Reklama

Felietony

Zmiana prezesa

Kopanie upadłych to parszywy sport i stanowczo odradzam jego uprawianie.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ot nagle, jak świeczka przez podmuch powietrza, zgasł długoletni, zdawałoby się – wszechwładny prezes. Jego humory poruszały różne maszynerie medialne i polityczne. Ciskał wyroki z wysokości dziesiątego piętra w gargantuicznym budynku telewizji. Prezes był nie do ruszenia, nie imały się go żadne afery ani występki; mógł tańczyć na stole i uciekać do lasu... Czasem czynił swoje występy z wdziękiem. Mógł także szerzyć pomruki zgorszenia, gdy wykorzystał wizerunek wspaniałego sanktuarium tylko po to, aby błysnąć. Ktoś powie: tak pan piszesz, bo wywalił pana z telewizji! To fakt, ale właśnie gromowładny prezes zaprzeczał temu faktowi ze wszystkich sił. Taki już był, specyficzny i – powiedzmy – nie do końca przewidywalny. Trwał jednak na swoim miejscu i na nic zdały się rozmaite analizy, intrygi i dąsy dziś wielkich i popularnych postaci. Przysposobił sobie p. Zenka „Zielone oczy” i kilka innych osób specjalizujących się w muzyce nienachalnie ambitnej. I trudno nawet czynić mu z tego zarzut. Wrósł prezes w swój fotel i stał się naturalnym elementem wielkiej instytucji. Brylował na rozmaitych scenach i raczył publiczność perłami swojego intelektualnie wyrafinowanego żartu i umysłu.

Reklama

Prezes był potężny i wciąż potężniał. Podlizywało mu się coraz większe grono interesariuszy i dziennikarskiej papkinady. Wiadomo – bez przychylności prezesa nie dało się zaistnieć na sporej scenie publicznej, nie dało się też lekko zarobić ciekawych apanaży. Prezes urósł do tego stopnia, że zaczął dzielić się z publicznością także swoimi przemyśleniami na temat polityki, ba – miał nawet nader intrygujące uwagi dotyczące obrotów międzynarodowych sfer politycznych. Parł od sukcesu do sukcesu i codziennie chwalił się nowymi osiągnięciami. Aż tu nagle „cyk” – bujna kariera zgasła. Nie piszę tego po to, aby pastwić się nad prezesem i jego przerwaną karierą. Ot, chciałem Państwu zwrócić uwagę na fakt, jak to na pstrym koniu jeżdżą wszelkie, nawet takie jak prezesa, kariery, gdy opierają się na politycznych układach. Te bowiem mogą się radykalnie zmienić i nawet najlepszy pływak nie przewidzi dominujących w nich prądów. Obiektywnie rzecz biorąc, nie był to ani lepszy, ani gorszy prezes niż jego poprzednicy. Każdy z nich miał swoje wzloty, gorsze momenty i dziwactwa.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Teraz napiszę więc coś, czego nikt się po mnie nie spodziewa. Otóż bronię pana byłego prezesa: na tle bezbarwnej „defilady” rozmaitych czynowników władzy stanowił barwne tworzywo dla publicysty. Był na pewno wyrazisty. Jednocześnie sprawił, że nikt poważny nie będzie się już wykłócał o tzw. misję telewizji publicznej. Pan prezes pokazał bowiem, że takie spory są po prostu w naszym ustroju bezprzedmiotowe. Czyj rząd – tego telewizja i nie ma co już kruszyć kopii w tyle idealistycznym, ile bezpłodnym zapale! Powtarzam: pan prezes nie był ani lepszy, ani gorszy od „sztafety”, która go poprzedziła. Był za to zręczny, potrafił zabiegać o rozmaite telewizyjne interesy lepiej niż wielu jego poprzedników. Nie da się przemilczeć doposażenia telewizji w nowoczesne technologie i dbania o mocne zasilanie tej instytucji z budżetu państwa.

Poświęciłem telewizji publicznej kilka swoich twórczych lat, co sprawiło, że dziś mogę się chwalić tamtymi osiągnięciami, jakbym co najmniej ustrzelił białego jelenia. Stąd też, z niejaką furią, krytykowałem ustępującego prezesa, chcąc uczynić z telewizji publicznej instytucję wspaniałą. Co miałem prezesowi nawtykać, to już mu osobiście nawtykałem, teraz jednak nie mam zamiaru się przyłączać do rosnącego chóru, który chce na nim „ostrzyć sobie obcasy”.

Jeżeli prezesa czeka los marniejszy, to mu współczuję, jeśli lepszy – to odetchnę z ulgą. Kopanie upadłych to parszywy sport i stanowczo odradzam jego uprawianie. Panu prezesowi zawdzięczam to, że zapoczątkowałem w telewizji cykl Łowca smoków, który obrósł już przyjemną dla mnie legendą. I to on ostatecznie wyleczył mnie z mrzonek o tworzeniu mediów publicznych, które mogłyby być wartościowe dla całego narodu. Mrzonki bywają bardziej szkodliwe niż nawet podłe czyny.

Żegnam zatem pana prezesa z niejaką nostalgią, bo któż następny na tym stanowisku może wnieść tyle barw, kto może dostarczać tyle tworzywa do komentowania i ocen? Długo już nikt nie będzie umiał z takim pietyzmem celebrować swojej funkcji jak odchodzący pan prezes. Cóż, zgasł od silnego podmuchu z miejsca, z którego zawsze ten podmuch mógł nadejść.

2022-09-27 13:11

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Problem „dobrych ludzi”

Dobro czasem wymaga, aby zrobić coś „niedobrego”, zbuntować się, przerwać błogostan większości i pokazać cechy prawdziwego dobra.

Przyznam się, że spotkałem w życiu tylko kilka osób, które stwierdziły, że nie są dobrymi ludźmi. Zdecydowana większość mijanych na ulicy myśli o sobie raczej dobrze, uważa, że właściwie są dobrzy. Stare prawo psychologii mówi, że chcąc jako tako funkcjonować, musimy o sobie myśleć dobrze, gdyż inaczej przydarzą nam się rozmaite dolegliwości psychosomatyczne. Tak więc żyjemy wśród dobrych ludzi. Czerwony Bertolt Brecht wprowadził jednak w to przyjemne samopoczucie zbiorowe łyżkę dziegciu, stwierdzając: „Człowiek hołduje bardziej dobru niźli złu, ale warunki nie sprzyjają mu”. Tak więc to właśnie wśród dobrych ludzi znakomicie funkcjonowali Hitler, Mussolini, Stalin, Mao, Pol Pot i cała zgraja innych zwyrodnialców. Dobrzy ludzie dalej byli dobrzy i „tylko wypełniali swoje obowiązki”, a bestie szalały. W czasach PRL-u dobrzy ludzie mówili mi, abym się uspokoił, bo ściągnę niebezpieczeństwo na wszystkich. Dobrzy ludzie chodzili na komunistyczne „wybory”, uczestniczyli w czynach partyjnych i – na wszelki wypadek – odsuwali się od niebezpiecznych ekstremistów z Solidarności. Wiele lat później ci sami dobrzy ludzie chełpili się wszem i wobec tym, jak to „walczyli z komuną”. Dobrzy ludzie chętnie wdrapaliby się także na świecznik, gdyby to nie groziło jakimiś nieprzyjemnościami. Dobrzy ludzie nie mają właściwości i dlatego są dobrzy w każdej epoce i w każdym czasie.
CZYTAJ DALEJ

Szczecin/ 17-letnia pacjentka zdawała maturę w szpitalu

2026-05-04 16:10

[ TEMATY ]

szpital

matura

Karol Porwich/Niedziela

Pacjentka Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 PUM w Szczecinie zdawała maturę w warunkach szpitalnych. To pierwszy taki przypadek w historii Liceum Ogólnokształcącego, funkcjonującego w ramach Zespołu Szkół Szpitalnych.

Do egzaminu maturalnego przeprowadzonego w warunkach szpitalnych w Szczecinie przystąpiła 17-letnia Zuzanna, u której na początku roku wykryto guza mózgu.
CZYTAJ DALEJ

Jak wybierać biskupów? Sekretariat Synodu publikuje nowe raporty

2026-05-05 12:42

[ TEMATY ]

biskupi

BP KEP

Wybór biskupa powinien być „momentem autentycznego rozeznania wspólnoty chrześcijańskiej” – podkreślono w opublikowanym dziś dokumencie Sekretariatu Generalnego Synodu. Przedstawiono w nim pierwszą część raportu Grupy Studyjnej nr 7, dotyczącego kryteriów doboru kandydatów do episkopatu oraz raport Grupy nr 9 o rozeznawaniu kwestii doktrynalnych, duszpasterskich i etycznych.

Jak podkreślił sekretarz generalny Synodu kard. Mario Grech, oba raporty „dotykają samego serca życia Kościoła”. Pierwszy przypomina, że „nie ma pasterza bez owczarni ani owczarni bez pasterza”, wskazując na wybór biskupa jako akt wspólnotowego rozeznania. Drugi przedstawia „konkretne narzędzia do podejmowania najtrudniejszych kwestii bez uciekania od ich złożoności”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję