Nasze codzienne życie – osobiste, społeczne, zawodowe – wtłoczone jest w ramy pewnych określonych konwenansów. Czasami te konwenanse przeradzają się po prostu w zakłamanie. I człowiek, który musi tańczyć, jak mu zagrają, w pewnym momencie pęka, nie jest w stanie tego znieść – i zaczyna się ucieczka.
Jednym z takich kanałów, w które wpada uciekający, jest uzależnienie. Na początku wydaje się ono wentylem bezpieczeństwa – piwko, internet, seks „bez zobowiązań”, hazard itp., itd. Świat zbyt silnie napiera, jest coraz więcej wymagań, z którymi trzeba sobie radzić samemu, odpowiedzialność zaczyna człowieka przerastać, więc chyba należy mu się chwila wytchnienia. I otuchy, że przecież nie jest tak źle, że tak naprawdę to jesteśmy wspaniali i tylko nie mamy warunków, by to pokazać.
Z czasem nawet nie zauważamy, że ten nasz kanał staje się rwącą rzeką, która porywa ze sobą nas samych. Płyniemy w tym prądzie i nie dociera do nas, że to już on decyduje o kierunku spływu, czyli o naszym życiu. Jeszcze się łudzimy, że w każdej chwili możemy wysiąść z tej naszej łódki, że możemy zawrócić, kiedy zechcemy. Ale to jest już niemożliwe. I jeśli ta przenośnia nie do wszystkich przemawia, to proponuję przypomnieć sobie jakieś niedawne zdjęcia z podtopień czy ulewnych deszczów, tak licznych każdego roku...
Niestety, osoba, która już płynie z prądem uzależnienia, sama nie jest w stanie zobaczyć swojego problemu w odpowiednim świetle – w świetle prawdy.
W ostatnim czasie odbyłem dwie ważne dla mnie pielgrzymki – na Jasną Górę i do grobu św. Jakuba. Miałem okazję do rozmów z ludźmi z całego świata. To pozwoliło mi zobaczyć Kościół takim, jakim jest naprawdę. Ten obraz różni się od obrazu kreowanego na forach dyskusyjnych i internetowych portalach.
Przez ponad trzy tygodnie bylem wolny od papki medialnej, która buduje swoją wizję Kościoła, mającą z rzeczywistością tyle wspólnego, co karykatura z fotografią. Dlaczego tak jest? Zacznijmy od początku. Zaznaczę tylko, że nie lubię tzw. poprawności politycznej, populizmu i robienia kariery na czyjejś krzywdzie. Stąd też liczę się z tym, że wielu nie odnajdzie w tym felietonie potwierdzenia swojego zdania, pójścia z prądem i oczekiwań „starych wyjadaczy” dziennikarstwa i samozwańczych „reformatorów Kościoła”. Felieton ten nie jest też obroną kogokolwiek, ale próbą pokazania jak nadinterpretacja i monotematyczność rodzi kolejne zło, które polega na krucjacie przeciwko tym wszystkim, którzy ośmielają się myśleć - i pisać – inaczej. Mam też wrażenie, że coraz częściej nie chodzi o walkę o prawdę, ale o to, aby obrzydzić wspólnotę Kościoła [obecnie są to biskupi, a kto będzie następny?], napisać to, czego oczekują wybrani w badaniu targetu odbiorcy i spokojnie usiąść wieczorem w fotelu, napić się kawy i wmawiać sobie, że wykonało się solidnie swoją pracę. Dla dobra Kościoła, oczywiście.
Dawno temu, zanim jeszcze światło dzienne ujrzał film braci Sekielskich, kiedy to sąd skazywał niejakiego Pawła K., w jednej z rozmów mówiłem m.in., o konieczności szybkiego ukarania osób winnych oraz że to dobry krok do oczyszczenia Kościoła i oby jak najwięcej prawych osób pomogło schwytać złoczyńców i pomóc skrzywdzonym. Niestety, znając też realia świata i patrząc na rzeczywistość medialno-polityczną w Polsce, wyraziłem swoją obawę, że wśród „reformatorów” i tych, co będą mianować się specjalistami i ekspertami w tej kwestii, będą i tacy, co wykorzystają krzywdę ludzką, aby ugrać coś dla siebie. Powalczą o nagrody (dziennikarskie też), zarobią duże pieniądze, znajdą ciepłe posadki w radiu czy telewizji, by prowadzić swoje programy, czy po prostu wypłyną na głębię życia medialnego. Co ważne, nie pomogą, a jednocześnie - walcząc o „oczyszczenie Kościoła i pomoc pokrzywdzonym” - będą wciąż działać na szkodę samym pokrzywdzonym.
Relikwiarz św. Gemmy Galgani w kościele na wrocławskich
Partynicach
Pierwszą świętą, która zmarła i została kanonizowana w XX wieku, była Gemma Galgani. Święty Ojciec Pio wyznał kiedyś, że codziennie modlił się za jej wstawiennictwem, ucząc się od niej pokory i umiejętności przyjmowania cierpienia. I nie był to jedyny święty, który zafascynował się ufnym podejściem do życia i cierpienia tej młodziutkiej włoskiej dziewczyny. Święty papież Paweł VI powiedział o niej: „Córka męki i zmartwychwstania, umiłowana córka Kościoła, który sama czule miłowała”.
Jej życie było przykładem i inspiracją również dla polskich świętych. Wspomnę tu tylko Świętego Maksymiliana Kolbego, który obrał ją sobie (obok świętej Teresy z Lisieux) za nauczycielkę życia wewnętrznego, i to zanim jeszcze została wyniesiona na ołtarze. W jego krakowskiej celi znajdowała się figura Niepokalanej oraz obrazki Gemmy Galgani i Teresy od Dzieciątka Jezus. Napisał też w liście do matki, iż lektura Głębi duszy (duchowego pamiętnika Gemmy) przyniosła mu więcej pożytku niż seria ćwiczeń duchowych.
Jeśli chcemy dobrze służyć Polsce, powinniśmy być gotowi do ofiary i poświęcenia; do podporządkowania dobru wspólnemu partykularnych czy partyjnych interesów, nie mówiąc już o osobistych korzyściach - powiedział biskup polowy Wojska Polskiego Wiesław Lechowicz w 16. rocznicę katastrofy smoleńskiej.
W 16. rocznicę katastrofy smoleńskiej, w archikatedrze warszawskiej odbyła się Msza św. w intencji ofiar ludobójstwa dokonanego z woli Stalina w 1940 roku oraz tych, którzy zginęli lecąc w 2010 r. na obchody do Katynia oraz za ojczyznę. Eucharystii przewodniczył biskup polowy Wojska Polskiego Wiesław Lechowicz, a koncelebrowało m.in. bp Tadeusz Bronakowski i kilkunastu księży.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.