Generał Sikorski, wielki polityk i żołnierz, człowiek legenda, który zginął 80 lat temu w katastrofie pod Gibraltarem, przez pewien etap życia związany był z Rzeszowem; uczęszczał do dzisiejszego I LO w Rzeszowie, miał tu nawet... kłopoty w nauce.
Władysław prawie nie pamiętał ojca, gdyż ten zmarł, gdy syn osiągnął trzeci rok życia. Matka Emilia postanowiła wrócić do Hyżnego, gdzie pracowała na dworze Jędrzejowiczów. Wcześniej pracowała tu już jej matka. Władysław Jędrzejowicz przekazał jej we wsi drewniany domek. Była tu krawcową, m.in. szyła dla dworu w Dylągówce, pracowała także na miejscowej poczcie. W 1917 r. przeniosła się do Krakowa do córki Heleny.
Reklama
W Hyżnem przyszły generał ukończył szkołę ludową. Można rodzina Jędrzejowiczów postanowiła wesprzeć małego Władka. Wysłano go na nauki do Rzeszowa, gdzie w latach 1893-96 uczęszczał do rzeszowskiego c.k. gimnazjum (obecnie I LO). Jak wspomina rzeszowski historyk Jerzy Majka w biografii generała, Sikorski miał problemy z językami obcymi, rysunkiem, kaligrafią, a w czwartej gimnazjalnej miał... poprawkę z łaciny. W 1898 r. kontynuował naukę w Seminarium Nauczycielskim w Rzeszowie, gdyż chciał zdobyć konkretny zawód i pomagać rodzinie, a Jędrzejowicze odmówili dalszego jego finansowania nauki. Zamieszkał w domu znajomego Jędrzejowiczów – Juliana Zubczewskiego. Ten dyrektor seminarium nauczycielskiego w Rzeszowie, nie mając własnych dzieci, pomagał biednym uczniom. Między innymi adoptował przyszłą żonę Władysława – Helenę. Zaopiekował się też Władysławem, przyjmując go do swojego domu. W 1899 r. wraz z rodziną Zubczewskich Sikorski wyjechał do Lwowa. Maturę zdał już we Lwowie w 1902 r. W 1908 r. obronił dyplom inżyniera na Politechnice Lwowskiej.
30 lipca 1941 r. Sikorski podpisał układ z ambasadorem Iwanem Majskim w sprawie tworzenia polskiej armii na Wschodzie. Sytuacja dwustronna zaostrzyła się po odkryciu masowych mogił oficerów zamordowanych w Katyniu.
W drodze do Londynu 4 VII 1943 r. Sikorski zginął w katastrofie lotniczej. Samolot, którym leciał, „Liberator ALS 23”, wchodzący w skład specjalnej eskadry, krótko po starcie w Gibraltarze wpadł do morza.
Wrzesień od dawna jest nazywany w Polsce miesiącem pamięci narodowej. Nawiązanie do wybuchu II wojny światowej i bohaterska obrona niepodległej II Rzeczypospolitej przed agresją niemieckich i sowieckich totalitarnych najeźdźców spod znaku swastyki oraz sierpa i młota ma swoją zakorzenioną tradycję. Tymczasem obecne władze dążą do niszczenia pamięci narodowej oraz świadomości historycznej Polaków poprzez ograniczanie nauczania historii w szkole, a także zwlekanie z realnym powstaniem Muzeum Historii Polski oraz kilku innych placówek o charakterze muzealno-edukacyjnym, dokumentujących naszą narodową historię i kulturę.
Ostatnio pojawiła się kolejna próba sparaliżowania funkcjonowania Instytutu Pamięci Narodowej poprzez sprzedaż przez państwo jego siedziby, która mieści się w budynku „Ruchu” przy ul. Towarowej 28 w Warszawie. Najpierw państwo z pieniędzy podatników wydało 17 mln zł na remont tej siedziby, wyposażono ją w odpowiednie urządzenia i system teleinformacyjny niezbędny dla pracy archiwalnej, by teraz sprzedać budynek deweloperowi do rozbiórki. Obecne władze i zaprzyjaźnione z nimi środowiska postkomunistyczne od wielu już lat starają się o ile nie zneutralizować, to przynajmniej utrudnić działalność Instytutu.
Po śmierci w katastrofie smoleńskiej prof. Janusza Kurtyki w wyniku nowelizacji ustawy o IPN doprowadzono do sytuacji, w efekcie której Instytut przez wiele miesięcy nie miał legalnie wybranego prezesa. W kwietniu tego roku przeprowadzono atak na pion śledczy IPN, by utrącić wyjaśnianie zbrodni komunistycznych z przeszłości. Obłudne są tłumaczenia przedstawicieli rządzącej PO, że za zaistniałą sytuację związaną z siedzibą winę ponosi IPN, bo nie przygotował się w odpowiednim czasie do zmiany swej siedziby. To przecież przewodniczący KP PO Rafał Grupiński doprowadził przy drugim czytaniu ustawy budżetowej w Sejmie RP do wycięcia środków na zakup nowej siedziby w budżecie IPN na rok 2012.
IPN to nie tylko sprawa lustracji, to przede wszystkim ogromna praca edukacyjna i poznawanie przez Polaków najnowszej historii. Jest ona świadomie fałszowana przez przedstawicieli „obozu postępu i demokracji”, którzy ze względu na osobiste uwikłania w czasach komunizmu są zainteresowani zakłamaniem prawdy historycznej o tamtych czasach. Po 1989 r. próbowano narzucić jednostronny, podporządkowany celom ideologiczno-politycznym obraz rzeczywistości. Przy użyciu ogromnego aparatu kształtowania opinii publicznej pracowicie budowano mit o „udanej transformacji” i o zasługach „jedynie słusznego” korowskiego nurtu opozycji w obaleniu komunizmu. Tymczasem Instytut wydaje tysiące publikacji, przygotowuje setki wystaw i działań popularyzujących historię, w których zawarta jest udokumentowana źródłowo prawda o przeszłości. Dlatego jest solą w oku dla tych środowisk.
Niszczenie IPN zatem to działanie w oczywisty sposób mające na celu wymazywanie ze świadomości zbiorowej naszej wiedzy o najnowszych dziejach Polski. Tymczasem każdemu narodowi, który w swojej historii miał okres rządów totalitarnych, potrzebna jest instytucja rzetelnie badająca tę przeszłość i przypominająca o tamtych czasach.
Pielgrzymi przybywają do bazyliki w Luján w argentyńskiej prowincji Buenos Aires
Około 2,7 mln osób uczestniczyło w 52. Pielgrzymce Młodzieży do narodowego sanktuarium Matki Bożej w Luján w Argentynie - podało Ministerstwo Bezpieczeństwa prowincji Buenos Aires. Mimo deszczu wierni przeszli ponad 60 km z Buenos Aires, modląc się i niosąc prośby oraz podziękowania. Pielgrzymka odbyła się na miesiąc przed planowaną wizytą papieża Leona XIV w Argentynie.
Obraz Matki Bożej wyruszył 3 października z sanktuarium św. Kajetana w dzielnicy Liniers. W drogę z pielgrzymami udali się m.in. arcybiskup Buenos Aires Jorge García Cuerva i arcybiskup La Platy Gustavo Carrara.
„Czy to wszystko nadal jest katolickie?” oraz „Co właściwie robicie, Niemcy?” - takie pytania mieli usłyszeć w Rzymie dwaj niemieccy biskupi pomocniczy podczas kursu dla nowo mianowanych hierarchów. Ich relacje pokazują, że kontrowersje wokół niemieckiej „drogi synodalnej” budzą poważne pytania także wśród biskupów z innych krajów.
Joshy Pottackal, biskup pomocniczy Moguncji, przyznał w rozmowie z katholisch.de, że niemiecka „droga synodalna” jest za granicą postrzegana krytycznie. Jak powiedział, pytano go, czy Niemcy rzeczywiście uczestniczą w międzynarodowym procesie synodalnym i „czy to wszystko nadal jest katolickie”. Hierarcha odpowiadał, że Kościół w Niemczech jest częścią Kościoła powszechnego, zastrzegając jednocześnie, że wokół niemieckich debat krąży „wiele fake newsów”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.