Marek Pindral odwiedził kilkadziesiąt krajów świata, mieszkał w Chinach, Omanie i Indiach, o których napisał osobne książki. Tym razem prezentuje miejsca – bliskie nam i dalekie – w których był krócej, ale zawsze są one warte opisania i pokazania. W tym przypadku bardziej pokazania, bo zdjęcia są tu jednak najważniejsze. Opisy towarzyszą frapującym obrazom z Laosu, Kambodży, Omanu, Islandii czy Syrii. Autor nie jest amatorem: umie trafiać tam, gdzie warto, umie robić zdjęcia i potrafi obserwować. – Chcecie wiedzieć, w którym kraju woda mineralna płynie w kranach? Albo gdzie łąki rosną na dachach? O tym właśnie jest ta książka – zachęca do lektury. Arcyciekawy jest opis względnie niedalekich Wysp Owczych, które przyciągają dzikością i nieokrzesaniem krajobrazów oraz tym, czego coraz częściej szukamy – traconym pierwotnym pięknem staruszki Ziemi... Jak tylko minie wirus, bierzemy kredyt i jedziemy.
Przechodząc ul. Sienkiewicza obok kościoła Ojców Jezuitów, nie sposób nie wstąpić do znajdującej się tu księgarni. Nie tylko dlatego, że to jedna z nielicznych w naszym mieście księgarń katolickich, ale także dlatego że znajdziemy tu wiele ciekawych pozycji i tytułów, których nie dostaniemy w żadnym innym miejscu. Tu dba się o każdego czytelnika i jeśli pracownicy usłyszą o zainteresowaniu tytułem, którego akurat nie ma na stanie, wiadomo, że w przeciągu kilku dni książka będzie dostępna.
Pożary w hiszpańskich gminach Bédar i Los Gallardos
Biskup Antonio Gómez Cantero dzieli się refleksjami na temat tragedii spowodowanej pożarami w hiszpańskich gminach Bédar i Los Gallardos, zwracając szczególną uwagę na solidarność mieszkańców oraz reakcję lokalnego Kościoła. W obliczu bólu i strat wzywa do zachowania nadziei, troski o stworzenie oraz przeżywania wiary we wspólnocie i w duchu miłosierdzia.
Kościół w Almerii zmobilizował się już od pierwszych godzin pożaru, który wybuchł w czwartek 9 lipca i dotknął gminy Bédar i Los Gallardos.
Badania bez kolejki, pomoc w załatwieniu skierowania do specjalistów „na cito”, recepty na SMS-a z jednym słowem: „potrzebuję” - takich świadczeń oczekiwali od personelu przychodni w Piasecznie lokalni politycy KO. Dzwonili bezpośrednio do kierownictwa - pisze we wtorek Wirtualna Polska.
Portal informuje, że Miejskie Centrum Medyczne w Piasecznie jest publiczną przychodnią utworzoną przez Radę Miejską, a placówka podlega nadzorowi burmistrza oraz Rady Społecznej, której członków wybierają radni. Placówka zatrudnia około 170 osób, ma cztery przychodnie i opiekuje się blisko 26 tysiącami pacjentów.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.