Reklama

Rodzina

Polsko-hinduska miłość

Różne kraje, różne kultury i języki. I stereotypy, które trzeba pokonać w sobie i wokół siebie, żeby stworzyć nową rodzinę.

Niedziela Ogólnopolska 46/2022, str. 32-33

[ TEMATY ]

małżeństwo

Archiwum rodzinne Natalii Kierasińskiej-Rufus

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Żyję w małżeństwie egzogamicznym. To naukowy termin określający małżeństwo międzynarodowe, czyli małżeństwo zawarte między osobami wywodzącymi się z różnych grup etnicznych czy kulturowych. Jakie są twoje pierwsze skojarzenia, kiedy słyszysz o międzynarodowym małżeństwie? Jakie emocje się w tobie rodzą, kiedy widzisz taką parę na ulicy?

Chciałam ci opowiedzieć...

...o tym, jak to wygląda z drugiej strony. Z perspektywy Polki będącej w takim małżeństwie i jej męża – Hindusa.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Kilka lat temu zdecydowaliśmy się wyjechać na tę samą misję katolicką dla młodych. Rok spędzony w Rzymie to nie był typowy czas, jaki przeżywają zakochani. Nie chodziliśmy na randki i nie odwiedzaliśmy wspólnych znajomych. Spędzaliśmy czas razem z Bogiem, siedząc oddaleni od siebie o kilka ławek w trakcie adoracji czy Mszy św. Służyliśmy naszym siostrom i braciom, przygotowując posiłki (swoją drogą, to one były przyczyną naszych pierwszych kłótni). Razem, poznając podstawy teologii, filozofii, sztuki chrześcijańskiej... I osobno, w trakcie czasu spędzanego z ubogimi na ulicach Rzymu. Na tym etapie jedyną wyraźną różnicą wynikającą z naszego pochodzenia było to, że on czuł się swobodniej, jedząc rękoma, a ja zdecydowanie wolałam posługiwać się sztućcami; on też dodawał znacznie więcej chilli do potraw.

Reklama

Żyjąc bez telefonów i internetu, pisaliśmy do siebie listy, które umieszczaliśmy w specjalnym miejscu, żeby nikt nie zauważył, jak się nimi wymieniamy. W prawdziwej przyjaźni dzieliliśmy się trudami, z którymi wiązał się dla nas pobyt na misji: tym, co czuliśmy, że musimy uzdrowić w naszych sercach, oraz tym, gdzie Pan Bóg nas dotykał i zapraszał do pracy nad sobą. Z czasem zauważaliśmy, że nasze listy „nabierają rumieńców”. To był też moment, w którym się przestraszyłam. Miałam świadomość, że to jest chłopak z drugiego końca świata i bałam się, co będzie dalej... Czy wspólne życie jest w ogóle możliwe? Widziałam to, co widzą inni, kiedy patrzą na międzynarodowe pary. Gdzie będziemy mieszkać? Jakim językiem będziemy się posługiwać? Jakie zwyczaje i tradycje będą zachowane w naszym domu? Czy na pewno go znam? Przecież nigdy nie byłam w Indiach.

Mój przyszły mąż spędził kolejne miesiące, wytrwale rozwiewając moje wątpliwości. Razem, na kolanach, pytaliśmy Pana, czy taka jest Jego wola. Osobno, w ciszy serc, słuchaliśmy Jego głosu. Na początku naszej znajomości, wiedząc, jak wiele wyzwań stoi przed nami, ustaliliśmy dwie niepisane zasady: 1. opieramy naszą relację na Bogu; 2. będziemy rozmawiać o wszystkim, nawet jeśli miałoby to być bardzo bolesne.

Pewnej czerwcowej niedzieli...

...wybraliśmy się na Mszę św., podczas której usłyszeliśmy słowa: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!” (Łk 9, 23). Niczego nieświadoma, kilka godzin później, stałam przy Fontannie dell’Acqua Paola, a przede mną uklęknął mężczyzna mojego życia, by poprosić, żebym została jego żoną. W Indiach oświadczyny wyglądają zupełnie inaczej, on jednak dobrze wiedział, o czym marzy moja kobieca dusza.

