

[ TEMATY ]

Pismo Święte

Bóg

Grażyna Kołek

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ewelina Dziewońska-Chudy: Na początku był dźwięk?

Prof. Adam Regiewicz: Na początku w ogóle jest dźwięk. Człowiek najpierw słyszy, a dopiero potem widzi. Dlatego, odnosząc to doświadczenie do Biblii, czytamy w Ewangelii według św. Jana: „Na początku było Słowo” (J 1, 1). Ale owo Słowo może być rozumiane dwojako. Przyzwyczailiśmy się do traktowania słowa jako litery w rozumieniu greckim – Logos, ale wypowiadane słowo jest dźwiękiem, więc kiedy czytamy w Księdze Rodzaju, że Bóg stwarza człowieka, to pierwsza rzecz, która jest tam pokazana, to to, iż On tchnie i to tchnienie, które jest powiewem, jest jednocześnie dźwiękiem, podmuchem, jest przekazaniem pierwiastka życia, a potem jest powołaniem do istnienia przez nadanie mu imienia. Bóg woła i na ten dźwięk człowiek odpowiada. Dźwięk jest o wiele bardziej somatyczny, tzn. bliższy ciału, niż wzrok. Wzrok jest czymś, co nas dystansuje od rzeczywistości, dźwięk natomiast jest absolutnie cielesny, wewnętrzny, on z nas wychodzi i musimy go w sobie umieścić. Dźwięk jest doświadczeniem zmysłowym, które często wiąże się z innymi doświadczeniami, jest multisensoryczny, tzn. że bardzo często wiąże się z dotykiem. Jak możemy inaczej usłyszeć bicie serca, jeśli nie w sobie? Poza tym ucha nie da się zamknąć tak jak oczu.

Reklama

Od kilku lat zajmuje się Pan Profesor kulturowym badaniem odgłosów, dzwięków...

Od ponad dekady. Najpierw była konferencja o milczeniu, potem o odgłosach jedzenia... Zaczęło się od takiego myślenia kulturowego: o dźwięku jako pewnym geście semiotycznym. Co to znaczy? Przez dźwięk kulturowo wyrażamy pewne znaczenie, ponieważ dźwięk sam w sobie jest niezmienny. Ale jego odczytanie już tak. Sposób słyszenia dźwięku w każdej kulturze jest inny. Są epoki kulturowo głośne, co też było dla mnie jakimś potwierdzeniem, kiedy zacząłem badać odgłosy w Biblii, że Izrael, w ogóle Bliski Wschód jest głośny. Z drugiej strony mamy cywilizację zachodnią, szczególnie tę nowoczesną, później XVIII-, XIX-wieczną kulturę wiktoriańską, gdzie ten odgłos był wyciszony, można by rzec – ściśnięty, czego symbolem stał się gorset. Przez badanie kulturowe odgłosów można pokazać różnicę zarówno tę kulturowo-przestrzenną, terytorialną, jak i historyczną. Analizując odgłosy biblijne, zauważyłem, że są one w jakiś sposób podporządkowane historii Izraela, tzn. jest bardzo dużo odgłosów związanych ze zniszczeniem. Mamy mnóstwo odgłosów dotyczących deptania. W języku hebrajskim jest chyba dziesięć słów na określenie tego samego dźwięku – deptać, m.in.: miażdżyć, kruszyć, bić, rozbijać. Dużo jest odgłosów głośnych wyrażających emocje, tj. krzyk. Pełno jest odgłosów zawodzenia, bo jeżeli ktoś wyraża żal, to nie robi tego po cichu, dlatego lament, biadanie, zawodzenie, wycie to sposoby wyrażenia żalu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Przygotował Pan Profesor cykl katechez o dźwięku w Piśmie Świętym. Co było impulsem do ich opracowania?

Tak naprawdę zacząłem od badań nad pojęciami dźwiękowymi, które są przypisane w Piśmie Świętym poszczególnym słowom dźwiękonaśladowczym. Zacząłem przeszukiwać słowniki, szukając powiązań znaczeniowych z tekstem hebrajskim. Kiedy zacząłem czytać, zauważyłem, że to, co się dzieje w Starym Testamencie, bardzo silnie przekłada się na Nowy Testament i na przepowiadanie ewangeliczne. I tutaj z pomocą przyszedł mi rabin Rzymu Izrael Zoller. Gdy pracował w Trieście, zaczął badać Ewangelie i pisma chrześcijańskie. Wówczas odkrył rzecz niezwykłą: mimo że Ewangelie są napisane po grecku, wszyscy Ewangeliści byli Żydami. Ewangeliści może pisali po grecku, ale myśleli po żydowsku, tzn. za pomocą greckich pojęć próbowali oddać słowa, które istniały w ich kulturze hebrajskiej. Podam przykład. Jednym z odkryć, które mnie zaskoczyło, jest słowo ?araš, które jednocześnie oznacza milczeć i orać. Owo milczenie w tym znaczeniu odnosi się do fragmentu Pieśni o Słudze Jahwe u proroka Izajasza – ten, który milczy, jest jednocześnie tym, który jest orany, grawerowany. Jak mówi Psalm 129, 3: „Poorali mój grzbiet oracze, wyżłobili długie bruzdy”. Fragment ten pokazuje Chrystusa jako Sługę Jahwe, który jest biczowany, torturowany, a jednocześnie jest jak owca niema prowadzona na rzeź. Odkrywając znaczenia dźwiękowe, stało się dla mnie jasne, że to jest słowo, które w jakiś sposób wzywa. Rabini mówią, że jeżeli rozważasz słowo i to słowo cię nie przemienia, nie wywołuje w tobie jakiegoś konkretnego efektu, nie rezonuje w tobie, to znaczy, że straciłeś czas. A zatem kiedy czytałem to słowo, myślałem: no tak, można z tego zrobić tylko naukę, ale to byłoby sprzeczne w ogóle z ideą, z duchem czytania Pisma. Jeżeli słowo nie pozostawia cię obojętnym i kiedy wchodzisz głębiej w jego znaczenie i widzisz, jak wiąże się z innymi, to aż się prosi, żeby nie zostawiać tego tylko dla siebie.

Drugi powód, dla którego zacząłem przygotowywać katechezy o dźwiękach w Biblii, jest bardzo pragmatyczny. Mój brat, który jest kapucynem i prowadzi na YouTubie kanał ewangelizacyjny Shir Hadash, na którym codziennie są zamieszczane homilie i katechezy, poprosił mnie, żebym przygotował kilka katechez o dźwięku. Nagraliśmy piętnaście odcinków, które sukcesywnie pojawiają się na tym kanale.

Czy ludzie poszukujący to potencjalni odbiorcy przekazu Pana Profesora?

Myślę, że tak. Katechezy o dźwięku obok tego, że próbują coś wyjaśnić i naświetlić, stawiają pytanie: w którym miejscu jestem ja? To pytanie powinno być zawsze postawione najpierw sobie. W Piśmie Świętym jest mowa o zgrzytaniu zębami, które w tradycji żydowskiej jest rozumiane jako okazywanie negatywnych emocji drugiemu. My zgrzytamy do siebie, ale Żydzi zgrzytają na zewnątrz. Zgrzytanie zębami u nich oznacza to samo, co słowa syczeć albo szydzić – zgrzytać przeciwko komuś. Zgrzytanie zębami staje się figurą zamknięcia się na drugiego. Możemy wynieść z tego określenia całą antropologiczną interpretację, pytając, czy to zgrzytanie zębami jest w jakiś sposób obrazem mojego zachowania wobec drugiego człowieka.

Reklama

Wydaje mi się, że to, czego dzisiaj potrzebujemy – przynajmniej ja tego szukam w Kościele – to pewien głód słuchania Słowa, łamania go, wczytywania w życie. To jest to samo pragnienie, które ma wpisane w siebie naród wybrany. To robi sam Chrystus, kiedy wchodzi do synagogi w Nazarecie i jest proszony przez tamtejsze zgromadzenie o odczytanie zwoju i komentarz. Wielu ludzi nie chce dziś „kazań” (źródłowe „kazać” jest tu wiele mówiące), ale pragnie słowa, które zostanie złamane, tzn. przełamane przez ich życie i pokaże im: „zobacz, o tym mówi to słowo” – w jakim miejscu jesteś ty.

Jak czytać Pismo, żeby usłyszeć?

Jeżeli słuchamy Słowa, np. w kościele, i jest coś, wokół czego chcielibyśmy się zatrzymać, to jest to pytanie o egzegezę, o wejście w znaczenie tego słowa, jak jest ono rozumiane. W tradycji hebrajskiej rdzenie słów nie mają samogłosek, dlatego bardzo często ich znaczenie wiąże się z innymi słowami ze względu na różne użycie samogłosek, jednak rdzeń pozostaje ten sam. Tak naprawdę z jednego słowa możemy uzyskać kilka powiązań z innymi pojęciami i one nam dookreślają to słowo. To jest wyjaśnienie naukowe i tak też do tego podszedłem, jak typowy badacz tworzący słownik odgłosów Pisma Świętego. Ale jest rzecz ważniejsza dla mnie jako chrześcijanina – to słowo nie może zostać uwięzione tylko w dyskursie naukowym, bo stanie się martwe. Dla mnie ważniejsze jest to, że pojawi się ono jako pewnego rodzaju refleksja wewnętrzna, która wywoła emocje, poruszy w środku.

Reklama

Do jakich dźwięków jest porównywany głos Boga?

Jest wiele różnych obrazów dźwiękowych, za pomocą których Izrael przedstawia głos Boga. Pierwszym jest odgłos burzy. To jest, oczywiście, wspólne dla wszystkich kultur tzw. prostych, że próbują za pomocą zjawisk atmosferycznych wyrazić to, co jest nadprzyrodzone, ale w przypadku Izraela odgłos grzmotu jest głosem, którym przemawia Bóg. Drugim głosem jest powiew wiatru, który mocno koresponduje z Księgą Rodzaju, o której już mówiłem, czyli z tchnieniem, powiewem powietrza. A to oznacza oddech, czyli życie. Dlatego każde tchnienie jest związane z głosem Boga. Trzecim głosem Boga jest szofar – to odgłos rogu baraniego czy koźlego wykorzystywany podczas celebracji najważniejszych świąt. Jest taka piękna scena, komentowana wielokrotnie przez Żydów, która mówi o siedmiu dźwiękach na Synaju, kiedy Bóg rozmawia z Izraelem. Bóg przemawia grzmotem, a Izrael odpowiada szofarem. Kolejnym głosem Boga jest dźwięk mówiący o drżeniu, dygocie. Kiedy ziemia się trzęsie, następuje drżenie, i właśnie przez dźwięk drżenia Bóg także przemawia.

Reklama

Jakie jeszcze inne głosy możemy usłyszeć podczas lektury Pisma Świętego?

Niezwykły jest głos, który odkryłem dzięki rabinowi Zollerowi – mianowicie głos szczebiotania, ćwierkania. W języku polskim kojarzy się on z dźwiękami wydawanymi przez ptaki. Mówiąc, że ktoś ćwierkał albo szczebiotał, często przypisujemy ten dźwięk dzieciom albo kobietom ze względu na wysokość tonu czy częstotliwość wypowiadanych słów. Ćwierkać oznacza mówić dużo. Lecz gdy sięgniemy do hebrajskiego leksemu, to okazuje się, że jego źródłem jest zbitka głosek „nzr” – (wymowa: „nazer” albo „nazir”). Okazuje się, że „nazer” oznacza herolda, kogoś, kto idzie i coś zapowiada. Zoller pokazuje, że słowo „nazer” ma to samo źródło, które w Ewangeliach oznacza Nazarejczyka. Chodzi zatem nie tylko o pochodzenie Jezusa z Nazaretu, ale też o Jego funkcję – proroka, herolda, nauczyciela. Jeżeli dodamy do tego jeszcze to, o czym jest mowa w Ewangelii, że to, co będzie mówione gdzieś tam po cichu, będzie rozgłaszane – „ćwierkane na dachach” – otrzymamy wówczas niesamowity kontekst interpretacyjny. Zobaczmy, jak inaczej wybrzmi ewangeliczne posłanie Apostołów: „Idźcie i głoście”, „Idźcie i ćwierkajcie”, czyli bądźcie jak ci, którzy szczebioczą na dachach. Pamiętam komentarz protestanckiego kaznodziei Josha McDowella, który twierdził, że gdyby nie kobiety, to wieść o zmartwychwstaniu by się nie rozeszła – gdyby tyle nie mówiły, gdyby tyle nie „ćwierkały”...

Dlaczego warto się zajmować głosem Słowa?

Dźwięk możemy rozumieć jako coś zewnętrznego, zbiór dźwięków. Potem dociera do nas, że za tym dźwiękiem kryje się jakieś znaczenie. Wreszcie, na końcu, odkrywamy, że ten dźwięk mówi konkretnie do mnie. Tak jest ze Słowem. Ta trzecia postawa, hermeneutyczna (wyjaśniająca), jest najważniejsza: pyta, co dzisiaj Bóg mówi do mnie. Głos zawsze jest wezwaniem. W języku hebrajskim głos i wołanie (qol) to jest to samo słowo.

Czy w obecnych czasach głos Pana zanika? Czy trudniej Go dzisiaj usłyszeć?

Żyjemy w czasach, gdzie jest dużo hałasu. Mam jednak wrażenie, że hałas był obecny zawsze. Rzecz w tym, żeby mieć w sobie postawę słuchającego. Zawsze znajdzie się coś, co nas odciąga od słuchania – to może być praca zawodowa czy inni ludzie. Izajasz mówi: „Pan podarował mi język ucznia, abym mógł nieść strudzonemu jakieś słowo pokrzepienia” (por. Iz 50, 4), abym umiał słuchać jak uczeń, co oznacza, że to ty masz mieć otwarte ucho, tylko tyle... Coraz częściej wybrzmiewa w Kościele, że bycie chrześcijaninem nie oznacza bycia superświętym. Bycie chrześcijaninem oznacza mieć „ucho otwarte”, tzn. usłyszeć, co Bóg dzisiaj mówi do mnie, czego dzisiaj ode mnie chce.

Reklama

Czego potrzebujemy, by usłyszeć głos Pana?

Potrzebujemy uważności, żeby nie przegapić Jego głosu, nieustannie mieć ucho otwarte, czyli być w relacji. Nie ma możliwości uważności bez czasu na wyciszenie, bo jak inaczej usłyszeć...? Nie da się też usłyszeć Boga bez wchodzenia w relację ze Słowem. Trzeba mieć czas na Pismo, czy to w formie skrutacji, czy codziennego słuchania w kościele, czy podczas indywidualnej lektury. Bóg chce do nas mówić.

Jak lepiej jest czytać Pismo Święte: na głos, czy tak bardziej dla siebie, po cichu, w skupieniu?

Jesteśmy przyzwyczajeni do cichego czytania, ale musimy mieć świadomość, że ciche czytanie to jest całkiem nowoczesny wynalazek. Jeszcze do XVIII wieku wszyscy czytali na głos. Pismo Święte dobrze jest czytać na głos, dlatego że to, co czytamy, czasami usłyszymy inaczej niż w głowie. Czytanie samemu po cichu zawsze rodzi niebezpieczeństwo interpretacji Pisma „po swojemu”. Czytanie na głos we wspólnocie modlitewnej, gdzie czyta się po prostu Słowo, jest zdecydowanie bardziej zasadne. Tam to Słowo jest proklamowane. Kościół daje ci Słowo, mówiąc: „Oto słowo Boże”, w tym sensie, że teraz to jest Słowo dla ciebie, co ty na nie odpowiesz. Jeżeli jesteś dzisiaj poza tym Słowem, to znaczy, że jesteś poza historią zbawienia.

Wspomniał Pan Profesor o cyklu katechez poświęconych odgłosom Pisma Świętego na YouTubie. Co możemy tam znaleźć?

Każda katecheza wychodzi od konkretnego dźwięku, który jest omawiany w pewnej tradycji językowej, dźwiękowej Izraela, pokazany jest też kontekst, w którym jest on używany w tradycji hebrajskiej. Wychodząc od tego, próbuję na dwóch, trzech przykładach pokazać, jak zmienia się choć trochę znaczenie danego słowa. Przekonuję, że to słowo jest żywe, że pytania stawiane przez Pismo Święte są zawsze pytaniami do nas, teraz.

23 czerwca na łamach Niedzieli rozpoczynamy druk cyklu katechez o dźwiękach w Biblii. Tymczasem możemy ich posłuchać na YouTubie. Szukaj: Katechezy o dźwiękach.

Adam Regiewicz - filolog i filmoznawca, profesor na Uniwersytecie Jana Długosza w Częstochowie. Od dekady bada zagadnienia związane z odgłosami i muzycznością kultury. Obecnie wraz z zespołem pracuje nad Słownikiem odgłosów w Biblii.

2024-05-07 08:46

Oceń: +9 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Żywy kontakt ze Słowem Bożym

[ TEMATY ]

Pismo Święte

tydzień biblijny

Czytanie słowa Bożego

Archiwum Barbary Oleksiuk

Praca ucznia Szkoły Podstawowej nr 3 im. Jana Pawła II w Siemiatyczach

Praca ucznia Szkoły Podstawowej nr 3 im. Jana Pawła II w Siemiatyczach

Dzieci i młodzież ze Szkoły Podstawowej nr 3 im. Jana Pawła II w Siemiatyczach aktywnie włączyły się w przeżywanie XII Ogólnopolskiego Tygodnia Biblijnego, który trwał od 26 kwietnia do 2 maja 2020 r. 

Uczniowie podczas katechez prowadzonych on-line, uwrażliwieni na potrzebę systematycznego czytania Pisma św., zostali zachęceni przez katechetki, aby czytali Ewangelię wg św. Mateusza lub inne wybrane przez siebie księgi. Była dana propozycja, aby Słowo Boże czytać na głos, ponieważ głośna lektura Pisma św. to cudowna pomoc w umacnianiu naszej wiary. To, co słyszymy na głos, łatwiej trafia do serca i przez ucho do umysłu. Dopiero wówczas, gdy czyta się głośno, zauważyć można ukryte bogactwo tekstu, jego piękno i moc.
CZYTAJ DALEJ

Św. Joanna d´Arc

[ TEMATY ]

Joanna d'Arc

pl.wikipedia.org

Drodzy bracia i siostry, Chciałbym wam dzisiaj opowiedzieć o Joannie d´Arc, młodej świętej, żyjącej u schyłku Średniowiecza, która zmarła w wieku 19 lat w 1431 roku. Ta młoda francuska święta, cytowana wielokrotnie przez Katechizm Kościoła Katolickiego, jest szczególnie bliska św. Katarzynie ze Sieny, patronce Włoch i Europy, o której mówiłem w jednej z niedawnych katechez. Są to bowiem dwie młode kobiety pochodzące z ludu, świeckie i dziewice konsekrowane; dwie mistyczki zaangażowane nie w klasztorze, lecz pośród najbardziej dramatycznych wydarzeń Kościoła i świata swoich czasów. Są to być może najbardziej charakterystyczne postacie owych „kobiet mężnych”, które pod koniec średniowiecza niosły nieustraszenie wielkie światło Ewangelii w złożonych wydarzeniach dziejów. Moglibyśmy je porównać do świętych kobiet, które pozostały na Kalwarii, blisko ukrzyżowanego Jezusa i Maryi, Jego Matki, podczas gdy apostołowie uciekli, a sam Piotr trzykrotnie się Go zaparł. Kościół w owym czasie przeżywał głęboki, niemal 40-letni kryzys Wielkiej Schizmy Zachodniej. Kiedy w 1380 roku umierała Katarzyna ze Sieny, mamy papieża i jednego antypapieża. Natomiast kiedy w 1412 urodziła się Joanna, byli jeden papież i dwaj antypapieże. Obok tego rozdarcia w łonie Kościoła toczyły się też ciągłe bratobójcze wojny między chrześcijańskimi narodami Europy, z których najbardziej dramatyczną była niekończąca się Wojna Stulenia między Francją a Anglią. Joanna d´Arc nie umiała czytań ani pisać. Można jednak poznać głębiej jej duszę dzięki dwóm źródłom o niezwykłej wartości historycznej: protokołom z dwóch dotyczących jej Procesów. Pierwszy zbiór „Proces potępiający” (PCon) zawiera opis długich i licznych przesłuchań Joanny z ostatnich miesięcy jej życia ( luty-marzec 1431) i przytacza słowa świętej. Drugi - Proces Unieważnienia Potępienia, czyli "rehabilitacji" (PNul) zawiera zeznania około 120 naocznych świadków wszystkich okresów jej życia (por. Procès de Condamnation de Jeanne d´Arc, 3 vol. i Procès en Nullité de la Condamnation de Jeanne d´Arc, 5 vol., wyd. Klincksieck, Paris l960-1989). Joanna urodziła się w Domremy - małej wiosce na pograniczu Francji i Lotaryngii. Jej rodzice byli zamożnymi chłopami. Wszyscy znali ich jako wspaniałych chrześcijan. Otrzymała od nich dobre wychowanie religijne, z wyraźnym wpływem duchowości Imienia Jezus, nauczanej przez św. Bernardyna ze Sieny i szerzonej w Europie przez franciszkanów. Z Imieniem Jezus zawsze łączone jest Imię Maryi i w ten sposób na podłożu pobożności ludowej duchowość Joanny stała się głęboko chrystocentryczna i maryjna. Od dzieciństwa, w dramatycznym kontekście wojny okazuje ona wielką miłość i współczucie dla najuboższych, chorych i wszystkich cierpiących. Z jej własnych słów dowiadujemy się, że życie religijne Joanny dojrzewa jako doświadczenie mistyczne, począwszy od 13. roku życia (PCon, I, p. 47-48). Dzięki "głosowi" św. Michała Archanioła Joanna czuje się wezwana przez Boga, by wzmóc swe życie chrześcijańskie i aby zaangażować się osobiście w wyzwolenie swojego ludu. Jej natychmiastową odpowiedzią, jej „tak” jest ślub dziewictwa wraz z nowym zaangażowaniem w życie sakramentalne i modlitwę: codzienny udział we Mszy św., częsta spowiedź i Komunia św., długie chwile cichej modlitwy prze Krucyfiksem lub obrazem Matki Bożej. Współczucie i zaangażowanie młodej francuskiej wieśniaczki w obliczu cierpienia jej ludu stały się jeszcze intensywniejsze ze względu na jej mistyczny związek z Bogiem. Jednym z najbardziej oryginalnych aspektów świętości tej młodej dziewczyny jest właśnie owa więź między doświadczeniem mistycznym a misją polityczną. Po latach życia ukrytego i dojrzewania wewnętrznego nastąpiły krótkie, lecz intensywne dwulecie jej życia publicznego: rok działania i rok męki. Na początku roku 1429 Joanna rozpoczęła swoje dzieło wyzwolenia. Liczne świadectwa ukazują nam tę młodą, zaledwie 17-letnią kobietę jako osobę bardzo mocną i zdecydowaną, zdolną do przekonania ludzi niepewnych i zniechęconych. Przezwyciężywszy wszystkie przeszkody spotyka następcę tronu francuskiego, przyszłego króla Karola VII, który w Poitiers poddaje ją badaniom przeprowadzanym przez niektórych teologów Uniwersytetu. Ich ocena jest pozytywna: nie dostrzegają w niej nic złego, lecz jedynie dobrą chrześcijankę. 22 marca 1429 Joanna dyktuje ważny list do króla Anglii i jego ludzi, oblegających Orlean (tamże, s. 221-22). Proponuje w nim prawdziwy, sprawiedliwy pokój między dwoma narodami chrześcijańskimi, w świetle imion Jezusa i Maryi, ale jej propozycja zostaje odrzucona i Joanna musi angażować się w walkę o wyzwolenie miasta, co nastąpiło 8 maja. Innym kulminacyjnym momentem jej działań politycznych jest koronacja Karola VII w Reims 17 lipca 1429 r. Przez cały rok Joanna żyje między żołnierzami, pełniąc wśród nich prawdziwą misję ewangelizacyjną. Istnieje wiele ich świadectw o jej dobroci, męstwie i niezwykłej czystości. Wszyscy, łącznie z nią samą, mówią o niej „la pulzella” - czyli dziewica. Męka Joanny zaczęła się 23 maja 1430, gdy jako jeniec wpada w ręce swych wrogów. 23 grudnia zostaje przewieziona pod strażą do miasta Rouen. To tam odbywa się długi i dramatyczny Proces Potępienia, rozpoczęty w lutym 1431 r. a zakończony 30 maja skazaniem na stos. Był to proces wielki i uroczysty, któremu przewodniczyli dwaj sędziowie kościelni: biskup Pierre Cauchon i inkwizytor Jean le Maistre. W rzeczywistości kierowała nim całkowicie duża grupa teologów słynnego Uniwersytetu w Paryżu, którzy uczestniczyli w nim jako asesorzy. Podziel się cytatem
CZYTAJ DALEJ

10 lat na rolkach do Maryi

2026-05-30 17:05

Archiwum Rolkowej Pielgrzymki Wrocławskiej

Rolkowa pielgrzymka łączy pokolenia, osoby świeckie i konsekrowane.

Rolkowa pielgrzymka łączy pokolenia, osoby świeckie i konsekrowane.

27 czerwca na Jasną Górę wyruszy jubileuszowa Rolkowa Pielgrzymka Wrocławska.

Przez wszystkie edycje przewinęło się już setki uczestników, którzy wspólnie pokonali tysiące kilometrów na rolkach dzieląc modlitwę, zmęczenie, radość i codzienność pielgrzymowania. – W świecie coraz częściej doświadczającym samotności i podziałów Rolkowa Pielgrzymka Wrocławska od dekady pokazuje, że wspólny cel potrafi łączyć ludzi niezależnie od wieku, zawodu czy życiowej historii – podkreśla ks. Jerzy Babiak, pomysłodawca i organizator rolkowej pielgrzymki.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję