Warto pamiętać, że krew jest najcenniejszym lekiem, którego nie da się niczym zastąpić, a do honorowych krwiodawców z pewnością odnoszą się słowa Jezusa: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnie uczyniliście”. Dlatego w domu parafialnym można było włączyć się w akcję honorowego krwiodawstwa – mówi ks. Ireneusz Węgrzyn, proboszcz. Organizatorzy zdecydowali, że zebrana krew trafi dla 5-letniego Leona Porczyńskiego, pacjenta szpitala im. Marii Konopnickiej na Spornej w Łodzi, który zachorował na ostrą białaczkę limfoblastyczną. – Gdy ktoś zachoruje z bliskich myślimy „gdybym mógł cofnąć czas, to wtedy bym...” i zostajemy w smutku. A gdyby tak awansem pomóc? Wokół nas jest tyle osób chorych i potrzebujących krwi. Ten cudowny składnik, którego nie da się stworzyć sztucznie, to dar, który możesz dać. Sama poszłam kiedyś oddać krew dla koleżanki, która zachorowała. I zaczęłam oddawać ją regularnie, a do tej pory oddałam już 25 litrów krwi! – mówi Katarzyna Żejmo, organizatorka akcji i aktywny honorowy dawca krwi.
Była to już 5. akcja honorowego krwiodawstwa organizowana w tej retkińskiej parafii. Kto może oddać krew? Każdy, kto jest między 18 a 65 rokiem życia (jeśli osoba oddaje krew po raz pierwszy, górna granica wieku to 60 lat), waży przynajmniej 50 kg oraz jest osobą zdrową, nie przyjmującą na stałe żadnych leków. Informacje o tym, kto może zostać honorowych krwiodawcą, można znaleźć na stronie Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Łodzi.
Na wspólnej modlitwie spotkali się pracownicy, wolontariusze i przyjaciele hospicjum
Mamona traci moc, gdy kończy się to, co materialne. Wtedy liczy się już tylko przyjaźń – powiedział kard. Grzegorz Ryś podczas jubileuszowej Mszy św. w łódzkiej archikatedrze.
Słowa te stały się nie tylko komentarzem do Ewangelii, ale także podsumowaniem trzydziestu lat pracy Hospicjum Domowego Caritas Archidiecezji Łódzkiej.
Urodził się 8 maja 1786 r. we Francji, w miejscowości Dardilly, niedaleko Lionu. Był jednym z siedmiorga dzieci państwa Mateusza i Marii Vianney, prostych rolników, posiadających dwunastohektarowe gospodarstwo. Jan już od wczesnych lat ukochał modlitwę. Przykładem i zachętą byli dla niego rodzice, którzy codziennie wieczorem wraz ze swoimi dziećmi modlili się wspólnie. Po latach powiedział: „W domu rodzinnym byłem bardzo szczęśliwy mogąc paść owce i osiołka. Miałem wtedy czas na modlitwę, rozmyślania i zajmowanie się własną duszą. Podczas przerw w pracy udawałem, że odpoczywam lub śpię jak inni, tymczasem gorąco modliłem się do Boga. Jakież to były piękne czasy i jakiż ja byłem szczęśliwy”.
Należy pamiętać, iż lata młodości Jana Vianneya, to okres bardzo trudny w historii Francji. W tym czasie bowiem szalała rewolucja, która w dużej mierze przyczyniła się do pogłębienia kryzysu między duchowieństwem a państwem. Walka z Kościołem sprawiła, że wielu księży odeszło od tradycji, składając przysięgę na Konstytucję Cywilną Kleru. Wzrost laicyzacji i głęboko posunięte antagonizmy to tylko główne problemy ówczesnej francuskiej rzeczywistości. Mimo tak trudnych warunków nie zaprzestano sprawowania sakramentów i katechizacji dzieci. Przygotowania do Pierwszej Komunii trwały 2 lata. Spotkania odbywały się w prywatnych domach, zawsze nocą i jedynie przy świecy. Jan przyjął Pierwszą Komunię w szopie zamienionej na prowizoryczną kaplicę, do której wejście dla ostrożności zasłonięto furą siana. Miał on wówczas 13 lat.
Od czasu wybuchu Rewolucji w Dardilly nie było nauczyciela. Z pomocą zarządu gminnego otwarto szkołę, w której uczyły się nie tylko dzieci, ale i starsza młodzież, a wśród niej Jan Maria. Przez dwie zimy uczył się czytać, pisać i poprawnie mówić w ojczystym języku. Stał się bliską osobą miejscowego proboszcza i stopniowo dojrzewało w nim pragnienie zostania księdzem. Ojciec początkowo zdecydowanie sprzeciwiał się, bowiem gospodarstwo potrzebowało silnych rąk do pracy, a poza tym brakowało pieniędzy na opłacenie studiów i utrzymanie młodzieńca. Jednak pod wpływem nalegań syna, ojciec ustąpił.
Najazd migrantów w hiszpańskiej miejscowości Ceuta
Po kryzysie migracyjnym Ceuta zwraca się do swojej patronki, Matki Boskiej Afrykańskiej. 5 sierpnia katolicy przejdą ulicami miasta za figurą Maryi. Procesja, mająca wielowiekową tradycję, w tym roku nabiera szczególnego wydźwięku. Zaledwie kilka dni po tym, jak Ceuta znalazła się na ustach wszystkich z powodu kryzysu migracyjnego, który dotknął hiszpańską enklawę, miasto przygotowuje się do przeżycia jednego z najważniejszych momentów w swoim kalendarzu religijnym.
W najbliższą środę, 5 sierpnia, Ceuta odda hołd swojej patronce, Matce Boskiej Afrykańskiej, w wielkiej procesji, w której wezmą udział wierni, władze cywilne i wojskowe, duchowni oraz lokalne bractwa. Całe miasto przygotowuje się do tej uroczystości od kilku tygodni. Procesji towarzyszyć będzie zespół muzyczny Banda Nuestra Señora de la Paz z Malagi, a po raz pierwszy zabrzmi nowa pieśń „Salve”, skomponowana specjalnie ku czci Matki Boskiej Afrykańskiej. Ponad siedemdziesięciu costaleros, tragarzy odpowiedzialnych za niesienie ciężkiej platformy procesyjnej, uczestniczyło już w próbach na ulicach Ceuty.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.