Reklama

Miesiąc później zderzyliśmy się z rzeczywistością różnicy krajów, z których pochodzimy. Większość międzynarodowych par wie, jak skomplikowane są kwestie związane z otrzymaniem wizy. Jeszcze trudniej otrzymać potrzebne dokumenty w czasie pandemii. Dodatkowo im bliżej było do ślubu, tym bardziej objawiał się strach naszych bliskich wynikający z różnic międzykulturowych. Doszło do wielu nieporozumień i zranień. Z czasem zrozumieliśmy, że te wszystkie doświadczenia były potrzebne, aby nas uwolnić i oczyścić nasze relacje z bliskimi.

Zaczęliśmy od nowa budować nasze życie w Polsce, cały czas przygotowując się do ślubu. Wspólna modlitwa była oparciem w trudnych momentach. Znalezienie pracy w obcym kraju nie jest prostym zadaniem, wymagało to również wielkiej pokory od mojego męża. Nie mógł kontynuować takiej samej pracy jak w Indiach, musiał zmienić branżę i rozpocząć nowe studia. Dodatkowo był ograniczony brakiem znajomości języka polskiego. Ja z kolei musiałam szybko znaleźć dobrze płatną pracę, również zapominając o swoich zainteresowaniach. W dzisiejszych czasach wiele osób mogłoby uznać nasze wybory za złe, niezgodne z naszymi talentami. Mimo trudnych momentów oboje jednak z radością nieśliśmy ten krzyż, wiedząc, że umożliwi nam to wspólne życie. Nie zapomnieliśmy o swoich marzeniach. Wciąż pracujemy na to, by móc je realizować, nie chcieliśmy tego jednak robić kosztem naszej relacji. Na pierwszym miejscu postawiliśmy Boga i siebie nawzajem.

Reklama

Zawarcie związku małżeńskiego między kobietą i mężczyzną z dwóch różnych krajów jest dość skomplikowane i wymaga wielu dokumentów. Cała procedura okazała się bardzo zawiła i niezwykle długa. Do ostatnich dni liczyliśmy też na to, że rodzice mojego męża będą mogli uczestniczyć razem z nami w uroczystości zaślubin. Mimo trudności i ograniczeń wszystko wydarzyło się lepiej i piękniej, niż mogliśmy to sobie wymarzyć. Udało się w przepiękny sposób połączyć różne zwyczaje i języki.

Różnice kulturowe

Inne potrawy, zwyczaje, stroje i święta – to wszystko bardzo wzbogaciło nasze małżeństwo. Nigdy nie kłóciliśmy się o to, co jest ważniejsze lub lepsze. Niektórym trudno jest zrozumieć, jak można żyć w takiej relacji i łączyć różne kultury. Mocna wiara w stereotypy, brak wiedzy, strach przed czymś nowym i nieznanym, obawa przed wpływem innej kultury – to wszystko rodzi różnego rodzaju negatywne zachowania, z którymi musimy się mierzyć. To jest wpisane w naszą relację. Powstaje wiele pytań i obaw, które powoli rozwiewamy, jeżeli ktoś nam tylko na to pozwoli. Mój mąż ma w sobie wiele pokory, nauczył mnie spokoju w takich sytuacjach; kiedyś zawsze próbowałam się bronić i kłóciłam się, gdy ktoś traktował nas niesprawiedliwie. Teraz wiem, że nie tędy droga.

Nasze różnice wiele nas uczą. Mój mąż ciągle zachwala polską organizację i porządek, a ja dziękuję mu za otwarcie mi oczu na to, że nie wszystko musi być perfekcyjne – ważne, aby dom i serca były otwarte. Hinduską kulturę charakteryzuje bliskość i otwartość oraz chęć niesienia pomocy. To piękne cechy, które bardzo mnie inspirują. Nie wspominając już o wybornym hinduskim jedzeniu, które bardzo przypadło mi do gustu. Na naszym stole pojawiają się polskie i hinduskie potrawy, łączymy obie kultury w naszym domu. Mimo tego, że oboje jesteśmy katolikami, widzimy również różnice w obchodzeniu świąt (mam tutaj na myśli niektóre tradycje związane ze świętami). To nie tylko znów sprawia, że mamy możliwość poszerzenia naszej perspektywy, ale również zwraca naszą uwagę na to, co jest najważniejsze. Tradycje, nawet wśród ludzi tej samej wiary, w różnych miejscach na ziemi mogą być inne, ale wartości i to, co najważniejsze, pozostają takie same. Warto o tym pamiętać, by się nie zagubić i nie zacząć szukać sedna w otoczce i dodatkach. Oboje dbamy o to, żeby pielęgnować tradycje i poznawać historię obu krajów, i jednocześnie ich nie wartościować. Dzięki temu możemy tworzyć nasz piękny, różnorodny i niezwykle bogaty polsko-hinduski dom.

2022-11-07 11:59

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jubileusz 2025: chcą wyznać, że rodzina jest potrzebna

[ TEMATY ]

rodzina

małżeństwo

Rzym

Vatican Media / ks. Marek Weresa

30.05.2025 w Watykanie rozpoczyna się Jubileusz rodzin, dzieci, dziadków i osób starszych.

30.05.2025 w Watykanie rozpoczyna się Jubileusz rodzin, dzieci, dziadków i osób starszych.

Przyjechali do Rzymu, bo jak sami wskazują, chcą Panu Bogu podziękować: za małżeństwo i rodzinę, dar potomstwa, codzienną radość i miłość. W Roku Jubileuszowym przybywają do grobów Apostołów, bo wiedzą, że potrzebują budować swoje życie rodzinne na nadziei, którą jest Jezus Chrystus. Dziś w Watykanie rozpoczyna się Jubileusz rodzin, dzieci, dziadków i osób starszych.

Spotkanie jubileuszowe potrwa od piątku, 30 maja do niedzieli, 1 czerwca. Centralnym punktem będzie Msza św. pod przewodnictwem Papieża Leona XIV. To wydarzenie przyciągnie do Wiecznego Miasta ponad 60 tysięcy wiernych ze 120 krajów, ze wszystkich kontynentów. W sobotę (31 maja) grupy z Polski spotkają się na Mszy św. w Bazylice Matki Bożej Większej. Liturgii o godz. 14:00 będzie przewodniczył abp Wiesław Śmigiel, przewodniczący Rady ds. Rodziny Konferencji Episkopatu Polski.
CZYTAJ DALEJ

Nie o polityce, lecz o codzienności. Tak papież Leon XIV rozmawia z braćmi

2026-04-13 19:00

[ TEMATY ]

rodzina

Prevost

Leon XIV

Vatican Media

Papież Leon XIV utrzymuje regularny kontakt ze swoimi dwoma braćmi, Johnem i Louisem Prevostami. „Rozmawiamy codziennie” - powiedział o swoich osobistych relacjach z Leonem XIV John Prevost w rozmowie z francuską gazetą „La Croix” opublikowanym w Internecie 13 kwietnia.

"Jednak, jak, zazwyczaj nie rozmawiają o decyzjach ani polityce papieża", dodał Prevost. „Może dlatego, że nie znam tych wszystkich ludzi. A kiedy telefonujemy, zazwyczaj jest u niego około 22:30, więc nie ma sensu zagłębiać się w tak trudne tematy przed pójściem spać”. Zamiast tego, grają jak dawniej, w Words with Friends i Wordle, dwie internetowe gry słowne.
CZYTAJ DALEJ

Jakie były relacje papieży z prezydentami USA w ostatnich 100 latach?

Od złożenia przysięgi prezydenckiej przez George’a Washingtona w 1789 r. przez kolejne 130 lat żaden prezydent USA nie spotkał się z katolickim papieżem. Pierwsze takie wydarzenie miało miejsce dopiero w 1919 r. Od tego czasu doszło do 32 oficjalnych spotkań między 14 prezydentami i sześcioma papieżami.

„Washington Post” opisał jakiś czas temu ponad 100 lat relacji między kolejnymi przywódcami politycznymi z Białego Domu, a papieżami kościoła katolickiego. „Niektóre spotkania były napięte, ujawniły rozbieżności w polityce zagranicznej i zdarzały się odmowy w przestrzeganiu protokołu. Inne rozmowy były serdeczne, a nawet emocjonalne” – czytamy w tekście.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję