Reklama

XI Światowy Dzień Chorego

Pielgrzymka Życia

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Narodowa Pielgrzymka Niepełnosprawnych do Lourdes (15 - 23 VIII 2002) to drobny nagłówek artykułu w Nowinach z dnia 10 maja ub. r. Przeczytałem go uważnie. Zbudził moją wyobraźnię i przeniósł do francuskiego miasteczka nad rzekę Gave. Tam, gdzie w grocie, w 1858 r. ubogiej Bernadetcie ukazała się Niepokalanie Poczęta. Cud miał miejsce siedemnaście razy 146 lat temu, ale ja czytając artykuł przeżywałem go w maju, czerwcu, lipcu i wybierając się na tę wyjątkową pielgrzymkę. Czytając wówczas artykuł z Nowin, uświadomiłem sobie, że czekałem na niego ponad siedemdziesiąt lat. To przecież będzie pielgrzymka mojego długiego życia. Dotychczasowe pielgrzymki do uświęconych miejsc - Lichenia, Kalwarii Zebrzydowskiej i Pacławskiej czy do Częstochowy, zostaną zakończone u stóp Pirenejów. W cudownym miejscu, gdzie wielu wiernych doświadczyło uzdrowień. Ja przecież jestem jednym z nich. Inwalida z wadą serca, po zawale, bez lewej ręki i ze sparaliżowaną prawą stroną ciała, ze sporym bagażem wieku, a mimo to zdolny do tak dalekiej i wspaniałej pielgrzymki. Czy to nie cud? Czy nie mam za co gorąco dziękować Bogu? Czuje mocny uścisk drobnej dłoni mojej żony Ireny, która będzie szła obok. Razem doświadczymy tego szczęścia i tej ogromnej miłości, która jest naszym udziałem już ponad czterdzieści lat. Razem będziemy się modlić i przeżywać, tak jak zapewne cała nasza 15-osobowa przemyska grupa, jak cała bardzo liczna 520-osobowa polska pielgrzymka.
Dzień pierwszy, 15 sierpnia 2002 r., zaczęliśmy bardzo wcześnie, bo już o 5.30. Na placu przed kościołem Salezjanów w Przemyślu czekało już kilka par (niepełnosprawny plus opiekun), była pani Krystyna, kierowniczka grupy, i dwa mikrobusy, którymi dojechaliśmy do katowickiego kościoła garnizonowego. Pierwsza wspólna Msza św. odprawiana była przez biskupów bardzo uroczyście. Po niej ruszyliśmy do specjalnego pociągu, który miał być naszym domem w drodze do Lourdes i z powrotem.
Dzień drugi podróży to już Wenecja. Msza św. w kościele Matki Bożej z Nazaretu, a po niej z tramwaju wodnego podziwiamy piękną architekturę skąpaną w słońcu i wodzie. Później dalsza daleka droga. Kukurydziane łany przeplatane słonecznikiem, strome białe góry z bardzo długimi tunelami i wiaduktami. Wiele wspaniałych miast i miasteczek. Białe domki na wysokich zboczach zalesionych gór. Znaczna część naszej trasy przebiegała wzdłuż brzegu morza. My jednak nie mogliśmy ulec pokusie kąpieli, bo spieszno nam było do Lourdes, do celu naszej dwudniowej podroży.
Ranek dnia trzeciego witamy modlitwą, nabożną pieśnią i serdecznymi słowami naszego duchowego patrona bp. Stefana Regmunta z diecezji legnickiej. Słowa pełne miłości, radości i nadziei płyną do nas z głośników wagonowych każdego poranka i wieczora. Życzą nam spokojnej nocy i szczęśliwego dnia, przygotowują do pobożnego przeżycia pielgrzymki.
Punktualny przyjazd oraz oczekujące na nas autokary, wokół których krzątają się z uśmiechem zapraszające nas siostry, to dopiero zapowiedź tego, co czeka na nas w Lourdes. Podzieleni na grupy rozjechaliśmy się w różne strony. Trzy autokary naszej grupy wspinają się stromymi i wąskimi serpentynami ulicą de Bartres i zatrzymują się przed Domem Misji Polskiej. Uwagę Irusi przykuwają wspaniałe białe wille, piękne kwiaty, soczysta zieleń otoczenia i żwirowy plac dziedzińca, oraz nieskazitelna czystość. W naszym pokoju krzyż i stylizowany obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus. Klękamy i modlitwą dziękujemy za szczęśliwy przyjazd.
Pierwszy kościół, do którego podążyła nasza grupa to bardzo nowoczesny kościół św. Bernadetty. Niewielu zwróciło uwagę na wspaniały obraz Świętej odbity na marmurowych płytach. Natomiast przy ołtarzu biel ornatów naszych piętnastu księży - reprezentantów różnych diecezji. Msza św. koncelebrowana przez Księdza Biskupa i dyrektora Caritas Polska ks. Wojciecha Łazewskiego, wypełniona śpiewem wywarła ogromne wrażenie na wszystkich jej uczestnikach. Gorąco dziękowałem, że dożyłem tej chwili, za kochaną córkę, wspaniałą żonę, która klęczy obok. Modliłem się w intencji tych, których tu brakuje, a powinni tu być, by ścieżkami św. Bernadetty podążać na spotkanie z Niepokalanie Poczętą. Prosiłem żarliwie, żeby nasza pielgrzymka zapoczątkowała częste, liczne i nie tylko niepełnosprawnych pielgrzymki z Polski. Swoją modlitwę i całą pielgrzymkę ofiarowałem Ojcu Świętemu, który w tym dniu jest w swoim Krakowie na Łagiewnikach i święci Bazylikę Miłosierdzia Bożego. Dzięki telewizji wizytę możemy przeżywać tu w Lourdes.
Procesja Eucharystyczna z chorągwiami i sztandarami różnych krajów to uroczystość niezwykłe podniosła i barwna. Drobiazgowo dopracowane szczegóły ceremonii robią na uczestnikach ogromne wrażenie. Nasza pielgrzymka jest wyraźnie widoczna. Biało-czerwone chusty, żółte i białe czapeczki. Głęboki ukłon za to w stronę organizatorów pielgrzymki - Komisji Charytatywnej Episkopatu Polski i Caritas Polska.
Szczegółowy program pielgrzymki i prawdziwa troska o każdego z nas na każdym kroku jest godna podkreślenia. Po procesji, na malutkim parkingu wsiadamy do autokarów i już trwa modlitwa, przygotowujemy się do obiado-kolacji. Obsługa Sióstr Nazaretanek sprawna i zawsze z życzliwym uśmiechem. Trudno w to uwierzyć, że tylko 5-osobowa, a nas aż 160.
Godzina 21.00. Byłoby ciemno, gdyby nie nasze świece. Nie czujemy zmęczenia dzięki entuzjazmowi i nabożnym pieśniom. Przy słowie "Ave" las wyciągniętych rąk, a w nich migotliwy blask świec. Sceneria niesamowicie wzruszająca, fotografię jej bardzo głęboko zachowamy w naszej pamięci. Tak właśnie wygląda i tak przeżywa się Procesję Różańcową. Procesję, która ma tam miejsce w każdy wieczór z udziałem wielu tysięcy. Miniatura tej uroczystości, utrwalona na widokówce, kupowana jest najchętniej i wysyłana na cały świat, budząc powszechny zachwyt.
Czwarty dzień pielgrzymki przypada na niedzielę 18 sierpnia. W Bazylice Piusa X uczestniczymy w międzynarodowej Mszy św. Nasza cała pielgrzymka to garstka na tle różnokolorowego tłumu pod niskim sklepieniem gigantycznej świątyni. Pierwszy raz w życiu przyszedłem się modlić jako jeden wśród dziesięciu tysięcy. Słyszę wspaniały chór i podziwiam czworokątny ołtarz na środku świątyni, jestem blisko, ale może to widzieć i słyszeć każdy dzięki wspanialej akustyce. Ołtarz - na podwyższeniu - zalany światłem jest wspaniałą oprawą misterium Mszy. Jasną mgłę i charakterystyczny zapach kadzidła rozlewającego się w głąb betonowej świątyni, zapamięta każdy i chyba na bardzo długo. Nie mogłem tej świątyni opuścić, żeby jej wcześniej nie obejść wkoło i nie sfotografować drogi krzyżowej i 18 stacji nawiedzeń św. Bernadetty. Szkoda tylko, że pod nimi napisy tylko w językach romańskim i germańskim, a brak w języku słowiańskim np. polskim.
Tego dnia przeżywamy jeszcze spotkanie z organizacjami polonijnymi z Francji i Anglii. Kaplica Saint Josepf po modlitwie zmieniła się w estradę wspólnej i niezwykle wesołej zabawy. Popisom naszego zespołu wokalnego i Polonii nie było końca. Ołtarz zastawiony został darami dla nas. Rewanżowaliśmy się drobnymi upominkami, biało-czerwonymi chustami, pielgrzymkowymi czapkami, autografami i z serca płynącymi słowami.
19 sierpnia i temat dnia: Przesłanie Groty Lourdes. Modlitwa przy grocie to wielogodzinna, niezwykle uroczysta część naszej pielgrzymki. Nie wszyscy mogli odbyć kąpiel w basenach, ale każdy zanurzył ręce i obmył twarz w cudownym źródle. Każdy też mógł wejść do groty, by dotknąć skał i przyklęknąć przy źródle.
30 sierpnia przeznaczony został na zwiedzanie Lourdes. Muzeum i dom rodzinny św. Bernadetty. Potem Msza, Procesja Eucharystyczna i Różańcowa - jak co dzień i jak co dzień w pięknej pogodzie i podniosłym nastroju.
Ostatni dzień pobytu w Lourdes, 21 sierpnia ub. r. Modlitwa przed śniadaniem za siostry, które nas gościły. Za przełożoną s. Klaudię i stale uśmiechniętą s. Urszulę. Ostatnia Msza w świątyni św. Bernadetty. Wspólne zdjęcie na peronie, na tle tablicy z napisem miasta. Już słyszymy stukot kuł. W nocy śpimy w tych samych kuszetkach. "Gorący kubek" i obiad podaje nam ta sama obsługa Warsu, która na nas czekała w Lourdes. Modlitwy ranne i wieczorne, oraz wyjątkowo uroczysta Msza w ciasnym wagonie Warsu. Dworzec katowicki, a na nim nasza charakterystyczna grupa, w środku której księża. Ksiądz Biskup żegna Bożym Słowem i błogosławi znakiem krzyża.
Brak mi słów na podziękowanie Matce Najświętszej, Niebiosom i wszystkim, dzięki którym mogliśmy przeżyć coś cudownego, nadzwyczajnego, coś co przeszło nasze marzenia i oczekiwania.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bp Krzysztof Włodarczyk zwołuje I Synod Diecezji Bydgoskiej

2026-03-15 08:53

[ TEMATY ]

synod

Marcin Jarzembowski/Biuro Prasowe Diecezji Bydgoskiej

Bp Krzysztof Włodarczyk

Bp Krzysztof Włodarczyk

„Po rocznym przygotowaniu, uznając, że Pan powołuje nas do wspólnej drogi, pragnę niebawem rozpocząć I Synod Diecezji Bydgoskiej, czyli czas, kiedy pod wpływem Ducha Świętego wszystkie wspólnoty, rady i komisje zgromadzą się w imię i ku chwale Boga, aby ujawnić jedność Ciała Chrystusa, jakim jest Kościół” - napisał do diecezjan biskup ordynariusz Krzysztof Włodarczyk.

„Ponieważ zarządzanie Kościołem nie jest przeze mnie traktowane jedynie jako akt czysto administracyjny, lecz ma wyrażać misję ewangelizacyjną, do której wezwani są wszyscy ochrzczeni, pragnę zaprosić Was do udziału w wydarzeniach, które towarzyszyć będą uroczystej inauguracji I Synodu Diecezji Bydgoskiej” - czytamy w komunikacie.
CZYTAJ DALEJ

Znak w Kanie odsłania Jezusa jako dawcę życia

2026-02-14 11:13

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Wyrocznia należy do końcowej części Izajasza (Iz 56-66), do czasu po powrocie z Babilonu. Odbudowa miasta i świątyni nie usuwała ran, sporów o kult i biedy. Wyrocznia zaczyna się od „Oto Ja” (hinneni), typowej formuły Bożej inicjatywy. Bóg mówi językiem stworzenia: „stwarzam” (bārā’). Ten czasownik w Biblii opisuje działanie właściwe samemu Bogu, znane z Rdz 1. Słowo „stwarzać” pada także przy Jerozolimie, która ma stać się radością dla Boga i dla ludu. Nowość dotyczy całej rzeczywistości, nie tylko murów. „Dawne rzeczy nie pójdą w pamięć” odnosi się do historii klęski, która kształtowała wyobrażenia i lęki. Tekst opisuje życie społeczne. Ustaje płacz, ustaje śmierć niemowląt, wydłuża się życie starców. Wiek stu lat zostaje nazwany młodością, a długie życie nie zasłania winy. To obraz odwrócenia przekleństw wojny i niewoli. W Pwt 28 pojawia się motyw domu budowanego dla obcego i winnicy, z której korzysta najeźdźca. Izajasz ogłasza spokojne zamieszkanie i korzystanie z plonu własnych rąk. Obietnica dotyka zwykłych rzeczy: domu, pracy, owocu ziemi. W tradycji Kościoła te słowa stały się ważne w sporze z pogardą dla ciała. Ireneusz w „Adversus haereses” V,35 cytuje zdanie o domach i winnicach jako świadectwo zmartwychwstania sprawiedliwych i odnowy stworzenia. Augustyn w „De civitate Dei” XXII przywołuje „nowe niebiosa i nową ziemię” jako opis radości, w której nie słychać lamentu. Ten sam zwrot podejmie potem 2 P 3,13 i Ap 21,1, rozwijając nadzieję na ostateczne odnowienie świata. Prorok mówi językiem codzienności, aby otworzyć myślenie na dar Boga, który leczy pamięć i przywraca godność pracy.
CZYTAJ DALEJ

Bp M. Marczak: Bóg może nas uwolnić z niewidzenia!

2026-03-15 14:30

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks. Paweł Kłys

Kościół stacyjny Matki Boskiej Bolesnej w Łodzi

Kościół stacyjny Matki Boskiej Bolesnej w Łodzi

Ostatnia liturgia stacyjna III tygodnia Wielkiego Postu, której przewodniczył biskup Marek Marczak, celebrowana była w kościele pw. Matki Boskiej Bolesnej w Łodzi, gdzie posługuję duszpasterską pełnią ojcowie pasjoniści.

Odwołując się do znaczenia IV niedzieli wielkopostnej łódzki pasterz zauważył, że - gromadzimy się w kościele stacyjnym, w pielgrzymce wiary, którą od kilkunastu już lat Kościół Łódzki, podejmuje, aby pomagać wszystkim, którzy chcą uczestniczyć w tych spotkaniach, w Eucharystiach, w rozważaniach, także w jałmużnie, w drodze do świąt wielkanocnych. Dzisiejszy wieczór to już Msza święta z niedzieli - z czwartej niedzieli Wielkiego Postu, niedzieli nazwanej laetare. To łacińskie słowo oznacza cieszcie się - stąd też kolor szat liturgicznych różowy, w zależności od odcienia może wzbudzać u niektórych lekki uśmiech. Niedziela laetare, czwarta niedziela Wielkiego Postu, wzywa do tego, żeby się cieszyć. Jak to jest, że Kościół w tym okresie wzywa do pokuty, do modlitwy, do postu, do czynów pokutnych, ale w jedną z niedziel mówi cieszcie się i przypomina o tym, że Wielki Post zmierza do świąt Wielkiej Nocy, do świąt radości, świąt zmartwychwstania pańskiego. Ta niedziela może być nam potrzebna chociażby z tego powodu, że jeśli na serio podejmujemy różnego rodzaju wyrzeczenia, posty, bierzemy udział w nabożeństwach takich jak droga krzyżowa czy gorzkie żale, to istnieje pewne niebezpieczeństwo, że bardzo zapatrzymy się w same akty pokutne zapominając do czego one tak naprawdę służą, do czego nas prowadzą - tłumaczył hierarcha.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję