Reklama

Niedziela Małopolska

Warto służyć

– Ludzie sami się znajdują. To jest działanie Ducha Świętego – mówi proboszcz parafii pw. św. Rafała Kalinowskiego na Klinach w Krakowie. Przed odpustem parafialnym o budowaniu wspólnoty na nowym osiedlu i roli patronaz ks. Janem Jarco rozmawia Maria Fortuna-Sudor

Niedziela małopolska 47/2016, str. 7-8

[ TEMATY ]

wywiad

archiwum parafii

Ołtarz główny w kościele św. Rafała Kalinowskiego na Klinach

Ołtarz główny w kościele św. Rafała Kalinowskiego na Klinach

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

MARIA FORTUNA-SUDOR: – Księże Proboszczu, jaką rolę pełni w parafii patron?

KS. JAN JARCO: – To jest pewna duchowość – propozycja utożsamienia własnego chrześcijaństwa z życiem i świętością patrona. Można powiedzieć, taka podpowiedź drogi do Boga. Bo każdy święty ma swoją drogę.

– A jak w tej roli spełnia się św. Rafał Kalinowski? Czego uczy parafian?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

– Nasz patron jest człowiekiem pokazującym nam, jak kochać Boga, ojczyznę i drugiego człowieka. To patriota, który nie wahał się służyć ojczyźnie, a jednocześnie, o czym my często zapominamy, wzór człowieka wykształconego. Rafał Kalinowski znał kilka obcych języków, był świetnym matematykiem, inżynierem – budowniczym. Można powiedzieć człowiekiem na wskroś nowoczesnym w swoich czasach. A jednocześnie człowiekiem poszukującym Boga i własnego powołania, zmagał się ze sobą, aby iść drogą wiary.

– Myślę, że to temat istotny również dla młodych parafii, zwłaszcza tych powstających na osiedlach zwanych sypialniami. Proszę powiedzieć, jakie trudności towarzyszą tworzeniu wspólnoty w takim miejscu?

Reklama

– Na naszym osiedlu mieszkają ludzie stosunkowo młodzi. Są obarczeni wieloma trudnościami, spłacają kredyty, wychowują dzieci i przede wszystkim pracują. Ponadto częściowo żyją jeszcze w domach, środowiskach, z których się wywodzą. Jedną z głównych trudności w tworzeniu parafii jest anonimowość. Nie ma też szkoły, w której uczyłyby się razem dzieci z osiedla. Nie ma żadnych instytucji, poza klubem kultury, któremu użyczyliśmy pomieszczeń w budynku parafialnym. Więc tych integrujących okazji jest mało. W dużej mierze wokół parafii tworzy się lokalna społeczność. Tu, w kościele, spotykamy się na modlitwie, ale też przy różnych innych okazjach.

– Czyli stworzenie wspólnoty w nowej parafii to wyzwanie?

– Ogromne! Każda nowa parafia oczekuje inicjatyw duszpasterskich, które odpowiadają współczesnym ludziom. Najważniejsze jednak wyzwanie to przekaz wiary. Służymy właśnie ewangelizacji. Przypominamy o Bogu, staramy się to czynić w taki sposób, żeby nasi parafianie, którzy poszukują i chcą pogłębić wiarę, mieli odpowiednią pomoc i argumentację w jej budowaniu.

– Jak się pozyskuje ludzi do nowej parafialnej wspólnoty?

– Ludzie sami się znajdują. To jest działanie Ducha Świętego. Wielu naszych parafian formowało się w różnych wspólnotach duszpasterskich. Jeśli ktoś wyszedł z jakiejś wspólnoty, to szuka swego miejsca w parafii na nowym miejscu zamieszkania. W ten sposób włączają się ludzie w różne grupy. A my staramy się wychodzić im naprzeciw. Oczywiście, nie wszyscy przychodzą. To jest całkiem dobrowolne, ale jesteśmy dla tych, którzy chcą być w Kościele. A oni chętnie się włączają w różnego rodzaju inicjatywy. To cieszy.

– A co jeszcze daje radość w tej posłudze?

– Na pewno pokonywanie trudności. Jest też wiele wydarzeń, które umacniają w przekonaniu, że warto pracować, warto służyć.

– Na przykład?

Reklama

– Na naszym osiedlu żył starszy pan, który bardzo się ucieszył, kiedy usłyszał, że będziemy budować kościół. Zanim budowa ruszyła, dostaliśmy z parafii na Ruczaju dzwon. Taką sygnaturkę, którą postawiłem przed kaplicą. I ten mężczyzna, już wtedy schorowany, nie mogąc chodzić do kościoła, mówił, że jak słyszy ten głos, to tak jakby był w świątyni. A potem, jak zamontowaliśmy na kościelnej wieży kuranty odgrywające dźwięk dzwonów, to ów pan ze łzami w oczach wyznał, że dla niego jest to jakby znak, że Pan Bóg przebywa z nim. Dźwięk dzwonów stał się dla tego człowieka potwierdzeniem, że Bóg o nas pamięta. To wyznanie wywarło na mnie duże wrażenie, tym bardziej, że wielu mieszkańcom osiedli dźwięki dzwonów przeszkadzają. Są też wydarzenia związane z przeżywaniem wiary, z nawróceniami.

– Proszę opowiedzieć!

– Kiedyś w trakcie Drogi Krzyżowej, którą zorganizowaliśmy na ulicach osiedla, w pewnej chwili dołączyła do nas osoba. Usłyszała śpiew, nasze modlitwy i wyszła z mieszkania. Zbliżyła się do niosących krzyż i wzięła go w swoje ręce. Potem, po zakończonej procesji, długo klęczała koło tego krzyża. Droga Krzyżowa wyrwała ją z jakiegoś duchowego letargu. Ta osoba postanowiła wówczas wyjść, aby zmienić swoje dotychczasowe życie.

– To cudowne otwarcie na wspólnotę modlitewną. Słyszałam, że parafia otwarła się na pielgrzymów ŚDM...

– Gościliśmy 300-osobową grupę młodzieży, która przyjechała z Włoch, z Vincenzy. 80 proc. tych pielgrzymów przyjęli do swych domów nasi parafianie.

– To piękna postawa!

– Tak, pod tym względem byliśmy jedną z bardziej otwartych parafii. Warto dodać, że prawie 40-osobowa grupa wolontariuszy służyła dniem i nocą pielgrzymom. Także nasi parafianie, a zwłaszcza panie się zorganizowały i przygotowywały posiłki. Wielu ofiarowało także żywność. Przychodziły codziennie o 6.30, aby przygotować śniadania. Z naszymi gośćmi uczestniczyliśmy też w wydarzeniach ŚDM.

– A co pozostanie po nich w parafii św. Rafała?

Reklama

– ŚDM pozostawiły bardzo dużo śladów w ludziach. Nawet w parafianach, którzy byli dosyć sceptycznie nastawieni do tego spotkania. Oni najpierw obawiali się, że zapowiedzi medialne się sprawdzą, ale gdy już wybrali się do miasta opanowanego przez młodzież całego świata, to można powiedzieć, że przeżyli pozytywny szok (uśmiech). Spotkali się z taką otwartością ze strony pielgrzymów i z takim świadectwem ich entuzjazmu wiary, że całkowicie zmienili swe wyobrażenie o ŚDM. Powiedziałbym, że w ludziach zostaje dotknięcie obecności papieża Franciszka, ale przede wszystkim tego młodego Kościoła. To jest ziarno pozostające w nas. Wiemy, że można entuzjastycznie przeżywać wiarę, która jest uniwersalna dla wszystkich narodów, dla wszystkich ludzi. Widzę też, że w naszej młodzieży to święto nadal trwa. Oni tym żyją.

– Księże Proboszczu, po raz kolejny przekonuję się, jak żywej parafii patronuje św. Rafał Kalinowski. Proszę powiedzieć, co sobie człowiek myśli, gdy patrzy na dzieło, w którego powstawaniu uczestniczy?

– Cieszę się. Kiedyś przyjechał tu geodeta. I on mi powiedział: „Ksiądz dobrze zrobił, budując kościół”. Mnie szczególnie cieszy to, że w obecnych czasach można budować kościół. Są ludzie, którzy tego potrzebują. Oni są gotowi w takie dzieło się angażować. A ja każdego dnia dziękuję Bogu, że mogłem uczestniczyć w tym dziele.

2016-11-17 10:13

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. Schönborn: przesłanie Jana Pawła II z Łagiewnik „gwiazda przewodnią” krzewienia Bożego miłosierdzia

[ TEMATY ]

wywiad

Katarzyna Artymiak

Kard. Schönborn

Kard. Schönborn

O rozpoczynającym się 15 sierpnia w Bogocie III Światowym Kongresie Bożego Miłosierdzia mówi w rozmowie z KAI jego inicjator, kard. Christoph Schönborn. Arcybiskup Wiednia podkreśla, że obradom będzie przyświecało przesłanie św. Jana Pawła II z Łagiewnik o tym, że na wszystkie dramaty świata odpowiedzią może być tylko miłosierdzie.

KAI: Już za kilka dni rozpocznie się w Bogocie kolejny, III Światowy Kongres Bożego Miłosierdzia. Z jaką misją udaje się Ksiądz Kardynał na kontynent latynoamerykański? - Apostolski Kongres Bożego Miłosierdzia w Bogocie przypada w szczególnym czasie, gdy świat jest pełen niepokoju, krwawych konfliktów – regionalnych i lokalnych, pełen przemocy i ludzkich dramatów. Od konfliktów nie są wolne również rodziny. Stąd naszym założeniem jest przypomnienie przesłania świętego papieża Jana Pawła II, który przed 12 laty, 17 sierpnia 2002 roku wypowiedział swój duchowy testament – słowa, które powinny stać się „gwiazdą przewodnią” tego kilkudniowego kongresu. Jan Paweł II podkreślił wówczas, że na te wszystkie dramaty świata odpowiedzią może być tylko miłosierdzie. Także i jego całe życie było świadectwem zaufania Bożemu miłosierdziu. „Jak bardzo dzisiejszy świat potrzebuje Bożego miłosierdzia! Na wszystkich kontynentach z głębin ludzkiego cierpienia zdaje się wznosić wołanie o miłosierdzie. Tam, gdzie panuje nienawiść i chęć odwetu, gdzie wojna przynosi ból i śmierć niewinnych, potrzeba łaski miłosierdzia, które koi ludzkie umysły i serca, i rodzi pokój. Gdzie brak szacunku dla życia i godności człowieka, potrzeba miłosiernej miłości Boga, w której świetle odsłania się niewypowiedziana wartość każdego ludzkiego istnienia. Potrzeba miłosierdzia, aby wszelka niesprawiedliwość na świecie znalazła kres w blasku prawdy”. To przesłanie będzie przyświecało misji obecnego kongresu i dalszym naszym działaniom.
CZYTAJ DALEJ

Watykański kandydat do Oscarów – po raz pierwszy w historii

2026-09-17 18:35

[ TEMATY ]

film

Stolica Apostolska

Oscary

Adobe Stock

Stolica Apostolska jest współproducentem filmu, który kandyduje do dorocznej Nagrody Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej - Oscara. „Green Lava” opowiada historię młodego chłopaka z niepełnosprawnością. Werdykt Akademii zostanie ogłoszony 15 marca podczas uroczystej gali w Los Angeles.

Zrealizowane we współpracy z watykańską Dykasterią ds. Komunikacji dzieło nie kandyduje w kategorii „Najlepszy film międzynarodowy”, lecz „Najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny”. „Green Lava” trwa 39 minut i przedstawia Giacomo, dzielnego młodego Włocha, cierpiącego na dystrofię mięśniową Duchenne’a, który walczy z chorobą, a jednocześnie z bólem po stracie swego brata, dotkniętego tym samym schorzeniem. Może w tym liczyć na wsparcie swej rodziny i przyjaciół.
CZYTAJ DALEJ

„Niedzielo” moja kochana… - tak wiele wspomnień

2026-09-17 21:04

[ TEMATY ]

Niedziela

Niedziela

felieton

dr Milena Kindziuk

Red

Ogromnie się cieszę, że od ponad ćwierć wieku jestem związana z „Niedzielą". Że dane mi było w tym czasie stworzyć warszawską edycję tygodnika i zgromadzić wokół niej grono nowych dziennikarzy - wielu z nich pisze na łamach do dziś. Że wraz z nimi, w ciągu jednej doby po katastrofie smoleńskiej, przygotowaliśmy cały ogólnopolski numer - ksiądz Ireneusz Skubiś wycofał wówczas z drukarni wydanie już gotowe, by „Niedziela" mogła odpowiedzieć na tamtą tragedię tak, jak wymagała tego chwila… Wspomnień jest wiele...

Tworzenie numeru „Niedzieli" tuż po katastrofie prezydenckiego samolotu lecącego do Smoleńska mocno utkwiło mi w pamięci. Kiedy w sobotni poranek 10 kwietnia 2010 roku w mediach podano informację o tej narodowej tragedii, niemal odruchowo udałam się do redakcji „Niedzieli w Warszawie", którą wtedy kierowałam. Ku mojemu zaskoczeniu - to samo uczynili „moi" dziennikarze, mimo że nie zdążyłam jeszcze ich do tego zobligować.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję